.

.
Topics :

Label 7

moto
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Latest Post

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnictwo. Pokaż wszystkie posty

LOT startuje z płatnościami gotówką na pokładzie

Written By Anna Lesack on piątek, 13 września 2013 | 02:07



Od najbliższej niedzieli na pokładach samolotów LOT-u będzie można płacić za zakupione posiłki i napoje gotówką. Na krótkich trasach – w złotych, na transatlantyckich – w kilku walutach. Polski przewoźnik chce też rozwijać funkcjonalności uruchomionej przed trzema tygodniami aplikacji mobilnej.










Jesteśmy na razie w fazie rozgrzewki, będziemy dodawać kolejne funkcjonalności. Będziemy się włączać do jednej z najpopularniejszych aplikacji, która działa jako aplikacja mobilna do boardingów. W ciągu kilku tygodni uruchomimy zwykłą nową stronę opartą o chmurę i z trochę nowym designem – mówi Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT.




Mikosz podkreśla, że aplikacja i strona przeznaczona dla urządzeń mobilnych działa nie tylko jako nowy kanał sprzedaży, ale także ma funkcję informacyjną. Podkreśla, że nie wszystkie linie lotnicze wprowadziły takie rozwiązanie, więc LOT się wyróżnia. Nie oznacza to jednak, że prace nad aplikacją są zakończone – już wkrótce przewoźnik chce rozbudować ją o wersje językowe. Prezes zapewnia, że wsłuchuje się w głosy krytyki ze strony użytkowników.




Odpowiedzią na krytykę pasażerów jest wprowadzenie możliwości płatności gotówką na pokładach samolotów. LOT wprowadził 1 sierpnia płatny catering, ale na początku przyjmował jedynie płatności kartami kredytowymi. W Polsce jedynie 14 proc. osób deklaruje posługiwanie się tego typu metodą płatności (dane PMR z kwietnia br.).




Od najbliższej niedzieli, 15 września na trasach krótko- i średniodystansowych będzie można w samolotach płacić gotówką w złotych, zarówno banknotami, jak i bilonem. Na trasach za Atlantyk i do Pekinu – dodatkowo banknotami w kilku walutach obcych, w tym w dolarach i euro. Prezes LOT-u podkreśla, że to ukłon w stronę pasażerów, bo obsługa gotówki jest kosztowna.





– Wolałbym nie mieć gotówki na pokładach ze względu na wysoki koszt jej obsługi gotówki, ale i ze względu na to, że trzeba mieć co najmniej trzy waluty na pokładzie, bo musimy mieć i dolary, i złotówki, i euro. Ponieważ tych głosów było rzeczywiście dużo, to wprowadzimy gotówkę, ale nie jest to rzecz, którą robimy chętnie – podkreśla Mikosz.



Dodaje, że gotówką najczęściej chcą płacić wcale nie Polacy, ale pasażerowie innych narodowości latający samolotami LOT-u. Prezes przewoźnika zapowiada, że choć na razie będzie można płacić gotówką, to optymalnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie elektronicznego portfela do drobnych płatności. /Newseria/#end.












Michael O'Leary obnaża paradoksy Unii Europejskiej

Written By Anna Lesack on wtorek, 16 lipca 2013 | 02:56



Michael O'Leary, właściciel taniej linii lotniczej Ryan Air uchodzi za ekscentryka. I słusznie. Oto jak na konferencji na temat innowacyjności zorganizowanej przez KE obnaża paradoksy Unii Europejskiej














- OK, witam panie i panowie. 



- To wielki zaszczyt być tutaj dzisiejszego ranka. 



- Myślę, że to pierwszy raz, kiedy ja (wlasciciel Ryanair - przyp.tłum), czy Ryanair (tanie linie lotnicze - przyp.tłum.) byliśmy zaproszeni na konferencję przez Unię Europejską, bo jak większość z was wie Unia Europejska spędza większość swojego czasu albo mnie pozywając, torturując mnie, krytykując mnie lub potępiając mnie za obniżanie kosztów podróży powietrznych nad Europą i czyniąc moje życie tak bardzo trudnym, dla dobra ich ulubionych linii lotniczych, którymi są jak wiemy bardzo drogie linie takie jak Air-France British Airways czy Lufthansa które muszą być oczywiście chronione za każdą cenę, ponieważ są"przyszłością Europy". 




- Przyszłość Europy spoczywa w ludziach, którzy są zmuszani do płacenia 800 € za godzinę lotu przez kontynent. Przyszłość Europy spoczywa w ludziach zmuszanych do dopłat do paliwa, aby mieć prawo do podróży "najlepszymi" europejskimi liniami, które należą do Niemców, czy Francuzów albo Brytyjczyków. 




- No cóż... chyba się nie dogadamy. Dlatego właśnie myślę, że konferencja o innowacji jest tak ważna, bo kiedy spojrzycie na ten bałagan którym Europa obecne jest i kiedy spojrzycie na ten bałagan, w którym europejska ekonomia jest, jest tylko jedna droga ucieczki i nie jest to droga któregoś z europejskich polityków, nie jest to też zdecydowanie droga konferencji w Brukseli gdzie ostatni innowacyjny pomysł miał miejsce chyba w 1922 roku. 




- Innowacja to będzie droga dla europejskiej ekonomii, kiedy będziemy się rozwijać, tworzyć nowe miejsca pracy i to jest droga z bałaganu, w którym jesteśmy... i dlatego uważam że tak ważne jest iż mamy tutaj z nami dziś czworo młodych ludzi. 



- Jestem troszkę zdenerwowany, że przywieźliśmy ich do Brukseli, gdzie - obawiam się - iskra ich innowacyjności może zostać przytłumiona, poprzez długie śniadania, popołudniowe drzemeczki, po których nastąpią wczesne zakończenia i staną się oni w końcu - Boże broń - politykami i biurokratami w Brukseli, a co za tym idzie nie zrobią nic, aby przyczynić się do spuścizny ludzkości. 



- Więc ostrzegam was: tak szybko jak to tylko możliwe wynoście się z Brukseli wracajcie do swoich krajów i starajcie się tam pozostawać, daleko stąd tak często, jak to jest po ludzki możliwe! 



- Bo Bruksela... dla tych z was, którzy znają Trylogię Gwiezdnych Wojen, to baza Złego Imperium budynek Berlaymont jest Gwiazdą Śmierci, gdzie każda namiastka innowacyjności jest pozostawiana za drzwiami, kiedy wchodzicie, aby spotkać się z biurokratami i politykami, których zawsze możecie poznać, kiedy kłamią po tym, że po prostu ich usta będą się poruszać. 



- Tak, czy inaczej... pomyślałem, że zobimy tak: zaprezentuję - dla tych z Was, którzy nie słyszeli o Ryanair skromnych, europejskich, ulubionych przez Brukselę liniach lotniczych... - zaprezentuję bardzo szybko, czym Ryanair jest i co Ryanair robi.



- Ryanair to najbardziej innowacyjne linie lotnicze świata. Zdaję sobie sprawę, że poprzeczka nie jest postawiona wysoko poprzez pozostałe linie lotnicze, które bez końca nawalają w kwestii innowacji prawdopodobnie od czasu Wilbura oraz pierwszego lotu Orville'a i Writght'ów w 1912 roku.



- Powodem jest istotnie to, iż nie wprowadzają innowacji, a powód, dla którego przemysł lotniczy jest w takim rozpadzie to to, że jest prowadzony przez polityków i biurokratów, którzy najbardziej ze wszyskiego lubią wprowadzić następną regulację, kiedy coś już działa.



- Pamiętam powiedzenie Ronalda Regana w USA o polityce ekonomicznej rządu biurokratów, które zawsze jest takie: "Jeśli to się rusza - opodatkuj!" Jeśli nadal działa - stwórz regulacje... a jeśli przestało działać - poślij dotacje." Tak więc myślę, że to jest najukochańsza polityka Brukseli.



- Co zatem czyni Ryanair innym? Oferujemy najniższe opłaty, przy najniższych cenach za miejsce w Europie. Nikt nas w tej kwestii nawet nie dogania. Gwarantujemy brak dopłat za paliwo. Tak więc kiedy Lufthansa, czy Air-France, albo BAR mówią ci: "Oj, w przyszłym roku będzie drożej, musimy podnieść dopłaty za paliwko, bo ceny ropy rosną i są ogromne"... Jakimś cudem nie dociera do nich, że to linie lotnicze powinny płacić za paliwo (nie klient - przyp. tłum.), więc - ups - potrzebują od klientów opócz biletów, dopłat do paliwa. My gwarantujemy brak dopłat do paliwa! W rezultacie jesteśmy bez porównania najpopularniejszymi liniami Europy z 75 milionami pasażerów.









- Obecnie oferujemy 1500 przelotów przez 47 baz. Dzisiaj lecę do kolejnego kraju, ogłosić otwarcie 48 bazy w przyszłym roku. Mamy najlepszy poziom obsługi klienta w Europie.



- I teraz: nasz serwis obsługi klienta nie składa się z wręczania wam świetnych wineczek oraz wielkich siedzeń, dla waszych wielkich tłustych tyłeczków... albo punktów za częste latanie z nami w kółko na koszt waszego pracodawcy. Nasz serwis klienta składa się z trzech rzeczy, których ludzie naprawde chcą: taniego lotu przylotu na czas... i gwarancji, że nie zgubimy waszego bagażu po drodze.



- W wyniku powyższej idei - która wydaje się być całkiem prosta - mamy rewolucję w przemyśle lotniczym.



- Przez 27 lat nasza firma raportuje nieustanny wzrost i jesteśmy obecnie naczęściej wybieranymi liniami, i przewozimy więcej pasażerów w lotach międzynarodowych, niż jakiekolwiek inne linie lotnicze.



- Co czyni nas innymi o każdej linii lotniczej w Europe?



- Nasze opłaty.



- W chwili obecnej nasza średnia opłata to 50 € za 75 minut czasu lotu nad Europą. 




- Dwadzieścia lat temu ta cyfra, to mogłoby być około 500 € i jeśli spojrzycie na to, jakie British Airways, Air France czy Lufthansa mają dziś opłaty, to jest około 6-7 razy więcej, niż ceny Ryanair. 



- W następstwie tego my nadal rośniemy w całej Europie. Ku niezadowoleniu komisji europejskiej nadal odnosimy sukcesy, gdzie to linie lotnicze, które oni (UE przyp. tłum.) starają się chronić i popierać, jak tylko się da nieprzerwanie upadają. 



- Jak podaje IF: w tym roku mieliśmy 75 milionów lotów międzynarodowych, Lufthansa 44 miliony, EasyJet 37 milionów, Air France 30 milionów a British Airways, które bywały ulubionymi liniami lotniczymi świata teraz nie są nawet ulubionymi w Wielkiej Brytanii. My jesteśmy!



- W kwestii tego, gdzie latamy: 47 baz w Europie, 160 lotnisk, 27 krajów... mamy dziennie 1500 odlotów, 93% z nich na czas... nie mamy strajków, tak więc jeśli twój lot byłby anulowany, to tylko kiedy pogoda jest zła nad lotniskiem albo warunki dla lotu są niebezpieczne.



- Tak przy okazji w dzielnicy Bruksela-Charleroi jest lotnisko, które prowadzi na południe Brukseli, ale nie jest dobrze znane przez członków komisji europejskiej, bo oni wszyscy latają bardzo drogimi, często opóźnianymi lotami Zaventem...



- ...Co się stało z moim ekranem? O, nadal działa :) Bardzo interesujące... Ja przybyłem na konferencję w tym tygodniu i jak mówiłem jestem brukselską dziewicą konferencyjną. Nigdy wcześniej nie byłej na brukselskiej konferencji, ktoś z komisji bardzo uprzejmie posłał mi maila pisząc: z chęcią zapłacimy za pańskie loty, hotel, taxi i podeślemy limuzynę, aby pana odebrała... i tak dalej. Jezu! Ryanair jak powszechnie wiadomo jest "kompletnie nowy". Więc mówię mu, że dobrze, że przylecę na lotnisko Brussels-Charleroi lotem linii Ryanair z Dublina w poniedziałek wieczór, będę podróżował do centrum miasta i jeśli moglibyście mi znaleźć hotel.. może Novotel będzie dobry, ale wszystko jedno - może tam, gdzie członkowie komisji się zatrzymują... Otrzymałem znów w odpowiedzi maila w poprzedni piątek: "Przykro mi, ale komisja nie może zapłacić za pana lot Ryanair, bo mamy wśród członków komisji zakaz używania tanich linii lotniczych." żeby tego było mało: "Nie możemy panu zamówić taksówki z lotniska Brussels-Charleroi, ponieważ możemy tylko posyłać taksówki na brukselskie lotnisko, ale możemy panu za to zapewnić hotel w Brukseli." "Tak więc jeśli nalega pan, nie będzie to Brussels-Charleroi we własnym zakresie." Co mogliby jednak dla mnie zrobić, jeśli poleciałbym liniami konkurencji, Aer Lingus, flagowym lotem lotniska Brukselskiego, za cenę około 10 razy większą, to to, że komisja była by rada, jeśli może zwrócić mi nakłady na lot, te 9 razy większe koszty, niż lotem w Ryanair. Chętnie też wysłaliby mi limuzynę na lotnisko Brussels, bo wynika z tego że kierowcy limuzyn znają tylko to drogie lotnisko Brussles, i nigdy nie słyszeli o lotnisku Brussels-Charleroi dodatkowo dla mojej wygody otrzymałbym także zakwaterowanie w hotelu.



- Tak więc zwracam się jeszcze raz do naszej czwórki młodych przedsiębiorców: pierwsza rzecz, o której musicie dziś pamiętać, to wynosić się z Brukseli tak szybko jak możecie bo jakikolwiek powiew innowacji czy inteligencji zostanie wam wybity z głowy tu w Brukseli.



- Jak to możliwe, że Ryanair odnosi sukcesy w branży, która traci nieprzerwanie pieniądze?



- Cóż, mamy na to prosty sposób. Jedną z największych sił Ryanair jest to, że nikt kto pracuje w naszych liniach nie pracował wcześniej w innych. Więc nikt z nas nie zacznie: "No.. musimy ludziom dać darmowe drinki, inaczej z nami nie będą latać. I musimy im dać gówniane jedzenie, którego i tak się nie da przełknąć, bo inaczej z nami nie będą latać."



- Dlaczego nie pozbyć się cholernych drinków, okropnych posiłków i po prostu dać ludziom tańszy lot... i... niespodzianka! niespodzianka!... to działa! Co odkryliśmy to "bardzo rewolucyjna koncepcja", którą dzielę się z naszym czworgiem innowatorów a która brzmi: niskie ceny wygrywają z wysokimi cenami za każdym razem. Jeśli tylko nie pracujesz dla komisji europejskiej, gdzie oczywiście przepisami jesteś zmuszony do kupowania drożej bo - spójrzmy prawdzie w oczy - europejski płatnik podatków i tak za to w sumie zapłaci.



- Pozbywamy się tych bezużytecznych agentów podróży, którzy doliczają sobie typowo około 20% do ceny każdego twojego biletu.



- Pomaga także jeśli te oszczędności przekażesz klientowi zachęcając go do rezerwacji przez internet.



- Gdyby tego było mało, rezerwacji przez internet, my teraz także potwierdzamy loty przez internet. Większe samoloty oferują nam więcej miejsc siedzących, co znowu pomaga oferować niższe ceny. Pojawiają się jak mantra te same słowa: niższe ceny, niższe ceny, niższe ceny... gdzie to komisja europejska preferuje wyższe ceny, większe dopłaty i więcej opóźnień.



- Zmiana zachowań co do dopuszczalnych opłat: W tym momencie jesteśmy w branży słynni z tego, że jako pierwsze linie wprowadziliśmy opłaty za bagaż. Ludzi to wkurza. ...bo każdy wie z wiedzy o podstawach działania linii lotniczych, że kiedy Mojżesz zszedł ze szczytu góry pierwsze przykazanie brzmiało "Nie zabijaj", a drugie przykazanie "Będziesz miał niezbywalne prawo to zarejestrowania swoich bagaży bez dodatkowych opłat". My tak nie uważamy. ...a powód dla którego to ten, że to jedna z najbardziej bezużytecznych usług, wynalezionych przez ludzkość: bierzemy twoje bagaże przy odlocie żebyśmy mogli przenieść je tutaj... i dać ci je znowu przy przylocie. No chyba że lataliście z British Airways, w którym to przypadku po drodze zgubimy 50% bagażu.



- My mamy na to znacznie lepszy sposób: weź sam swoją walizkę ze sobą a jeśli ją zgubisz - to idź jej szukać. To także oznacza, że jeśli dotrzesz na lotnisko nie stracisz godziny życia na stanie tam jak jakiś leming w kolejce odpraw. "Gdzie idziesz?" "Tu są moje...." To jest głupie! Na godzinny lot po Europie nie potrzebujesz oddawać swoich dwóch toreb. Ryanair zwiększył darmowe bagaże "podręczne" z 7 do 10 kg. Przynieś swój bagaż podręczny ze sobą. Zamiast przyjeżdżać na lotnisko dwie godziny przed odlotem, przybądź 30 minut przez odlotem, idź prosto do bramek ochrony, bo już potwierdziłeś lot na internecie, na naszej stronie... idź prosto do bramek, wsiadaj do samolotu i leć! I to jest to, czego chcą ludzie.



- Tak więc co my robimy, to opłaty za dodatkowe bagaże, nie dlatego, że chcemy twoich pieniędzy my po prostu nie chcemy twoich cholernych bagaży. Żeby było zabawnie, jak tylko wyrobisz w sobie nawyk - chociaż przyznaję, że moja żona nie jest zdolna wyrobienie w sobie nawyku, aby podróżować z jedną torbą, ona potrzebuje trzech - jeśli tylko wyrobisz w sobie ten nawyk podróżowania z jedną torbą podręczną - nigdy nie wrócisz do starych przyzwyczajeń.



- Gwarantujemy brak dopłat za paliwo. Jeśli ropa podrożeje do 200 $ za baryłkę, nadal nie będzie dopłat za paliwo w Ryanair. Ryanair będzie już wówczas jedynymi liniami lotniczymi w Europie ale gwarantuję, że nadal nie będzie dopłat do paliwa.



- Reklama - jedna ze wspaniałych innowacji w Ryanair. W ciągy 25 lat nigdy nie użyliśmy pomocy agencji reklamowej, nie używamy agencji PR (public relations - przyp.tłum.), bo nie stać nas na nie ale zauważyliśmy, że dowcipna reklama pokonuje nudną reklamę za każdym razem.



- PR jest o niebo tańsze niż reklamy i to wspaniale, kiedy masz dowcipne reklamy i dobre PR. Możesz mieć przy tym frajdę i sprawić, że jesteś znany na świecie. Reklama po lewej stronie jest słynna. Kiedy Pierwszy raz opublikowaliśmy ją w Brussels-Charleroi koło roku 1997, nikt w Belgii nie słyszał o Brussels-Charleroi, nikt w Belgii nie słyszał o Ryanair. Więc zapłaciliśmy, posłaliśmy tam mnóstwo ludzi do agencji podróży: "Jak mamy sprawić, aby Ryanair był znany?" Nikt o nas nie słyszał. W dniu pierwszego lotu puściliśmy reklamę z sikającą figurką, ci z was, którzy znają Belgijską kulturę wiedzą, że belgijski symbol narodowy, to bardzo małe genitalia, które mówią wszystko, co musicie wiedzieć o Belgii. Powiedziałbym wam, co jest narodowym symbolem Irlandii, ale nieważne...



- Tak więc puściliśmy tę reklamę pierwszego dnia: "Wkurzony na wysokie opłaty w Sabena?" ("pissed off" - wkurzony, "piss" - sikać - przyp.tłum.) "Niskie ceny przybyły do Belgii." Sabena oszalała ze wściekłości. Próbowali nas pozwać w sądzie najwyższym w Brukseli za zbezczeszczenie belgijskiego symbolu narodowego. Wystosowaliśmy w prasie oświadczenie, że nie bezcześcimy belgijskiego symbolu narodowego, to tylko mały penisek jest belgijskim symbolem narodowym. Więc zawlekli nas do sądu najwyższego, potem musieliśmy się udać do najwyższego sądu w Belgii za zbezczeszczenie sikającej figurki i całą resztę.



- Ogłosiliśmy wówczas, że będziemy rozdawać darmowe bilety dla każdego, kto pojawi się aby wesprzeć Ryanair. Pojawił się tłum na placu głównym w Belgii, kiedy rzucaliśmy nasze darmowe bilety a wykresy na statystyce naszych rezerwacji, które biegłou płasko przez 3 miesiące nagle wyskoczyły pod niebo, bo każdy wchodził na naszą stronę: "Co to jest to Ryanair-Cherleroi? Oooh, 9 € do Hiszpanii, Włoch, Niemiec - rezerwować!" Tak więc nasze rezerwacje poszły tak - rezerwacje Sabeny tak, a historia podróży powietrznych do i z Belgii została zmieniona totalnie bo niestety w Belgii jesteście skazani tylko na SN Brussels albo podwykonawcę belgijskiej Lufthansy i Zaventem gdzie to w Charleroi my kontynuujemy nasz wzrost i to ostro.



- Przyszłego lata oferujemy 60 przelotów z Brussels-Charleroi a co ciekawsze, komisja europejska sama wyprodukowała tabelkę 2 tygodnie temu. 25 najszybciej rozwijających się lotnisk świata zeszłego roku gdzie było tylko JEDNO europejskie lotnisko. Pośród 25 najszybciej rozwijających się lotnisk, w Europie: domu innowacji, domu radykalnej transformacji, domu gdzie chroni się drogich przewoźników powietrznych. Jakież było jedyne europejskie lotnisko wśród 25 najlepszych na świecie rosnących lotnisk ostatniego roku? Południowe Brussels-Charleroi, gdzie komisja nie zapłaci za loty i którego nie są w stanie odnaleźć europejskie limuzynki.



- Ostatnie słowo w kwestii zabawy w pracy i znowu jedna z bardziej innowacyjnych rzeczy, jakie zrobiliśmy: produkujemy przy tym wszystkim co roku kalendarz na cele dobroczynne. To jest wydanie 2012. Istnieją fałszywe plotki, że Ryanair płaci za modelki, które pojawiają się w tym dobroczynnym kalendarzu. Mogę was zapewnić, że to nieprawda. To są wszystko członkinie załogi Ryanair pochodzące ze wszystkich 27 baz, z całej Europy. Mieliśmy ponad 400 ochotniczek i co zabawne 5 facetów ochotników ale oni nie przeszli jakoś przez ostateczny proces rekrutacji. Posłaliśmy modelki do Lanzrote, aby wykonać fotografie, wyprodukowaliśmy 10000 kopii. W tym momencie zostało już 2500 kopii tak na marginesie. Są na sprzedaż na naszej stronie online.



- Zarobiliśmy z produkcji kalendarza 100 000 € każdego roku a w tym roku cały zarobek idzie na irlandzką fundacją dobroczynną DEBRA, która zapewnia wakacje dla dzieci, cierpiących na chorobę skóry EB (Epidermolysis bullosa - pęcherzowe oddzielanie się naskórka - przyp.tłum.)



- Muszę jeszcze... Zrobić sesję z pytaniami i odpowiedziami, a dla tych bardziej interesujących przy okazji, będę miał kilka nagród do wygrania. Mamy 3 pary trzech darmowych lotów Ryanair z południowego lotniska Brussels-Charleroi, więc jeśli pracujecie dla komisji europejskiej, prawdopodobnie nie wolno ich wam wziąć ale mamy do rozdania 3 darmowe loty: Bruksela-Madryt, Bruksela-Rzym, i Bruksela-Dublin. Mam dwie kopie dobroczynnego kalendarza, który możecie sobie wsadzić do torby, żeby go nikt nie zobaczył, jak będziecie potem wychodzić z budynku.



- Podsumowując, dzisiaj mamy siedzenia na sprzedaż, za 9,99 € w jedną stronę. Są dostępne dla 40 naszych odlotów z południowego Brussels-Charleroi, więc jeśli znajdziecie taksówkarza albo kierowcę limuzyny w Belgii, który wie jak się dostać do Brussels South Charleroi możecie podróżować w styczniu w takiej cenie na 45 przelotach nad całą Europą i to panie i panowie dzieje się, kiedy wprowadzasz innowację do przemysłu lotniczego. Możesz latać gdziekolwiek po Europie a 10 € z Brussels-Charleroi w Listopadzie. Podczas gdy bez Ryanair, bez deregulacji linii lotniczych te opłaty to byłoby coś koło 900 € a nie 9.99 € pobierane od Ryanair. Myślę, że to koniec mojej lekcji innowacji i teraz przekażę pałeczkę ludziom, którzy się tutaj dziś naprawdę liczą naszych czworo innowatorów, których jeszcze raz pouczam: bawcie się dobrze podczas prezentacji dziś, nie denerwujcie się i pamiętajcie, żeby zjeżdżać z Brukseli tak szybko jak to możliwe i wracajcie do robienia biznesu. Dziękuję panie i panowie.



- Dzięki wielkie, Michael, zakładam, że chcesz ich szybko dostać z Brukseli lotami Ryanair. Dzięki również za pochlebne słowa pod adresem komisji europejskiej. Doceniam to bardzo, bo pamiętam, że to komisja zaproponowała deregulację przemysłu lotniczego, jako części projektu, dotyczącego wspólnego rynku. ale może się mylę w tej kwestii, bo... Nie, ale to było 30 lat temu i nie mieliśmy innowacji od tego czasu. 20 lat temu, ale myślę, że Ryanair nie istniałby raczej gdyby komisja nie podjęła pierwszego kroku.
















Samoloty bezzałogowe dla MON-u 'Made in Poland'?

Written By Anna Lesack on środa, 5 czerwca 2013 | 02:26

Polski Holding Obronny chce wykorzystywać osiągnięcia firm skupionych w Śląskim Klastrze Lotniczym do produkcji bezzałogowych samolotów dla polskiej armii. Wartość zamówienia od rządu może wynieść nawet 2 mld zł. Obecnie aż 90 proc. produkcji polskiego sektora lotniczego trafia na eksport. Jego wartość to 2 mld zł.

 

magazyn businessman.com
– W Śląskim Klastrze Lotniczym znajduje się 90 proc. polskich producentów małych samolotów bezzałogowych. Jest tu zaplecze technologiczne, zaplecze do transferu technologii oraz miejsce do prób, bo mamy tam lotnisko. Śląsk jest więc świetnym miejscem, żeby rozwijać biznes samolotów bezzałogowych – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Krzysztof Krystowski, prezes Polskiego Holdingu Obronnego i jednocześnie prezes Śląskiego Klastra Lotniczego.



Krystowski liczy na to, że Polski Holding Obronny razem z firmami ze Śląskiego Klastra Lotniczego zdobędzie zamówienie MON-u na kilkadziesiąt samolotów bezzałogowych dla polskiej armii. Na razie nie zostało ono ogłoszone, ale jego wartość jest szacowana na co najmniej miliard złotych, a być może nawet dwukrotnie więcej.



Według niego, Polski Holding Obronny ma duże szanse na zdobycie kontraktu. Krystowski uważa, że samoloty powinny w jak największym stopniu być produkowane w Polsce. Polski Holding Obronny jako największa firma w polskim przemyśle obronnym chce wykorzystać osiągnięcia małych i średnich przedsiębiorców z ŚKL.



– Ważne jest, żebyśmy w jak największym stopniu potrafili wykorzystać krajowy potencjał dla realizacji tego rodzaju zamówienia – podkreśla Krystowski. Dodaje: – Nie wszystkie samoloty docelowo będziemy w stanie wyprodukować w Polsce, część będzie musiała być importowana. Tylko pytanie, czy będzie to import gotowego całościowego wyrobu – moim zdaniem byłoby to wielkim błędem – czy jednak polski przemysł będzie zaangażowany w całościową produkcję, potem w serwis, w modernizację, a także otrzyma nowe technologie. Ja jestem za tym rozwiązaniem.


Żeby wspomóc przedsiębiorców skupionych w Śląskim Klastrze Lotniczym prowadzone są dwa ważne projekty. Dzięki środkom z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości powstaje Centrum Innowacji. Będą w nim prowadzone prace badawczo-rozwojowe, ale także dotyczące wdrożenia do produkcji i szkolenia pracowników. Śląski Klaster Lotniczy inwestuje w centrum otrzymane z PARP-u 20 mln zł.




Powstaje również Centrum Transferu Technologii Kompozytowych. Uzupełnia ono istniejące już centrum badawczo-rozwojowe kompozytów.



– Dziś chodzi o to, by między tym centrum a przedsiębiorcami doszło do transferu technologii, by one wchodziły do praktycznego zastosowania, żeby to nie były tylko badania dla badań, ale żeby z tego powstawały produkty – podkreśla Krystowski.



Obecnie aż 90 proc. produkcji całej polskiej branży lotniczej to eksport. Głównie do Stanów Zjednoczonych, Australii, Niemiec, Szwajcarii, Włoch, Francji i Hiszpanii. W samym Śląskim Klastrze Lotniczym wartość eksportu jest liczona w setkach milionów złotych, a w całej branży wynosi ok. 2 mld zł./ Newseria/


 

Dreamlinery LOT wznawiają loty do USA

Written By Anna Lesack on czwartek, 30 maja 2013 | 16:00




Po 6 miesięcznej przerwie dreamlinery wracają do służby. PLL LOT wznawiają ich loty do Stanów Zjednoczonych. Sprawdziliśmy, ile kosztują bilety na trasie Warszawa-Nowy Jork



 








Pierwszy wylot odbędzie się w Dzień Dziecka z Warszawy do Nowego Jorku o 13.00. Wszystkie bilety promocyjne są już sprzedane, ale dostępne są jeszcze bilety w taryfie Economy Saver za 1575 zł. LOT każe więc sobie płacić o 100 zł więcej niż lot na tej samej trasie 4 godziny później boeingiem 767.



Lecieć można też dzień później, ale to już wydatek 2078 zł w najtańszej taryfie.



W najbliższych dniach dwa z trzech dreamlinerów LOT-u udadzą się do Chicago. Wtedy też pojawi się okazja na odczarowanie lotniska O'Hare International. To właśnie tam została uziemiona pierwsza 787-tka polskich linii lotniczych.



Loty 5 czerwca kosztują po przeliczeniu na dolary 2276 zł. Lot do Toronto dwa dni później to z kolei 1892 zł.



- Przyspieszenie powrotu dreamlinera na siatkę połączeń, wynika z zakończenia współpracy z firmą EuroAtlantic, od której leasingujemy Boeinga 777. Ta maszyna wykona dla nas ostatni rejs 31 maja, a w sobotę nasz dreamliner poleci w pierwszy rejs do Nowego Jorku – powiedział redakcji „Super Expressu” Marek Kłuciński - rzecznik prasowy Polskich Linii Lotniczych LOT.



Według ekspertów pasażerowie mogą się czuć się bezpiecznie, bowiem dreamlinery są jednymi z najnowocześniejszych samolotów na świecie. A dodatkowo po tym jak maszyny zostały uziemione w połowie stycznia stały się najbardziej przebadanymi samolotami na świecie.Co oznacza wprowadzenie do siatki lotów dreamlinera dla pasażerów, którzy mają już wykupione bilety i dokonaną rezerwację na maszynę innego typu? Okazuje się, że powinni się oni jak najszybciej skontaktować bezpośrednio z przewodnikiem bądź z agencją gdzie kupowali bilet w celu zmiany rezerwacji miejsc w samolocie. – Jeśli natomiast ktoś nie będzie mógł skontaktować się z agencją lub przewoźnikiem miejsca w samolocie zostaną automatycznie przypisane do pasażera - mówi Marzena z agencji Anna Pol Travel na Greenpoincie.



Obecnie LOT ma trzy dreamlinery. Jeden z nich, który przybył do Warszawy 17 maja z Seattle, gdzie przeszedł wymianę podzespołów i akumulatorów, będzie używany do lotów testowych. Drugi był naprawiany w Etiopii w zakładach Boeinga i wrócił już do Polski, a trzeci - uziemiony przez kilkanaście tygodni w Warszawie na lotnisku im. F. Chopina - wyleciał do Etiopii na naprawę akumulatorów. W ramach poprawek konstrukcyjnych akumulatory zaopatrzono w dodatkowe osłony ognioodporne. Ponadto miejsca ich zamontowania wyposażono w system wentylacyjny automatycznie usuwający na zewnątrz samolotu ewentualny dym i toksyczne opary. W wyniku uziemienia w połowie stycznia wszystkich liniowców marzeń, przewoźnicy, którzy są w posiadaniu maszyn, ponoszą olbrzymie straty.





 











Do Ameryki będzie można polecieć za niecałe 50 zł

Written By Anna Lesack on środa, 22 maja 2013 | 01:24

Michael O’Leary, szef Ryanaira zapowiedział rewolucję na europejskim rynku lotniczym. Już niedługo do Ameryki będzie można polecieć za niecałe 50 zł. 



O'Leary potwierdził w wywiadzie dla Bloomberg.com, że zamierza otworzyć długodystansową tanią linię lotniczą wożącą pasażerów z największych miast Europy do USA. Przewoźnik ma działać pod nową marką. Koszty uruchomienia nowej linii (bez uwzględnienia floty samolotów) O'Leary ocenił na poziomie 50 milionów funtów. 



- Czekamy na pogorszenie się sytuacji na rynku połączeń długodystansowych - powiedział O'Leary. - Bilety w klasie ekonomicznej za 10 funtów lub 10 euro byłyby bezkonkurencyjne. Dziwie się, że żaden z transatlantyckich przewoźników nie wszedł na ten rynek.



Tanie loty za Atlantyk to tylko jeden z celów na najbliższe pięć lat. O'Leary zapowiedział bowiem, że nie odejdzie z Ryanaira do 2018 r. - Najbliższe piec lat zapowiada się bardzo ciekawie, dlatego nie widzę powodów do wycofywania się - powiedział O'Leary.




>> Michael O'Leary obnaża paradoksy Unii Europejskiej (VIDEO)



W tym czasie szef Ryanaira chce dwukrotnie zwiększyć wartość spółki (z obecnych 8,65 mld euro), zwiększyć flotę samolotów do ponad 400 oraz zdominować rynek połączeń regionalnych.



Od maja 2008 r. akcję kierowanego przez niego Ryanaira zyskały 114 proc. W tym samym czasie Air Francestracił 63 proc. na wartości, a Lufthansa 5,3 proc.
 



Jeszcze większą rewolucję O' Leary zapowiada na trasach europejskich, gdzie już wkrótce bilety mogą być gratis, bo linie lotnicze będą zarabiać na usługach dodatkowych.









LOTNICTWO:Dreamliner PLL LOT wrócił po naprawie z Etiopii



Boeing 787 Dreamliner należący do PLL LOT wrócił we wtorek z Etiopii do Warszawy po modernizacji akumulatorów – poinformował PAP rzecznik spółki Marek Kłuciński. Przegląd przechodzi jeszcze druga maszyna, która była uziemiona na warszawskim Lotnisku Chopina.


 








Samolot, który przyleciał we wtorek, przez kilka miesięcy stał na lotnisku w Chicago. W połowie maja poleciał z USA na przegląd do centrum serwisowego Boeinga w Etiopii. Tam remont przechodzi jeszcze dreamliner, który był uziemiony na płycie warszawskiego lotniska.



Natomiast w piątek prosto z fabryki ze Stanów Zjednoczonych przyleciał kolejny, trzeci dreamliner należący do polskiego przewoźnika.



"W tej chwili w Warszawie mamy dwa B787 ze sprawnymi akumulatorami" – powiedział rzecznik. Dodał, że pod koniec maja spółka powinna już mieć w Warszawie wszystkie trzy maszyny.



Prezes polskiego przewoźnika Sebastian Mikosz powiedział PAP niedawno, że spółka rozpoczęła już procedurę odbioru czwartego B787, który w lipcu powinien być w Warszawie. Piąty ma być dostarczony spółce w sierpniu. "Pod koniec sierpnia planujemy wprowadzić pięć samolotów do siatki połączeń" - mówił. /PAP/  Więcej











Lotnisko w Modlinie... na sprzedaż



Samorząd województwa mazowieckiego sprzeda swoje udziały w lotnisku Modlin - donosi IAR. Region posiada obecnie 30,37 proc. akcji spółki zarządzającej lotniskiem.










Marszałek województwa mazowieckiego nie wyklucza, że ostatecznie lotnisko zostanie całkowicie sprywatyzowane.



- Na pewno potrzeba myśleć o inwestorze prywatnym. Na tym etapie, oczywiście po uruchomieniu lotniska, dotyczyć to będzie całej spółki, a nie tylko jakichś udziałów - mówi Adam Struzik w rozmowie z IAR-em.Największym udziałowcem lotniska w Modlinie jest Agencja Mienia Wojskowego, która ma 34,43 proc. akcji. 30,39 proc. posiada Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, a 4,81 proc. miasto Nowy Dwór Mazowiecki, na terenie którego znajduje się port lotniczy.



Port lotniczy w Modlinie, zamknięty w grudniu ub.r. z uwagi na uszkodzenia drogi startowej, ma zostać ponownie otwarty 1 lipca. 17 maja zakończył się pierwszy etap prac, a ekipy budowlane powinny ostatecznie opuścić lotnisko 18 czerwca. Od sierpnia ma działać system ILS - jego brak był poważnym problem w trakcie ubiegłorocznej jesieni. /IAR/













Lotnictwo: Air Berlin powiększa siatkę połączeń

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 20 maja 2013 | 02:01



Airberlin stawia na rozbudowywanie siatki połączeń i zwiększanie ich liczby. W bogatej ofercie firma widzi szanse na rozwój w kryzysie. Rozkład lotów jest oparty na dużych możliwościach lotniska w Berlinie, gdzie pasażerowie, również z Polski, przesiadają się na połączenia do innych części świata.












Airberlin to druga co do wielkości linia lotnicza w Niemczech. Lata w ponad 150 kierunkach, obsługując pasażerów z około 40 państw na całym świecie. Także z Polski.



– Nasza oferta w Polsce to uruchomione od 23 marca loty trzy razy dziennie pomiędzy Warszawą a Berlinem – mówi Otto Gergye, wiceprezes ds. sprzedaży i spraw operacyjnych w Airberlin. – Do stolicy Niemiec latamy również trzy razy dziennie z Krakowa i dwa razy dziennie z Gdańska.



Wiceprezes niemieckiego przewoźnika nie ukrywa, że sytuacja na rynku nie jest łatwa. Przez kryzys ludzie rezygnują z podróży albo wybierają inny środek transportu.



– Otoczenie europejskie z powodu kryzysu w strefie euro to dla nas teraz duże wyzwanie. Będziemy koncentrować się na naszych głównym kompetencjach i skupiać się na naszej siatce połączeń tak, by budować huby, pogłębiać naszą współpracę z Etihad czy partnerami z linii oneworld. Dzięki temu powinniśmy poradzić sobie w tym trudnym okresie na rynku europejskim – tłumaczy Gergye.



Zarząd linii strategię rozwoju na najbliższe lata opiera o bogatą, gęstą i różnorodną siatkę połączeń. Przykładem są loty z Warszawy do stolicy Niemiec, które jeszcze nigdy nie były realizowane tak często, a które wśród klientów cieszą się dużym powodzeniem. Podobnie jak połączenia z Krakowa i Gdańska.



– Zwiększamy częstotliwość lotów z Berlina do wielu europejskich miast, takich jak Kopenhaga, Sztokholm i Budapeszt – mówi Otto Gergye. – Niektóre z nich to nowe kierunki, np. Bukareszt, Sofia i Madryt.



Airberlin oferuje swoim klientom bogatą sieć połączeń z innymi niemieckimi miastami, m.in. Norymbergą, Stuttgartem, Monachium czy Kolonią. Uzupełnieniem oferty są długodystansowe loty do Stanów Zjednoczonych, w tym do Nowego Jorku, Chicago, Miami i Los Angeles Przewoźnik oferuje też inne kierunki w ramach tzw. połączeń codeshare ze swoim partnerem z sojuszu oneworld, liniami American Airlines.



– Mamy również znakomitą łączność z Krakowa, Warszawy, Gdańska do Abu Dhabi, to dzięki naszemu partnerowi Etihad. Latamy też do Australii, w rejon Południowego Pacyfiku, Południowo-Wschodniej Azji i oczywiście Bliskiego Wschodu – wymienia wiceprezes Airberlin.



Zapewnia, że siatka połączeń z Berlina w kierunkach azjatyckich jest tak skonstruowana, by zapewnić komfortowe warunki przesiadkowe pasażerom przybyłych z innych części Europy. W tym także i z Polski.



– Z Abu Dhabi z kolei nasz partner Etihad Airways oferuje znakomite połączenia na Półwysep Indyjski, do Pakistanu, do Chin, Japonii, Australii, Hong Kongu i oczywiście do Afryki, do Johannesburga czy do Lagos – mówi Gergye.



Wiceprezes firmy, która w 2012 roku przewiozła ponad 33 miliony pasażerów, na razie nie chce zdradzać szczegółowych planów rozwoju, chociaż przyznaje, że Airberlin nieustannie przygląda się nowym kierunkom















Nie tylko Dreamlinery. LOT kupi nowe samoloty

Written By Anna Lesack on sobota, 11 maja 2013 | 04:22



LOT zamierza modernizować i wzbogacać swoją flotę. Zarząd spółki myśli o zakupie samolotów wąskokadłubowych, czyli nieco mniejszych od Dreamlinerów, które zastąpiłyby wysłużone już maszyny. To oraz inne kroki, polegające na wzbogaceniu siatki połączeń i umowy czarterowe z touroperatorami, mają być istotnym argumentem w walce o klienta.


 








Mimo trudnej sytuacji finansowej, w jakiej znajduje się LOT, spółka nie zamierza rezygnować z zapoczątkowanej już wcześniej modernizacji floty. Pierwszym krokiem była decyzja o wymianie przestarzałych Boeingów 767 na nowoczesne Dreamlinery, czyli Boeingi 787.



– To była racjonalna decyzja, podjęta w 2005 roku i tej floty się będziemy trzymać – mówi  Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT.



Kolejnym etapem przebudowy parku maszyn ma być zakup samolotów wąskokadłubowych, czyli nieco mniejszych od Dreamlinera. Miałyby one zastąpić, latające dzisiaj w barwach LOT-u Boeingi 737, które zostaną wycofane w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Władze przewoźnika przyznają, że jest kilka pomysłów na rozwiązanie tej sytuacji.



– Embraery są dla nas dziś częściowo flotą trochę za małą, bo konkurencja lata znacznie większymi samolotami, oferując tym samym większą liczbę tanich miejsc – przyznaje Mikosz, dodając, że bardzo prawdopodobny jest zakup Boeinga 737 NG albo Airbusa 320. Te ostatnie byłyby dla spółki nowością, ale – jak przyznaje prezes – nowością, której LOT się nie boi.



Są zmiany w siatce połączeń



Mimo że siatka połączeń na lato od wielu miesięcy jest już zaplanowana, władze wprowadziły ostatnio pewne modyfikacje.



– Bardzo silnie walczymy o utrzymanie rejsów do Kairu i Erewania – mówi Sebastian Mikosz. – Uważam, że to są rynki, które LOT powinien obsługiwać.



Spółka spróbuje zmierzyć się z tym wyzwaniem, mimo że jak mówi jej szef, nie należą one do „łatwych kierunków”. Szczególnie Egipt, ze względu na trudną sytuację polityczną. LOT liczy również na częstsze wakacyjne połączenia do Nowego Jorku i Chicago, bowiem wtedy jest największe zapotrzebowanie na oba kierunki.



Przewoźnik podpisał również w ostatnich dniach umowę z touroperatorem, firmą Rainbow Tours, która obejmuje obsługę rejsów czarterowych z Warszawy do najpopularniejszych miejsc na świecie.



– Jestem z tego bardzo zadowolony, ponieważ jest to nowe otwarcie produktowe – mówi Mikosz tłumacząc, że do tej pory LOT wykonywał jedynie czartery letnie, organizowane doraźnie. – Kiedy ktoś potrzebował danego dnia przelot, na 2-3 godziny, byliśmy w stanie mu to zaoferować.



Teraz będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Przewoźnik obsługiwał będzie nowe, znacznie dłuższe trasy, m.in. do Bangkoku, Varadero czy Cancun To także nowość dla samych biur podróży.



– To, że będzie to przelot samolotem, przystosowanym z punktu widzenia komfortu do długich przelotów, że bezpośredni lot z rodziną, np. do Bangkoku będzie trwał 9 godzin, a nie 18, powinno mieć znaczący wpływ na to, by rynek urósł – mówi Sebastian Mikosz. – To daje jeszcze większą determinację, by próbować porozumieć się z innymi touroperatorami, by korzystali z tego produktu w okresie, kiedy my mamy wolne moce, bo jest niższy sezon w przewozach regularnych. (Za: Newseria)












LOTNICTWO. 'Trzy siekiery' w barwach PLL LOT

Written By Anna Lesack on czwartek, 25 kwietnia 2013 | 05:54

PLL LOT będą przez miesiąc latać do Toronto leasingowanym samolotem Boeing 777. To pierwsza tego typu maszyna w ich flocie.



Jak poinformowała spółka, pasażerowie LOT-u będą mogli polecieć Boeingiem 777 po raz pierwszy. To druga co do wielkości, po największej 787 maszyna Boeninga. Samolot został wyleasingowany od portugalskiego operatora Euroatlantic. B777 jest trzecim samolotem, obok Airbusa 330 i Boeinga 767, który LOT tymczasowo wyleasingował do obsługi tras transatlantyckich.



Polski przewoźnik zdecydował o wynajęciu kolejnego samolotu szerokokadłubowego ze względu na konieczność zapewnienia płynności wszystkich zaplanowanych rejsów za ocean. Leasing Boeinga 777 gwarantuje wykonanie wszystkich rozkładowych lotów, do momentu powrotu dreamlinerów na siatkę połączeń na początku czerwca br. - poinformowała spółka w komunikacie.



Boeing 777 o numerach rejestracyjnych CS-TFM ma 30 miejsc w klasie biznes oraz 293 w klasie ekonomicznej. Samolot odbył swój pierwszy lot w 1998 roku. Wcześniej wykonywał rejsy m.in. dla Singapore Airlines.



Zgodnie z założeniami, rejsy LOT-u tym samolotem będą obsługiwane na zasadzie wet-lease, czyli z częściowym zaangażowaniem personelu pokładowego PLL LOT. Spółka zapewnia, że standard obsługi oraz serwis pokładowy będą identyczne, jak na pokładach innych samolotów należących do polskiego przewoźnika.



Flota PLL LOT składa się z Boeingów - w tym z dwóch B787 Dreamliner, a także embraerów. Dalekie trasy obsługują trzy Boeingi 767. Obydwa dreamlinery od połowy stycznia są uziemione przez władze amerykańskie z powodu problemów technicznych. Jedna maszyna stoi na lotnisku w Warszawie, a druga w Chicago.




W żargonie lotniczym Boeing 777 nazywany jest "trzema siekierami".





LOTNICTWO: Balice idą na rekord

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 8 kwietnia 2013 | 02:30



Pomimo kryzysu na lotniczym rynku w UE i planowanych prac budowlanych, lotnisko w Krakowie chce w tym roku pobić rekord liczby pasażerów. Plan zakłada wzrost ruchu o 7 proc. w stosunku do najlepszego w historii 2012 roku. Balice są zdecydowanym liderem wśród portów regionalnych zarówno pod względem liczby pasażerów, jak i obsługiwanych linii lotniczych i połączeń, choć o nowe połączenia nie jest łatwo. 



 








– Lotnisko regionalne w przeciwieństwie do centralnego, jakim jest Okęcie, musi walczyć o każde połączenie. Przewoźnicy wybierają Okęcie, dlatego że przylatują do stolicy dużego państwa środkowoeuropejskiego, natomiast zarządzający każdym portem regionalnym, nawet tak ważnym jak Kraków, musi o każde połączenie walczyć, poprzez rozmowy, analizy i propozycje zdobywają każde połączenie – mówi dr Jan Pamuła, prezes zarządu Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice.



W ubiegłym roku lotnisko stolicy Małopolski obsłużyło ponad 3,4 mln pasażerów. Odbyło się tu prawie 40 tys. operacji lotniczych. W obydwu kategoriach był to najlepszy wynik w historii lotniska. Latem do Krakowa będzie latać 13 linii lotniczych, oferując 84 połączenia. Dojdzie również sześć nowych tras czarterowych, a ich ogólna liczba wzrośnie do 23. Drugie największe lotnisko regionalne w Polsce – port lotniczy w Gdańsku – obsłużyło w 2012 r. ok. 2,9 mln podróżnych i lata tam 8 linii lotniczych.



Dr Pamuła zapewnia jednak, że to nie koniec możliwości krakowskiego lotniska. Po kilku latach przerwy loty z Balic do Rzymu przywróciła Alitalia. Prezes portu liczy na sukces i zwiększenie częstotliwości lotów do stolicy Włoch.



– Mam nadzieje, że to będzie tak dobrze obłożone połączenie, że w przyszłym roku będzie więcej. Przykład Moskwy jest najlepszym tego dowodem, ponieważ Aeroflot cztery razy w tygodniu latał do tej pory. Walczyliśmy cztery lata o to połączenie. W ubiegłym roku otworzyliśmy. Od tego lata będzie latał siedem razy w tygodniu, czyli codziennie – zapowiada prezes.



Szansą dla portu lotniczego może być organizacja zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 r., o którą Kraków będzie się starał. Wtedy lotnisko w Balicach byłoby głównym punktem dla przylatujących sportowców i kibiców. Prezes portu zapewnia, że do tego czasu infrastruktura lotniska będzie gotowa na przyjęcie zwiększonego ruchu. W pobliżu powstaje już czterogwiazdkowy hotel, niedługo ruszy rozbudowa części lotniczej oraz terminala pasażerskiego. Władze lotniska rozważają również wybudowanie nowego pasa startowego.



Jak zapewnia Jan Pamuła, trwające inwestycje nie powinny utrudnić działalności lotniska w 2013 i 2014 r. Jak pokazuje budowa hotelu przy terminalu, prace można prowadzić bez szkody dla normalnego funkcjonowania portu.



– Mimo kopania fundamentów, wokół lotniska jest czysto. Teren jest ogrodzony i zamknięty w tym bałaganie organizacyjnym, natomiast wokół lotniska i na lotnisku jest czysto. I chcielibyśmy, żeby każda inwestycja tak przebiegała – podkreśla dr Jan Pamuła.











LOTNICTWO. Czy LOT-u dostanie odszkodowanie za uziemienie Dreamlinerów?

Written By Anna Lesack on niedziela, 17 marca 2013 | 16:19



Polskim Liniom Lotniczym LOT trudno będzie uzyskać odszkodowanie za uziemienie Boeingów 787 Dreamliner przed wznowieniem rejsów tych samolotów i podliczeniem strat – uważa Bartłomiej Niewczas, radca prawny z Kancelarii Bird & Bird. Najprawdopodobniej nie uda się też uniknąć płacenia rat leasingowych, pomimo tego że maszyny nie zarabiają. Radca podkreśla, że im wcześniej LOT zacznie myśleć o możliwościach prawnych, tym lepiej.














– LOT bardzo poważnie powinien rozważyć możliwość wystąpienia z roszczeniami przeciwko Boeingowi z tytułu niewykonywania umowy czy opóźnienia dostaw, tudzież braku możliwości użytkowania tych samolotów – mówi Bartłomiej Niewczas. – LOT absolutnie nie jest tutaj bezradny. Najprawdopodobniej będzie miał możliwość dochodzenia swoich racji i swoich szkód od Boeinga.



Czy LOT będzie mógł uniknąć strat spowodowanych uziemieniem Dreamlinerów? To zależy od umów z Boeingiem oraz bankami. Bartłomiej Niewczas uważa, że prawdopodobnie kontrakt pomiędzy amerykańskim producentem a LOT-em uwzględnia postępowanie na wypadek ewentualnych problemów. Boeing 787 Dreamliner jest bowiem zupełnie nową, wciąż niesprawdzoną konstrukcją, opartą o rewolucyjne technologie.



– W mojej ocenie strony powinny były przewidzieć taką sytuację, dlatego że kontrakt ten dotyczy samolotu nowego, a nie takiego, który już od jakiegoś czasu jest użytkowany i który wiadomo, że ma sprawdzoną konstrukcję i nie należy się spodziewać jakichś niespodzianek, np. tego, że niektóre podzespoły będą niesprawne albo będzie wada projektowa – podkreśla Niewczas.



Według niego LOT powinien jak najszybciej zacząć myśleć o prawnych możliwościach dochodzenia roszczeń. Radca z Kancelarii Bird & Bird podkreśla, że w umowie na pewno znalazł się zapis o tym, który sąd jest właściwy w takiej sytuacji. Nie wyklucza jednak porozumienia pomiędzy producentem a przewoźnikiem poprzez arbitraż. Zaznacza jednak, że raczej nie uda się uniknąć płacenia rat leasingowych, bo firmy leasingowe z reguły nie przyjmują na siebie ryzyka związanego na przykład z uziemieniem samolotów.



Niewczas dodaje, że LOT na pewno nie uniknie poniesienia strat w okresie uziemienia Dreamlinerów. Najważniejsze jest jednak to, czy w przyszłości uda się je pokryć z odszkodowania uzyskanego od strony odpowiedzialnej za uziemienie, czyli prawdopodobnie Boeinga.



W opinii radcy prawnego, LOT ma niewielki wpływ na to, kiedy Dreamlinery będą mogły ponownie latać. Samoloty tego typu – najnowsze szerokokadłubowe odrzutowce dalekiego zasięgu – zostały uziemione 17 stycznia przez dyrektywę amerykańskiej Federalnej Agencji Lotnictwa (FAA), w ślad za którą podobną decyzję wydała Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA). LOT, który jest pierwszym europejskim użytkownikiem tego modelu, zdążył odebrać dwa Dreamlinery. Jeden utknął w Chicago po inauguracyjnym locie transatlantyckim, drugi jest zaparkowany na warszawskim lotnisku Chopina. Powodem uziemienia były dwa pożary akumulatorów na pokładach Dreamlinerów należących do japońskich linii ANA oraz Japan Airlines.



– Zarząd LOT nie bardzo ma możliwość wpłynięcia na to, kiedy te samoloty zaczną latać z powrotem i kiedy ten zakaz zostanie zdjęty. To, co w tej chwili zarząd LOT może zrobić, to tylko się przyglądać sytuacji i mieć nadzieję, że jak najszybciej problemy Dreamlinera zostaną rozwiązane – mówi Niewczas i dodaje: – Z tego, co wiadomo, LOT poszukuje rozwiązań zastępczych, czyli wyleasingowania bądź uzyskania możliwości korzystania z innych maszyn, niekoniecznie Dreamlinerów, czyli tych, które są dopuszczone do użytkowania i które mogą latać.



Nowy prezes przewoźnika, Sebastian Mikosz, zapowiedział, że Dreamlinery zostaną wycofane z siatki połączeń LOT-u do października. W przypadku wcześniejszego zniesienia zakazu maszyny wrócą do lotów. Na sezon letni polski narodowy przewoźnik będzie musiał przedłużyć leasing posiadanych Boeingów 767 lub wyleasingować nowe maszyny, najprawdopodobniej tego samego typu. Boeingi 767 są flagowymi samolotami LOT-u od 1989 r. Są znacznie mniej ekonomiczne od 787. Według pierwotnego planu, do końca marca LOT miał odebrać pięć Dreamlinerów, które umożliwiłyby całkowite wycofanie z użytkowania Boeingów 767.










Rosyjska armia otrzyma samolot wykonany w technologii stealth

Written By Anna Lesack on czwartek, 14 marca 2013 | 02:19



Samolot PAK FA, znany również jako myśliwiec piątek generacji, zacznie trafiać na wyposażenie Sił Powietrznych Rosji w latach 2015-2016 – poinformował wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin.



 








W porównaniu z poprzednimi modelami myśliwiec posiada unikalne cechy, łączące funkcje samolotu uderzeniowego i myśliwca. Zastosowanie materiałów kompozytowych i innowacyjnych technologii sprawiło, że myśliwiec jest właściwie niezauważalny dla radarów oraz dla optycznych i podczerwonych systemów śledzenia.









 




LOTNICTWO: Lot nad kreskę. Za rok

Written By Anna Lesack on piątek, 8 marca 2013 | 05:50


W 2014 r. LOT ma przestać przynosić straty – zakłada Ministerstwo Skarbu Państwa. Jednym z elementów planu restrukturyzacji jest zwolnienie nawet 40 proc. pracowników firmy. Stopniowa redukcja zatrudnienia, która dotknie zarówno administrację, jak i personel pokładowy, rozpocznie się już w marcu.










– Są przyjęte podstawowe założenia, jeśli chodzi o plan dobrowolnych odejść i to jest realizowane. Jeżeli chodzi o zwolnienia grupowe, są podjęte odpowiednie decyzje korporacyjne i to jest też w trakcie realizacji, oczywiście z poszanowaniem trybu, czyli przede wszystkim konsultacji społecznych, co ma miejsce – zapewnia Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa.

Dodaje, że zgodnie z harmonogramem zwolnień, pierwsze odejścia nastąpią w najbliższych tygodniach.


– To oczywiście nie będzie zwolnienie na raz wszystkich osób, mówimy o blisko 40 proc. załogi, natomiast osoby będą odchodziły wraz z innymi działaniami, jakie są podejmowane w Locie, np. likwidacją jakiegoś połączenia czy rezygnacją z jakiegoś samolotu. To jest wprost powiązane, więc nie ma automatyzmu, to wszystko wynika z konkretnego, przyjętego przez zarząd harmonogramu – przekonuje Rafał Baniak.


Wiceminister tłumaczy, że ten najbardziej bolesny element restrukturyzacji będzie przeprowadzany zgodnie z wszystkimi procedurami. Trwają konsultacje społeczne, a dla osób, które skorzystają z programu dobrowolnych odejść przewidziane są dodatkowe pieniądze. Pracownicy, którzy zostaną objęci zwolnieniami grupowymi, też – zgodnie z Kodeksem pracy – otrzymają odprawy.


– Zakładamy, że rok 2014 będzie rokiem, który już nie będzie generował w spółce strat. Jeżeli chodzi o wolumen oszczędności, to na taką informację czekamy ze spółki. Ma ona być wynikiem prac analitycznych, wynikiem nowego programu restrukturyzacji – podkreśla Rafał Baniak


Nowy model biznesowy


Rafał Baniak podkreśla, że program restrukturyzacji, który jest oparty o nową siatkę połączeń i ma zaowocować nowym modelem biznesowym, będzie realizowany stopniowo.


– Nie ma założenia, że mamy stać się linią lokalną. Ma to być spółka, która przestaje latać tam, gdzie się to wprost nie opłaca. Tu, gdzie będzie widoczna rentowność, tam ma być wzmożone użytkowanie samolotów – mówi wiceminister skarbu państwa, odpowiedzialny m.in. za LOT.


Zapowiada, że już wkrótce zniesiona zostanie ustawa, która uniemożliwia prywatnemu inwestorowi przejęcie większościowych udziałów w polskiej linii lotniczej. To ma umożliwić szybką prywatyzację. Inwestorów poszukuje zarówno ministerstwo, jak i LOT przy pomocy doradcy.


Kłopotliwe Dreamlinery


Na razie spółka boryka się z kłopotami związanymi z uziemieniem samolotów typu Boeing 787 Dreamliner. Polski przewoźnik jest pierwszym użytkownikiem tego modelu w Europie. 17 stycznia ze względów bezpieczeństwa Amerykanie, a w ślad za nimi i Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego, podjęli decyzję o zakazie rejsów tych maszyn. Obydwa LOT-owskie Dreamlinery od tego czasu są na ziemi, a przewoźnik musi wykorzystywać starsze Boeingi 767, które do marca miały zniknąć z floty.


– Ministerstwo wystąpiło do Boeinga z prośbą o informację, o to, żeby Boeing w sposób należyty odnosił się do oczekiwań LOT-u, tym bardziej, że spółka w oparciu o nowy typ samolotu B787 budowała swój model biznesowy – mówi Rafał Baniak. I dodaje: – Nie chciałbym mówić o drodze sądowej, to jest kwestia odpowiednich decyzji zarządu. Oczywiście będziemy oczekiwać od Boeinga rekompensaty tego, że samoloty, które powinny być użytkowane, w oparciu o które budowany był model biznesowy nie są dopuszczone do użytkowania.


W tej chwili LOT zakłada, że aż do końca października Dreamlinery nie wrócą do regularnych operacji lotniczych. Jednak wiceminister skarbu podkreśla, że w przypadku wydania zgody przez odpowiednie urzędy maszyny te mogą w każdej chwili powrócić do obsługi rejsów polskiego przewoźnika.


Rafał Baniak podkreśla, że pomimo konieczności korzystania ze starszych samolotów, LOT nie będzie kasował połączeń długodystansowych. Obecnie przewoźnik ma cztery takie trasy: do Nowego Jorku, Chicago, Toronto oraz Pekinu. Linia jest w stałym kontakcie z Boeingiem, a MSP ma nadzieję, że amerykański producent samolotów potraktuje problemy z Dreamlinerami „nie w sposób stricte biznesowy, lecz jako partner LOT-u”. (Newseria)


 

Ryanair: jesteśmy coraz bliżej darmowych biletów.

Written By Anna Lesack on wtorek, 26 lutego 2013 | 05:35



Michael O'Leary, szef Ryanair twierdzi, że już wkrótce będziemy będziemy latać naprawdę za darmo. Linie lotnicze będą zarabiać np. na hazardzie.











Obniżka cen biletów do 54 złotych to dopiero początek. Prezes Ryanaira wraca do pomysłu, by pasażerowie latali za darmo. – Potrzebujemy tylko zwiększyć dochód z innych usług, np. rozrywek pokładowych – zapowiada Michael O'Leary.

Od poniedziałku 16 lipca Ryanair zacznie latać z podwarszawskiego Modlina. Z tej okazji już dziś w nocy klienci będą mogli kupić bilety lotnicze w niższej cenie. Przewidziana pula promocyjnych biletów to 100 tysięcy.


– Schodzimy z ceną do 54 złotych na 19 trasach z i na lotnisko w Modlinie. Niewiele nas już dzieli, by zejść z ceną do zera – zapowiada Michael O'Leary, prezes irlandzkich linii lotniczych.


W ten sposób prezes wraca do kontrowersyjnego pomysłu sprzed lat, by oferować loty za darmo. W zamian płatne staną się inne usługi.


– To, co jeszcze potrzebujemy zrobić, to wciąż powiększać firmę. Musimy zwiększyć dochód z innych usług jak np. z rozrywki na pokładzie, hazardu czy opłat za korzystanie z toalet. Wtedy bilety mogłyby być za darmo – przekonuje O'Leary w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria.


I podkreśla, że pomysł jest możliwy do realizacji.


– Wciąż nad tym pracujemy, obniżając stopniowo ceny. Nie sądzę, żeby tu w Polsce można było wcześniej kupić bilety za 54 złote. Kiedyś było to raczej 500 lub nawet 5000 złotych. Dziś to 54 złote i chcemy dalej ceny obniżać – deklaruje prezes Ryanaira.


Irlandzki przewoźnik będzie realizować loty z Modlina na 19 trasach europejskich, m.in. do Brukseli, Budapesztu, Rzymu, Londynu i Sztokholmu. Jak wyjaśniają przedstawiciele Ryanaira, przeniesienie bazy na podwarszawskie lotnisko w Modlinie umożliwia obniżenie cen również poza promocyjną pulą (Newseria, MB).


Okęcie na plusie

Written By Anna Lesack on środa, 30 stycznia 2013 | 05:23


Lotnisko Chopina skończyło miniony rok na plusie. W 2012 roku port na Okęciu obsłużył blisko 10 milionów pasażerów. W tym roku ruch prawdopodobnie będzie mniejszy, ale spadek liczby pasażerów nie powinien być duży. Władze lotniska liczą, że będzie ono odgrywać coraz większą rolę w europejskiej siatce połączeń.





Rok 2012 okazał się być najlepszym w historii warszawskiego portu. Lotnisko Chopina obsłużyło około 9,6 mln pasażerów, większość, bo ponad 8 milionów, w ruchu międzynarodowym. Pozostałe 1,5 mln osób to pasażerowie lotów krajowych. Liczba takich pasażerów jest o 41,6 proc. większa niż w roku 2011.





Poprawa wyników dotyczy również ruchu cargo. W porównaniu z rokiem poprzednim o około 3 proc. zwiększyła się liczba i tonaż odprawionych przesyłek.




– Również, jeżeli chodzi o sprawy finansowe zamykamy rok 2012 z dobrym wynikiem na plusach, z zyskiem netto – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Michał Marzec, dyrektor Lotniska Chopina w Warszawie.




Według zarządu firmy bieżący rok może okazać się nieco gorszy, choć powinien się zamknąć zyskami rzędu kilkunastu milionów złotych. Zgodnie z szacunkami zmniejszy się liczba obsłużonych pasażerów. Ma to być ok. 5-procentowy spadek, głównie ze względu na otwarte w połowie ubiegłego roku lotnisko w podwarszawskim Modlinie, które przejęło część ruchu pasażerskiego oraz zamkniętą starą część terminala. Nie wiadomo, jak statystyki te będą wyglądać w związku z przedłużającą się naprawą pasa startowego w Modlinie. Do czasu rozwiązania problemów większość rejsów została przeniesiona na Lotnisko Chopina. Mimo to dyrekcja warszawskiego portu wiąże duże nadzieje z lotniskiem pod Warszawą. „Okęcie” od początku zaangażowało się finansowo w realizację projektu.




– Zależy nam na tym, żeby nasi pasażerowie mieli wyraźną możliwość skorzystania z oferty tanich linii lotniczych, dla jakich jest dedykowane lotnisko w Modlinie, bądź przewoźników flagowych, których obsługujemy na Lotnisku Chopina w Warszawie – mówi dyrektor Marzec.




Władze stołecznego portu starają się uatrakcyjnić swoją ofertę. Od 1 stycznia obowiązuje nowy cennik opłat lotniskowych, który ma zachęcić przewoźników do uruchamiania nowych połączeń i intensyfikacji lotów na już istniejących trasach.




– Jesteśmy już w tej chwili najtańszym lotniskiem w tej części Europy, lotniskiem dużym, obsługującym stolice – mówi Michał Marzec.




Dyrektor ma nadzieje, że port na Okęciu stanie się ważnym elementem siatki europejskich połączeń. Mają to umożliwić m.in. prowadzone od dwóch lat inwestycje. Zgodnie z harmonogramem zrealizowane mają być do końca 2015 roku, a pochłoną łącznie prawie 1,2 mld złotych. Związane są z poprawą bezpieczeństwa pasażerów, zwiększeniem przepustowości i podniesieniem standardu obsługi.




Władze lotniska zwracają także uwagę na fakt, że stołeczny port jest pierwszą w Europie bazą postojową dla Boeingów 787 Dreamliner, które latają w barwach LOT-u. Jak podkreśla Michał Marzec, mimo kłopotów technicznych, jakie się pojawiają w ich obsłudze, są to dziś jedne z najnowocześniejszych maszyn, do których należy przyszłość lotnictwa pasażerskiego. Zyskać może na tym nie tylko nasz narodowy przewoźnik, ale i sam port lotniczy.




– Liczymy na to, że Dreamliner spowoduje w przyszłości większe zainteresowanie pasażerów lotami long haul, które będą w tym wypadku dużo bardziej komfortowe – dodaje dyrektor „Okęcia”. (Newseria, SM)


 


 
Support : Creating Website | Johny Template | Mas Template
Copyright © 2011. 2 - All Rights Reserved
Template Created by Creating Website Published by Mas Template
Proudly powered by Blogger