.

.
Topics :

Label 7

moto
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Latest Post

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą McDonald's. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą McDonald's. Pokaż wszystkie posty

'Nieśmiertelne' hamburgery z McDonald's

Written By Anna Lesack on wtorek, 17 września 2013 | 05:55



Hamburger znaleziony po kilkunastu latach wciąż wyglądał... jak świeży. Ani śladu pleśni czy rozkładu, mimo że nie leżał w lodówce! Czyżby jedzenie z McDonald’s było odporne na czas. Poznaj Wyniki eksperymentów dokonywanych na jedzeniu pochodzącym z sieci McDonald’s są zaskakujące.






David Whipple wybrał się w czerwcu 1999 roku do restauracji McDonald’s w Logan w stanie Utah. Kupił hamburgera, ale nie zamierzał go zjeść. Hamburgera potrzebował do eksperymentu związanego z programem odchudzającym. Miał zaprezentować, jak rozkłada się jedzenie. Hamburger z McDonald’s wydał mu się idealnym obiektem obserwacyjnym.




Po upływie miesiąca zaprezentował wyniki grupie znajomych. Okazało się, że niewiele w tym czasie się zmieniło. Mięso nie uległo zepsuciu, na bułce nie pojawiła się pleśń. Jedynie ogórek uległ rozkładowi, a sos wsiąkł w bułkę. David uznał eksperyment za zakończony, wpakował hamburgera do oryginalnej papierowej torby i schował do kieszeni płaszcza, a ten trafił do szafy.




Znaleziony po latach




Dwa lata później na znalezisko natknęła się żona Davida. - Hamburger wyglądał jak nowy - mówiła w wywiadach. - Zaczęliśmy się zastanawiać, jak długo jeszcze wytrzyma - dodała. Włożyli hamburgera ponownie do papierowej torby i zamknęli w kuchennej szafce. Przypomnieli sobie o nim w 2006 roku. Hamburger nadal wyglądał jak kupiony tego samego dnia.




Dzieci Davida postanowiły sprzedać 7-letniego hamburgera na eBayu, ale kiedy jego cena sięgnęła ponad 2 tys. dolarów, administratorzy zdjęli aukcję. I tak bułka została kolejnych siedem lat w rodzinie Whipple’ów. Dzisiaj hamburger liczy 14 lat i uznany został za najstarszy na świecie. Co ciekawe, mimo upływu lat, na hamburgerze nadal nie widać żadnych oznak zepsucia, chociaż nigdy nie był przechowywany w lodówce. Tym, którzy wątpią w wiek bułki, David na dowód pokazuje paragon.




Twarde jak plastik




Podobny eksperyment, choć na nieco mniejszą skalę, postanowiła przeprowadzić w 2010 roku Sally Davies, artystka z Manhattanu. Sally nie wiedziała jeszcze o istnieniu kilkuletniego hamburgera rodziny Whipple’ów, ale słyszała o eksperymencie amerykańskiej nauczycielki Karen Hanrahan. W 2008 roku Karen opublikowała na swoim blogu zdjęcie hamburgera, który przez niespełna 12 lat służył jej jako rekwizyt do nauki o zdrowym odżywianiu. Nauczycielka przez lata pokazywała dzieciom cały czas ten sam hamburger kupiony w McDonald’s, który, pomimo upływu lat, nie notował żadnych oznak zepsucia.




Artystka z Manhattanu postanowiła sprawdzić, czy rzeczywiście jest to możliwe. Kupiła w restauracji McDonald’s zestaw Happy Meal i codziennie przez pół roku śledziła, jak działa na niego czas. Swój obiekt obserwacji: hamburger i frytki przechowywała na półce w salonie i, podobnie jak David z Utah, nigdy nie włożyła ich do lodówki. Wyniki eksperymentu zaskoczyły samą artystkę. I to już po pierwszym dniu. - Po przyniesieniu zestawu do domu, mój apartament wypełnił piękny zapach jedzenia, który całkowicie wyparował w niespełna 24 godziny. Mam dwa psy i kilkukrotnie podsuwałam im pod nos zestaw, żaden nie był zainteresowany - pisała na swoim blogu. Jeszcze większe zaskoczenie wywołał stan jedzenia po upływie sześciu miesięcy. Ani na hamburgerze, ani na frytkach nie było widać żadnych oznak zepsucia. - Na jedzeniu nie pojawiła się pleśń. Mięso i frytki stały się natomiast bardzo twarde, jakby plastikowe - podsumowała eksperyment artystka.




Dobrze zakonserwowane




Jak wyjaśnić tak długą żywotność jedzenia? - Żywność typu fast-food, to w większości przypadków żywność wysoko przetworzona, o bardzo małej wartości odżywczej (pozbawiona witamin i składników mineralnych), wysokokaloryczna (puste kalorie), z dużą ilością dodatków w tym konserwantów, barwników, emulgatorów, substancji smakowo-zapachowych - wymienia Marta Stępień, dietetyk medyczny. Można przypuszczać, że to one utrzymują żywność w tak świetnej kondycji przez lata.




>> Czego McDonald's nie ujawnia swoim klientom?




Przedstawiciele McDonald’s proszeni o skomentowanie stanu 14-letniego hamburgera zapewnili, że kotlety wykonane są ze 100-procentowej wołowiny, doprawiane solą, pieprzem, bez konserwantów i wypełniaczy. Natomiast bułki produkowane są z mąki pszennej, także bez dodatków konserwantów. McDonald’s zapewnił, że są to te same produkty, które ludzie kupują na co dzień w lokalnych sklepach. | David Whipple, Onet | #end.













Czego McDonald's nie ujawnia swoim klientom?

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 12 sierpnia 2013 | 07:47



Eric Schlosser ujawnia szokujące informacje na temat produkcji żywności. Jego książka "Fast Food Nation" przez cały rok nie schodziła z listy bestsellerów "The New York Times".










Za smacznie i niewinnie wyglądającą żywnością McDonald's kryje się zaawansowana do niewiarygodnego poziomu nauka, technologia, oraz marketing adresowany głównie do dzieci. Ci, którzy bezkrytycznie połykają korporacyjna propagandę McDonald's (przedstawiającą ich produkty za pożywne, a ich przybytki za wyśmienite miejsca spędzenia w gronie rodzinnym wolnego czasu), powinni zapiąć pasy bezpieczeństwa. Macie unikalną okazję dowiedzenia się dużo więcej niż McDonald's chce swoim klientom ujawniać. Smacznego.



McSmaczki



"Smażenie frytek było dla mnie prawie święte" - napisał w swojej autobiografii Ray Kroc, jeden z założycieli McDonald's. - "Przygotowanie było rygorystycznie powtarzanym rytuałem". Podczas wczesnych lat sieci McDonald's frytki były robione od zera każdego dnia. Ziemniaki typu Russet Burbanks były obierane, cięte na paski i smażone w kuchniach McDonald's. W połowie lat sześćdziesiątych, czyli kiedy sieć rozrosła się na całą Amerykę, postanowiono obniżyć koszta, zredukować ilość dostawców i sprawić, żeby frytki smakowały tak samo w każdym punkcie sieci.



McDonald's zaczął przerzucać się na mrożone frytki w 1966 roku i niewielu klientów zauważyło różnicę. Mimo to zmiana miała ogromny wpływ na rolnictwo i dietę Ameryki. Powszechna żywność została zamieniona na zaawansowany technicznie towar przemysłowy. Obecnie frytki McDonald's pochodzą z wielkich fabryk, które mogą obrać, pokroić, usmażyć i zamrozić milion kilogramów ziemniaków każdego dnia. Szybka ekspansja McDoanld's oraz popularność ich tanich, masowo produkowanych frytek zmieniła styl odżywiania się Amerykanów. W 1960 roku Amerykanie konsumowali średnio około 40 kg świeżych ziemniaków i 2 kg mrożonych frytek. W roku 2000 konsumowali oni średnio około 25 kg świeżych i 15 kg mrożonych frytek. Dzisiaj McDonald's jest największym kupcem ziemniaków w USA.



Smak frytek McDonald's odegrał ważną rolę w sukcesie tej sieci. Frytki przynoszą większy profit niż hamburgery i chwalone są przez klientów, konkurencję, a nawet krytyków. Ich wyróżniający się smak nie pochodzi jednak od rodzaju ziemniaków, które McDonald's kupuje, technologii, jakiej używa, czy urządzeń, które je smażą. Inne sieci również używają ziemniaków Russet Burbanks, kupują frytki od tych samych wielkich dostawców i mają podobne urządzenia w swoich kuchniach. Smak frytki jest w większości wyznaczony rodzajem używanego oleju. Przez dekady McDonald's smażył swoje frytki w mieszance oleju z nasion bawełny i 93% tłuszczu wołowego. Mieszanka dawała frytkom unikalny smak oraz więcej szkodliwego tłuszczu w każdym gramie produktu.



W roku 1990, pod ciężarem krytyki cholesterolu we frytkach, McDonald's przerzucił się na olej czysto warzywny. To jednak stworzyło kłopot: jak zrobić frytki, które smakują jak wołowina - ale bez smażenia ich w tłuszczu wołowym? Spojrzenie na składniki we frytkach McDonald's sugeruje, jak ten problem rozwiązano. Na końcu listy składników jest niepozorne, a mimo to wyglądające tajemniczo określenie: "smak naturalny" ("natural flavor"). Ten składnik pomaga wytłumaczyć nie tylko to, dlaczego frytki smakują tak dobrze, ale dlaczego większość szybkiej żywności (w rzeczy samej - większość żywności jaką je Ameryka) smakuje tak, jak smakuje.



Otwórz swoją lodówkę, zamrażalnik, spiżarnię - i spójrz na opakowania swojej żywności. Znajdziesz "naturalny smak" lub "sztuczny smak" na prawie każdej liście składników. Podobieństwa pomiędzy tymi dwiema szerokimi kategoriami są daleko bardziej znaczące niż różnice. Oba są dodatkami uzyskanymi przez człowieka, które nadają większości żywności określony smak. Ludzie na ogół kupują konkretną żywność po raz pierwszy ze względu na jej opakowanie lub wygląd. Smak na ogół decyduje o tym, czy kupią ją ponownie.



Około 90% pieniędzy, jakie Amerykanie obecnie wydają na żywność przypada na żywność technologicznie przetwarzaną.



Techniki puszkowania, mrożenia i odwadniania, używane przy przerabianiu, niszczą większość smaku żywności. W ten sposób w USA powstał wielki przemysł, mający na celu uczynienie żywności bardziej apetyczną. Bez tego przemysłu smakowego dzisiejsza szybka żywność po prostu nie istniałaby. Nazwy przodujących amerykańskich sieci szybkiej żywności, jak McDonald's czy Burger King, wrosły nie tylko w amerykańską rzeczywistość, ale stały się też niezwykle popularne na całym świecie. Mimo tego, niewielu jest w stanie wskazać przedsiębiorstwa które produkują smaki dla szybkiej żywności.



Przemysł smakowy jest okryty wielką tajemnicą. Wiodące firmy nie chcą ujawnić dokładnych receptur składników smakowych, ani też wskazać swoich klientów. Tajemnica jest uznawana za sprawę fundamentalną, mającą chronić reputację lubianych marek. Ma to służyć temu, aby sieci szybkiej żywności mogły nadal utrzymywać społeczeństwo w przekonaniu, że smak żywności którą sprzedają pochodzi z ich własnych kuchni, a nie z odległych fabryk prowadzonych przez inne firmy. Frytki McDonald's są jednym z niezliczonych rodzajów żywności, których smak jest tylko częścią skomplikowanego procesu produkcji. W rzeczywistości wygląd i smak tego co dzisiaj jemy jest złudą, i to celowo.



Korytarz smakowy




Na trasie autostrady New Jersey Turnpike znajduje się serce przemysłu smakowego - korytarz, w którym aż roi się od rafinerii i fabryk chemicznych. International Flavors & Fragrances (IFF), największa tego typu firma na świecie, ma fabrykę przy wyjeździe numer 8A w Dayton w New Jersey. Givaudan, druga największa na świecie firma smakowa, ma z kolei swoją fabrykę w położonym po sąsiedzku East Hanover. Haarmann & Reimer, największa niemiecka firma, posiada fabrykę w Teteboro - w cieniu Manhattanu, podobnie zresztą jak Tagasako, największa japońska firma smakowa. Flavor Dynamics posiada fabrykę w South Plainfield, a Frutarom zadomowiło się w North Bergen, na wysokości górnego Manhattanu. Elan Chemical jest zlokalizowany w Newark (w sąsiedztwie lądujących niedaleko samolotów z Polski - MK). Tuzin firm produkuje smaki w korytarzu pomiędzy Teaneck a South Brunswick. To właśnie w tym regionie wytwarzane jest około 2/3 dodatków smakowych sprzedawanych w USA.



Fabryka IFF w Dayton to wielki, jasnobłękitny budynek ze współczesnym kompleksem biur, dołączonym z przodu. Jest położona w rejonie fabrycznym, niedaleko fabryki plastików niemieckiego koncernu chemicznego BASF, a także fabryki Jolly French Toast i fabryki, która produkuje kosmetyki marki "Liz Claiborne". Tuziny ciężarówek parkowały przy rampie IFF tego popołudnia kiedy złożyłem tam wizytę, a z otworów wentylacyjnych na dachu unosiła się cienka chmura pary. Przed wejściem do fabryki podpisałem formularz mówiący o zakazie ujawniania nazw marek żywności, w których wykorzystane są smaki produkowane przez IFF. Miejsce przypominało mi fabrykę czekolady. W korytarzach unosiły się cudowne zapachy. Mężczyźni i kobiety w schludnych, białych fartuchach entuzjastycznie zajmowali się swoimi zadaniami, a na laboratoryjnych stołach i półkach stały setki małych butelek. Butelki te zawierały silne, ale wrażliwe na światło chemikalia smakowe. Chroniły je przed światłem brązowe szkło i szczelne nakrętki. Długie nazwy chemiczne na małych, białych nalepkach były dla mnie tak tajemnicze jak średniowieczna łacina. Owe substancje o dziwnie brzmiących nazwach będą zmieszane i przelane, a następnie zamienione w nowe substancje, niczym magiczne eliksiry.



Nie zostałem zaproszony do części fabryki IFF, gdzie odbywa się proces produkcyjny. Obawiano się, że mógłbym odkryć tajemnice handlowe. W zamian zwiedziłem różne laboratoria i kuchnie, gdzie smaki dobrze znanych marek są testowane lub poprawiane, i gdzie od podstaw tworzone są zupełnie nowe smaki. "Laboratorium przekąsek" jest odpowiedzialne za smak płatków ziemniaczanych i kukurydzianych, chlebów, krakersów i żywności dla zwierząt. "Laboratorium konfekcyjne" wymyśla smaki lodów, ciastek, cukierków, past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej i leków żołądkowych. Wszędzie, gdziekolwiek się zwróciłem, widziałem znane i szeroko reklamowane produkty, leżące na biurkach i półkach laboratoryjnych. Laboratorium płynów było pełne jasno kolorowych cieczy w przejrzystych butelkach. Wychodzą stąd m.in. smaki dla popularnych napojów, herbat, win i napojów wino podobnych, naturalnych soków, organicznych napojów z soi i piw. W jednej z kuchni spotkałem schludnego technologa żywności, mężczyznę w średnim wieku z eleganckim krawatem pod czystym fartuchem, który uważnie przygotowywał partie ciastek z białą polewą i różowo-białymi kropkami. W innej kuchni widziałem piec do pizzy, grill, maszynę do robienia napojów mlecznych typu "milk shake" i maszynę do smażenia frytek - identyczne z tymi, które widziałem w niezliczonych barach szybkiej żywności (McDonald's etc.).



IFF, poza tym że jest największą na świecie firmą smakową, produkuje także zapachy dla sześciu z dziesięciu najlepiej sprzedawanych w USA perfum, w tym: Estée Lauder - Beautiful, Clinique - Happy, Lancôme - Trésor oraz Calvin Klein - Eternity. Firma produkuje również zapachy dla produktów domowych (m.in. dezodoranty, płyny do naczyń, mydła, szampony, politury do mebli i podłóg). Tworzenie tych wszystkich aromatów opiera się w praktyce na tej samej zasadzie - odpowiedniej manipulacji lotnymi chemikaliami. Tajemnica kryjąca się za zapachami Twojego kremu do golenia jest dokładnie taka sama jak ta, która decyduje o smaku kolacji z zamrażarki supermarketu.



Naturalne i sztuczne



Naukowcy uważają, że ludzie nabyli zmysł smaku, aby mógł on chronić ich przed zatruciami. Jadalne rośliny na ogół smakują słodko, szkodliwe raczej cierpko.

Kubki smakowe na naszych językach mogą rozpoznać obecność paru podstawowych smaków, w tym słodkiego, kwaśnego, pikantnego, słonego i cierpkiego smaku umami odkrytego przez japońskich naukowców, który jest wyzwalany przez aminokwasy w żywności takiej, jak mięso, ryby, grzyby, ziemniaki i chwasty morskie. Jednak czujniki smaku na języku mają ograniczone możliwości w porównaniu ze systemem węchowym człowieka, który może wykryć tysiące różnych chemicznych aromatów. Czym jest odczuwany przez nas smak? - Jest głównie zapachem gazów, które są uwalniane przez substancje chemiczne, które właśnie włożyłeś do ust. To właśnie aromat żywności może w 90% być odpowiedzialny za jej smak.



Akt picia, ssania czy żucia substancji uwalnia gazy lotne. Przedostają się one z jamy ustnej i nosa (albo drogą z tyłu jamy ustnej) do cienkiej warstwy komórek nerwowych, nazywanych "olfactory epithelium", zlokalizowanych u podstawy Twojego nosa, pomiędzy oczami. Twój mózg łączy złożone sygnały zapachu pochodzące z nabłonka węchowego ("olfactory epithelium") z prostymi sygnałami smaku z Twojego języka, wyznacza smak dla tego co jest w Twojej jamie ustnej i decyduje dalej, .



Preferencje żywieniowe człowieka, podobnie jak charakter, są formowane w paru pierwszych latach życia poprzez proces socjalizacji. Noworodki od urodzenia preferują słodkie smaki i odrzucają cierpkie. Starsze dzieci można nauczyć, aby polubiły żywność pikantną, zwyczajną zdrową żywność albo szybką żywność - w zależności od tego, co jedzą ludzie wokół nich. Ludzki zmysł zapachu nie jest jeszcze w pełni zbadany. Wiemy jednak, że jest on bardzo uzależniony od czynników psychologicznych i oczekiwań.






Umysł celowo koncentruje się tylko na niektórych aromatach które nas otaczają, a odrzuca zdecydowaną większość. Ludzie mogą wychowywać się w przyzwyczajeniu do nieprzyjemnych albo miłych zapachów. Mogą też przestać zauważać coś, co kiedyś im przeszkadzało. Zapach i pamięć są ze sobą połączone. Zapach może niespodziewanie wydobyć z naszej pamięci dawno zapomnianą sytuację. Zapachy żywności z dzieciństwa pozostawiają trwały ślad i dorośli często powracają do nich, nie zawsze wiedząc dlaczego tak się dzieje. Owa "komfortowa żywność", której wspomnienie do nas powraca, staje się źródłem zadowolenia i poczucia bezpieczeństwa. Jest to fakt, który sieci szybkiej żywności skrupulatnie wykorzystują. Wspomnienie Happy Meals z dzieciństwa, które są podawane z frytkami, może przekładać się na częste wizyty w McDonald's w dorosłości. Średnio, Amerykanie jedzą obecnie frytki około 4 razy w tygodniu.



Ludzkie pożądanie smaku było w większości przypadków nie docenianą i nie zbadaną siłą w historii. Przez milenia imperia były budowane, nieznane lądy podbijane, a wielkie religie i filozofie zmienione na zawsze - a wszystko to przez handel przyprawami. W 1492 roku Krzysztof Kolumb wyruszył na poszukiwanie przypraw. Dzisiaj wpływ smaku na rynki światowe jest nie mniej skuteczny. Wzrost i upadek korporacyjnych imperiów, czyli firm od napojów "soft drink" (jak Coca Cola), suchych przekąsek (jak chipsy ziemniaczane) i sieci szybkiej żywności (jak McDonald's) są często wyznaczane tym, jak ich produkty smakują.



Historia krótka



Przemysł smakowy pojawił się w połowie dziewiętnastego wieku, kiedy to przetwarzana technologicznie żywność zaczęła być produkowana na masową skalę. Uznając potrzebę stosowania dodatków smakowych, wcześni producenci przetwarzanej żywności zwrócili się do producentów perfum, którzy od dłuższego czasu mieli doświadczenie z esencjami i aromatami lotnymi. Wielkie domy perfum z Anglii, Francji i Holandii produkowały wiele z pierwszych środków smakowych. Na początku dwudziestego wieku, dzięki silnemu przemysłowi chemicznemu, Niemcy przejęły prowadzenie techniczne w produkcji smaków. (przypis tłumacza: pierwsze zastosowanie gazu bojowego do masowego mordowania żołnierzy podczas I wojny światowej jest przykładem zaawansowania niemieckiego przemysłu chemicznego w tym okresie.) Jak wieść niesie, to niemiecki naukowiec odkrył methyl anthranilate (jeden z pierwszych sztucznych smaków) przez przypadek, podczas mieszania środków chemicznych w swoim laboratorium. Niespodziewanie laboratorium wypełniło się słodkim zapachem winogron. Później methyl anthranilate stał się głównym dodatkiem smakowym w winogronowym napoju marki Kool-Aid, obecnie jednym z najpopularniejszych w USA.






Po II wojnie światowej przemysł perfumeryjny przeniósł się z Europy do USA, osiadając w Nowym Jorku, w pobliżu rejonu odzieżowego i domów mody. Razem z nim przybył też przemysł smakowy, który w związku z rozbudową fabryk przeniósł się później do sąsiedniego stanu New Jersey. Wytwarzane przez człowieka dodatki smakowe były do lat pięćdziesiątych używane w większości wypadków w pieczonych wyrobach, cukierkach i wodach sodowych. Wtedy to sprzedaż przerabianej technicznie żywności zaczęła wzrastać. Wynalazek chromatografów i spektrometrów (maszyn, które mogą mierzyć gazy lotne w niewielkich ilościach) wielce zwiększył ilość smaków, które mogły być sztucznie uzyskiwane. Do lat sześćdziesiątych firmy smakowe dostarczały dodatki, dające smak dosłownie tysiącom nowych żywności.



Amerykański przemysł smakowy ma obecnie roczne dochody około 1,4 miliarda dolarów. Około 10 000 nowych technologicznie przerabianych produktów żywnościowych jest co roku wprowadzanych na rynek USA. Prawie wszystkie wymagają dodatków smakowych. Około dziewięć na dziesięć plajtuje. Najświeższe innowacje smakowe są ogłaszane w publikacjach takich, jak "Chemical Market Reporter", "Food Chemical News", "Food Engineering" i "Food Product Design". Rozwój IFF odzwierciedla rozwój całego przemysłu. IFF powstało w 1958 r. na skutek połączenia dwóch mniejszych firm. Ich roczne dochody wzrosły prawie 15-krotnie od początku lat siedemdziesiątych i obecnie firma posiada fabryki w 20 krajach.



Precyzja w big makach



Dzisiejsze precyzyjne spektrometry, chromatografy gazowe i analizatory oparów dostarczają szczegółowej informacji na temat komponentów smaku żywności, wykrywając chemiczne aromaty obecne w tak niskich ilościach, jak jedna część na miliard. Jednak ludzki nos jest jeszcze bardziej czuły. Może on wykryć aromaty obecne w ilościach kilku części na biliard, czyli około 0,000000000003 procenta. Złożone aromaty, jak te w kawie czy w pieczonym mięsie, składają się z gazów lotnych, pochodzących z prawie tysiąca różnych chemikaliów. Zapach truskawek pochodzi ze skrzyżowania około 350 chemikaliów, które są obecne w mikroskopijnych ilościach. To, czego ludzie najbardziej poszukują w żywności, czyli smak, jest na ogół obecny w ilościach mikroskopijnych, więc zdecydowanie za małych, aby mierzyć go w tradycyjnych jednostkach kulinarnych, jak gramy czy łyżeczki. Substancja która nadaje dominujący smak pieprzowi może być wyczuwana w ilościach tak niskich, jak 0,02 części na miliard. Jedna kropla wystarcza dla zmiany smaku pięciu średnich rozmiarów basenów pływackich. Dodatek smakowy najczęściej widnieje jako przedostatni na liście dodatków żywności przerabianej technicznie i często kosztuje mniej niż opakowanie. Napoje typu "soft drinks" (jak Pepsi Cola) zawierają większą proporcję dodatków smakowych niż inna żywność. Smak w typowej puszce Coca Coli kosztuje około pół centa (2 grosze).



Nie tylko smak, kolor również



Dodatki kolorujące w przetwarzanej technologicznie żywności są obecne w o wiele mniejszych ilościach niż związki smakowe. Wiele z powyżej wspomnianych firm produkujących smaki, produkuje również te koloryzatory, które mają sprawić, żeby żywność wyglądała świeżo i apetycznie. Barwienie żywności służy wielu tym samym dekoracyjnym celom, co kobieca szminka do ust, cień do powiek, czy tusz do rzęs, i często jest wykonane z tych samych pigmentów. Dwutlenek tytanu, na przykład, okazał się być minerałem o szczególnie szerokim zastosowaniu. Daje on wielu cukierkom i lukrowi ich jasno-biały kolor. Jest również popularnym składnikiem kobiecych kosmetyków. Jest także pigmentem używanym w wielu białych olejnych farbach artystycznych i farbach używanych do malowania ścian domowych. W Burger King, Wendy's i w McDonald's środki kolorujące zostały dodane do wielu napojów ,soft drink', sosów do sałatek, ciastek, słodkich bułeczek i składników dań drobiowych.



Badania naukowe wykazały, że kolor żywności może mieć ogromny wpływ na to, jak jej smak jest odbierany. Jasno-kolorowa żywność często wygląda na smakującą lepiej niż żywność wyglądająca zwyczajnie, nawet kiedy składniki smakowe są identyczne. Żywność, którą pozbawimy jej normalnego koloru, często wydaje się posiadać także i nienaturalny smak. Przez tysiące lat człowiek opierał się na wizualnych sugestiach dla dokonania wyboru co jest jadalne. Kolor owocu sugeruje, kiedy jest on dojrzały, a kolor mięsa - kiedy jest ono zepsute. Naukowcy od smaków czasami używają kolorowego oświetlenia dla poprawienia doznań smakowych konsumenta badanej żywności. Podczas jednego z takich eksperymentów na początku lat siedemdziesiątych badanym osobom podano nienaturalnie zabarwiony stek wołowy z frytkami, który wyglądał jednak normalnie przy kolorowym oświetleniu. Konsumenci tego dziwnego steku odbierali jego smak jako zupełnie normalny do momentu, kiedy zmieniono oświetlenie na właściwe. Kiedy okazało się, że stek był w rzeczywistości koloru niebieskiego, a frytki zielone, u części badanych osób pojawiły się objawy zatrucia pokarmowego



O ile smaki na ogół powstają z mieszanki wielu różnych lotnych chemikaliów, to często jeden związek dostarcza dominującego aromatu. Taki środek chemiczny, wąchany pojedynczo jest odbierany przez nasze powonienie jako zapach prawdziwego pokarmu. Na przykład ethyl-2-methyl butyrate pachnie dokładnie jak jabłko. Daje to wręcz nieograniczone możliwości w procesie technologicznej przeróbki żywności - po zastosowaniu odpowiedniego środka chemicznego można uzyskać absolutnie każdy pożądany smak. Dodajemy do przerabianej żywności methyl-2-pyridyl ketone - i ma ona smak prażonej kukurydzy. Dodajemy ethyl-3-hydroxy butanoate - i otrzymujemy smak polewy czekoladowej. Można tak eksperymentować w nieskończoność. Bez wpływania na wygląd czy wartość odżywczą technologicznie przetwarzanej żywności można jej dać zapachy zupełnie nietypowe dla pokarmu - np. po zastosowaniu hexanalu uzyska ona zapach świeżo ściętej trawy, a po użyciu 3-methyl butanoic acid - zapach odoru ciała ludzkiego.



Amerykańskie Ministerstwo Zdrowia (FDA) nie wymaga od firm ujawniania składników używanych przez nich barwników czy dodatków smakowych tak długo, jak wszystkie te chemikalia są uznawane przez urząd jako "generalnie bezpieczne". To pomaga firmom utrzymywać ich receptury w tajemnicy. Pomaga także ukryć fakt, że same związki smakowe często zawierają więcej składników niż żywność, której nadają smak. Określenie "sztuczny smak truskawek" ("artificial strawberry flavor") w niewielkim stopniu oddaje prawdziwe rozmiary chemicznego cudotwórstwa i zaawansowania, dzięki którym żywność poddana wysokiej obróbce technologicznej smakuje jak truskawki.




Typowy sztuczny smak truskawkowy, jak na przykład ten, który znajduje się w napoju "strawberry milk shake" firmy Burger King, zawiera następujące składniki (nazwy angielskie):



1. amyl acetate

2. amyl butyrate

3. amyl valerate

4. anethol

5. anisyl formate

6. benzyl acetate

7. benzyl isobutyrate

8. butyric acid

9. cinnamyl isobutyrate

10. cinnamyl valerate

11. cognac essential oil

12. diacetyl

13. dipropyl ketone

14. ethyl acetate

15. ethyl amyl ketone

16. ethyl butyrate

17. ethyl cinnamate

18. ethyl heptanoate

19. ethyl heptylate

20. ethyl lactate

21. ethyl methylphenylglycidate

22. ethyl nitrate

23. ethyl propionate

24. ethyl valerate

25. heliotropin

26. hydroxyphenyl-2-butanone (10% solution in alcohol)

27. a-ionone

28. isobutyl anthranilate

29. isobutyl butyrate

30. lemon essential oil

31. maltol

32. 4-methylacetophenone

33. methyl anthranilate

34. methyl benzoate

35. methyl cinnamate

36. methyl heptine carbonate

37. methyl naphthyl ketone

38. methyl salicylate

39. mint essential oil

40. neroli essential oil

41. nerolin

42. neryl isobutyrate

43. orris butter

44. phenethyl alcohol

45. rose

46. rum ether

47. g-undecalactone

48. vanillin

49. solvent



Lata sześćdziesiąte były złotymi latami dla producentów sztucznych smaków w USA. Sztuczne wersje środków smakowych nie były wprawdzie tak rozwinięte, ale i nie musiały takimi być, zważywszy na charakterystykę poddanej obróbce technologicznej żywności. Przez ostatnie dwadzieścia lat producenci żywności technologicznie przetwarzanej używali raczej tylko "naturalnych smaków" w swoich produktach. Wg amerykańskiego Ministerstwa Zdrowia muszą one pochodzić w całości z naturalnych źródeł: z ziół, przypraw, owoców, warzyw, wołowiny, kurczaków, drożdży, kory, korzeni, itp. Konsumenci preferują żywność która zawiera "naturalne smaki", sądząc, że są one bardziej zdrowe. Różnice pomiędzy naturalnymi i sztucznymi smakami mogą być subiektywne i po części absurdalne. Wynikają one bowiem w większym stopniu z tego, w jaki sposób dany smak został uzyskany, niż z tego, co w rzeczywistości zawiera.



- Naturalny smak jest smakiem uzyskanym przy użyciu przestarzałej technologii - twierdzi Terry Acree, profesor nauk żywnościowych na Cornell Univeristy.



Naturalne smaki i sztuczne smaki czasami zawierają dokładnie takie same chemikalia, ale wyprodukowane innymi metodami. Np. amyl acetate daje dominujący smak bananów. Kiedy jest destylowany z bananów przy użyciu rozcieńczalnika - jest "naturalnym smakiem". Kiedy jednak jest produkowany poprzez mieszanie octu z alkoholem amylowym i dodanie kwasu siarkowego jako katalizatora, amyl acetate jest "sztucznym smakiem". Uzyskany obiema metodami pachnie tak samo. "Naturalny smak" jest obecnie podawany na listach dodatków we wszystkich popularnych produktach na rynku amerykańskim.



"Naturalny smak" wcale nie jest zdrowszy lub czystszy niż "sztuczny smak". Kiedy zapach migdałów (aldehyd benzylowy) jest otrzymywany z naturalnych źródeł takich jak pestki brzoskwiń i moreli, to zawiera on szczątkowe ilości cyjanowodoru - śmiertelnej trucizny (przypis tłumacza: "Zyklon B" używany w KL Aushwitz to nazwa handlowa właśnie cyjanowodoru). Ale aldehyd benzylowy uzyskany poprzez mieszanie olejku goździkowego i octanu amylowego nie zawiera już cyjanowodoru. Mimo to jest on uznawany za "sztuczny smak" i sprzedaje się po dużo niższej cenie. Naturalne i sztuczne smaki są teraz produkowane w tych samych fabrykach, które mało kto kojarzyłby z Matką Naturą.



Profesjonalny nos, poetyckie wyczucie



Mała, elitarna grupa naukowców, którzy tworzą większość smaków żywności obecnie konsumowanej w USA, nazywa się "flavorists". W swojej pracy opierają się oni na wielu dyscyplinach: biologii, psychologii, fizjologii i chemii organicznej. Naukowiec taki jest chemikiem z wyszkolonym nosem i poetyckim wyczuciem. Smaki są tworzone poprzez mieszanie szeregu różnych chemikaliów w malutkich ilościach. Jest to proces rządzony pryncypiami naukowymi, ale wymagający dużej dozy prawdziwej sztuki. W czasach kiedy subtelne aromaty i kuchenki mikrofalowe nie są udanym połączeniem, praca naukowca od smaków polega na stworzeniu iluzji w przerabianej technologicznie żywności, oraz doprowadzeniu do tego, że konsumenci rzeczywiście polubią te produkty. Naukowcy, z którymi rozmawiałem byli dyskretni, zgodnie z wymaganiami swojego zawodu. Niezwykle mili, o kosmopolitycznym nastawieniu i z dużą dozą ironii, nie tylko uwielbiają dobre wina, ale potrafią nazwać chemikalia, które dają każdemu rodzajowi wina unikalny aromat. Jeden z nich porównał swoją pracę do komponowania muzyki - dobrze skomponowany związek smakowy będzie miał "wysoką nutę", po której często następuje "osuszenie" i "wyrównanie" z różnymi chemikaliami, odpowiedzialnymi za każdy stopień. Smak żywności może być radykalnie zmieniony przez mikroskopijne zmiany w smakowej kombinacji. "Drobny odór zajdzie daleko" - powiedział mi jeden z naukowców.



W celu nadania żywności przerabianej technologicznie smaku jaki konsumenci preferują, naukowiec musi zawsze brać pod uwagę "doznania smakowe", czyli unikalną kombinację budowy i chemicznych interakcji, które wpływają na to, w jaki sposób smak jest odbierany. Odczucie w jamie ustnej może być poprawione poprzez użycie różnych tłuszczy, gum, skrobi, emulsji i stabilizatorów. Aromatyczne chemikalia w żywności mogą być dokładnie analizowane, ale elementy, które składają się na odczuwanie smaku w jamie ustnej są dużo trudniejsze do zmierzenia. Jak można zmierzyć twardość precla albo chrupkość frytki? Technologowie żywności prowadzą obecnie podstawowe badania w reologii, dziale fizyki, który bada przepływ płynów i deformacje materiałów.



Wiele firm sprzedaje zaawansowane urządzenia, które próbują mierzyć odczucia w jamie ustnej. TA.XT2 i Texture Analyzer, produkowany przez Texture Technologies Corporation ze Scarsdale w stanie Nowy Jork, dokonuje kalkulacji, opierając się na danych uzyskanych aż z 250 różnych czujników. Praktycznie jest to mechaniczna buzia. Mierzy ona najważniejsze parametry fizyczne żywności jak: odbicie, deformacja, punkt pęknięcia, masa, chrupkość, żucie, rozciągliwość, wymiar, kleistość, sprężystość, śliskość, gładkość, miękkość, nawilżenie, soczystość, smarowanie, zwijanie i lepkość.



Niektóre z najważniejszych osiągnięć w produkcji smaków mają obecnie miejsce na polu biotechnologii. Złożone smaki powstają w wyniku reakcji enzymatycznych, procesów fermentacyjnych i pleśnienia. Wszystkie smaki tworzone tymi metodami (włączając te, do otrzymania których niezbędna jest pleśń) są przez Amerykańskie Ministerstwo Zdrowia uznawane za smaki naturalne. Nowe, bazujące na enzymach procesy technologiczne umożliwiają stworzenie w laboratorium smaków do złudzenia przypominających smaki prawdziwego nabiału. Jedna z firm oferuje obecnie nie tylko smak masła, ale również smak masła kremowego, serowego, mlecznego, topionego i super skoncentrowane masło w wersji płynnej i proszkowej. Rozwój nowych technologii fermentacyjnych połączony z nowymi technologiami podgrzewania mieszanek cukrów i aminokwasów doprowadził do stworzenia jeszcze bardziej realistycznych smaków mięsa.



McDonald's najprawdopodobniej wykorzystał ten postęp, kiedy wyeliminował tłuszcz wołowy ze swoich frytek. Firma nie chce ujawnić dokładnego pochodzenia naturalnego smaku dodawanego do swoich frytek. Jednak w odpowiedzi na zapytanie redakcji "Vegetarian Journal" McDonald's przyznał, że ich frytki otrzymują część charakterystycznego smaku ze "źródeł zwierzęcych". Bardzo prawdopodobnym źródłem jest wołowina, choć nie można tu wykluczyć innego rodzaju mięsa. We Francji, na przykład, frytki McDonald's są czasami smażone w tłuszczu kaczym lub końskim.



Inne popularne sieci szybkiej żywności uzyskują swój smak z zaskakujących czasami źródeł. Chicken McNuggets McDonalds'a zawierają ekstrakt z wołowiny, podobnie zresztą jak Grilled Chicken Sandwich sieci Wendy's. BK Broiler Chicken Breast Patty sieci Burger King zawiera "naturalny wędzony smak". Przedsiębiorstwo o nazwie Red Arrow Products specjalizuje się w wędzonych smakach, jakie są dodawane do sosów barbecue, suchych przekąsek i przerabianych technicznie mięs. Red Arrow produkuje "naturalny smak wędzony" poprzez spalanie trocin i wyłapywanie chemikaliów aromatycznych, jakie wydostają się podczas procesu spalania do powietrza. Dym jest wyłapywany w wodzie, a następnie butelkowany. Dzięki temu inne przedsiębiorstwa mogą sprzedawać swoją żywność, wyglądającą i pachnącą tak, jakby rzeczywiście była wędzona nad ogniem.



Niedawno organizacja społeczna Vegetarian Legal Action Network wystąpiła z wnioskiem do Ministerstwa Zdrowia o wydanie nowych przepisów oznakowania żywności zawierającej "naturalne smaki". Grupa ta chce żeby firmy przetwarzające żywność ujawniały na opakowaniach podstawowe pochodzenie swoich smaków. Obecnie wegetarianie często nie mają możliwości dowiedzenia się, czy dodatki smakowe przez nich używane nie zawierają wołowiny, wieprzowiny, drobiu lub ryb.



Koszenila, jeden z najszerzej używanych naturalnych barwników spożywczych, którego obecność jest często ukryta pod określeniem "kolor dodany", narusza wiele religijnych ograniczeń dietetycznych. Może powodować reakcje alergiczne u osób uczulonych i pochodzi z nietypowego źródła. Ekstrakt koszenili (znany również jako karmin) jest robiony z wysuszonych odwłoków Dactylopius Coccus Costa, małych insektów rodzaju żeńskiego zbieranych w Peru i na Wyspach Kanaryjskich. Insekty te żywią się głównie czerwonymi owocami kaktusa i ten kolor z jagód zbiera się w ich odwłokach i nie wyklutych larwach. Insekty są zbierane, suszone i mielone na proszek. Potrzeba ich około 70 000 dla wyprodukowania pół kilograma pigmentu karminu, który jest później używany do barwienia żywności przetwarzanej technologicznie na kolor różowy, czerwony lub fioletowy.



Jogurt truskawkowy firmy Dannon (w Polsce znanej jako Danone) bierze swój kolor z karminu, podobnie jak wiele mrożonych lizaków owocowych, cukierków, owocowych farszów do ciast, oraz popularny napój grejpfrutowy o kolorze różowym marki Ocean Spray.



W pokoju narad przedsiębiorstwa smakowego IFF, pan Brian Grainger pozwolił mi na przetestowanie niektóre smaki firmy. Było to nietypowe testowanie, ponieważ nie było tam żadnych próbek żywności.



Graingera, naukowca z ogromnym doświadczeniem i wiedzą na temat smaków, mówiącego z angielskim akcentem, można raczej zaliczyć do przedstawicieli starego, europejskiego stylu. Zasugerowałem mu, że zasada tajemnicy handlowej, której tak uparcie trzyma się firma IFF, odstaje od zasad współczesnej strategii masowego rynku. Zamiast wzbraniać się przed ujawnieniem marek niezliczonych produktów, zawierających dodatki smakowe IFF i przed dalszą ich promocją (na czym niewątpliwie bardzo korzystają inne firmy, przebojem zdobywające rynek i konsumenta), firma powinna umieścić własne logo na wszystkich produktach z ich smakami. Pan Grainger uprzejmie nie zgodził się ze mną, zapewniając, że taka rzecz nigdy nie będzie miała miejsca.



Brać chemików smakowych jest środowiskiem bardzo hermetycznym. Z powodu braku uznania publicznego są zmuszeni w swoim własnym, niewielkim gronie chwalić wzajemnie swoje osiągnięcia. Dokonując analizy receptury smaku danego produktu, pan Grainger bardzo często może powiedzieć, który z jego kolegów po fachu w konkurencyjnej firmie stworzył dany smak. Zawsze też zadowoleniem napełnia go widok półek w supermarketach wypełnionych produktami znanych marek, a zawierającymi smaki przez niego skomponowane.



Pan Grainger przyniósł z laboratorium tuzin małych szklanych butelek. Po otworzeniu, w każdej z nich zanurzyłem testujący sączek - długi biały pasek papieru, mający wchłaniać aromat chemikaliów bez zniekształcania zapachu. Przed każdym testem zamykałem oczy. Wtedy, głęboko wciągałem powietrze i przed oczyma mojej wyobraźni pojawiały się jedna po drugiej przeróżne potrawy, wyłaniające się ze szklanych butelek. Wąchałem świeże wiśnie, czarne oliwki, smażoną cebulę i krewetki. Jednak całkowicie zaskoczyła mnie najciekawsza kreacja p. Graingera. Po zamknięciu oczu poczułem zapach smażonego hamburgera. Aromat był nadzwyczajny i tak realistyczny, jakby ktoś w pokoju przewracał hamburgery na gorącym grillu. Kiedy jednak otworzyłem oczy, przede mną był cienki pasek białego papieru i uśmiechający się z zadowoleniem chemik. /Eric Schlosser, "Fast Food Nation"/#end.



Zobacz też: 51 (alternatywnych) zastosowań Coca-Coli












Zaskakujące początki najsłynniejszych wizerunków reklamowych XX wieku.

Written By Anna Lesack on niedziela, 21 kwietnia 2013 | 05:19



Dziarsko kroczący dżentelmen w meloniku nieodłącznie kojarzy się większości facetów z butelką szkockiej i uciechami w pubie. Dzieciaki szaleją na widok dwóch czekoladowych kulek M&M, których życie nie jest łatwe, zwłaszcza na basenie. Wielu marzy się aby stać się takim macho jak "Marlboro Man" i zaczynają od palenia Marlboro.



 









Spersonalizowany wizerunek marki staje się coraz istotniejszym elementem budowy jej świadomości. W dziejach reklamy powstało mnóstwo reklamowych wizerunków marek - jedne rozpoznajemy bezbłędnie, inne z trudem. Wiele umiera śmiercią naturalną, inne są wciąż rozpoznawalne mimo upływu lat. Oto kilka z nich, uznanych w branży reklamowej, za jedne z najsłynniejszych wizerunków reklamowych mijającego stulecia:

Marlboro Man



Najsilniejszym, przez wielu najbardziej znienawidzonym, wizerunkiem marki mijającego stulecia jest bez wątpienia słynny "Marlboro Man" - amerykański cowboy przypalający papierosa. To właśnie on przyczynił się do sukcesu marki Marlboro - najlepiej sprzedających się papierosów na świecie.



Mało kto wie, że w latach pięćdziesiątych, gdy Marlboro wkraczały na rynek reklamowane były jako papierosy dla... kobiet. Ówczesny slogan reklamowy umieszczany w większości reklam tej marki brzmiał "Mild as May".



W 1955 roku, agencja Leo Burnett Co stworzyła wizerunek macho. Cel był prosty - zdobycie męskiej klienteli. W reklamach prasowych stworzonych przez Burnett obok cowboya z papierosem pojawił się nowy slogan - "delivers the goods on flavor". Sprzedaż momentalnie wzrosła. Co ciekawe, przystojny cowboy nie był wówczas jedynym wizerunkiem pod jakim sprzedawana była marka Marlboro.



Przez ponad 15 lat, Burnett eksperymentował z kilkoma innymi "męskimi" symbolami. Był więc baseballista, kierowca wyścigowy a nawet żulowaty gość z tatuażami ( ich wymyślanie było ponoć ulubionym zajęciem pracowników agencji). Marka rosła w siłę.



Po tym jak w 1957 roku, na łamach Reader's Digest pojawił się pierwszy artykuł łączący raka płuc z paleniem tytoniu, poziom sprzedaży Marlboro utrzymywał się nieustannie na tym samym poziomie - 20 miliardów dolarów rocznie. Co ważniejsze - "Marlboro Man" wciąż przyciągał nowych palaczy i to obu płci.



W 1964 roku, firma postanowiła dokonać zmiany w dotychczasowym wizerunku marki - cowboy zamieszkał w mitycznym "Marlboro Country". Widok delektującego się papierosem cowboya siedzącego na koniu na tle malowniczego krajobrazu zrobił swoje.



Sprzedaż Marlboro, mimo wprowadzonego w Stanach Zjednoczonych zakazu nadawania reklam wyrobów tytoniowych w telewizji, wciąż rosła.



W 1972 roku, Marlboro stała się na świecie numerem jeden wśród tytoniowych marek. "Marlboro Man" wzbudza kontrowersje - przez jednych jest ubóstwiany, przez innych lżony.



Do dzisiaj jest on jednym z najzacieklej atakowanych wizerunków reklamowych przez ruch antynikotynowy. Powód jest prosty - z największym skutkiem nakłania nowych klientów do czynności wywołującej raka płuc, a w efekcie śmierć. Model, którego wizerunek wykorzystano do reklam Marlboro zmarł właśnie na raka płuc z powodu palenia. Nawet to jednak nie było w stanie wpłynąć na oblicze marki.



Ronald McDonald



Większości z nas restauracje McDonald's kojarzą się że złotym łukiem. Rzadko kiedy, jedząc hamburgera z frytkami zwracamy uwagę na postać klauna. Tymczasem, to właśnie on uchodzi za symbol McDonald's, zwłaszcza w oczach najmłodszej klienteli.



Jego postać narodziła się w 1963 roku w Waszyngtonie. Jego twórcami są: właściciel jednej z prowadzonych na zasadzie anchiseeingu restauracji McDonalda - Oscar Goldstein, oraz lokalna agencja reklamowa. Ronald, symbolizuje radości i zadowolenie jakie daje klientom posiłek u McDonald'sa.



Początkowo, miał oddziaływać wyłącznie na najmłodszych klientów. W połowie lat 90-tych zdecydowano się umieścić klauna "Ronalda McDonalda" również w reklamach skierowanych do dorosłych. Ci jednak, nie traktowali tej postaci zbyt poważnie. Po krótkiej i nieudanej kampanii sandwicza Arch Deluxe adresowanej do dorosłych, postać klauna postanowiono wykorzystywać wyłącznie w reklamach dla dzieci. Jego naturalnych rozmiarów wizerunek, znajduje się w każdej restauracji McDonald'sa na świecie. Dzieci za nim przepadają, zwłaszcza gdy jest nim przebrany pracownik firmy.



Ronald jest dzisiaj bez wątpienia najsłynniejszym klaunem. Jego imieniem nazwana została jedna z największych organizacji charytatywnych - Ronald McDonald Foundation. Ronald występował nawet w kilku filmach..

Króliczek Energizera



Zagadka - nosi czarne okulary, ma odstające uszy i różową karnację. Uchodzi za symbol mocy. Nie, to nie James Bond chory na różyczkę - to "króliczek Energizera".



W rzeczy samej, to jedyny chyba wizerunek reklamowy który naprawdę ciężko pracuje na sukces produktu, pływając, bębniąc czy wiosłując.



Zajączek Energizera jest stosunkowo młodym wizerunkiem. Powstał bowiem w 1989 roku i jest produktem wyobraźni specjalistów z agencji Chiat/Day. Ma symbolizować długowieczność, niespożytą energię - cechy z jakimi powinny być kojarzone baterie Everyday.



Do tego dochodzi jeszcze jedna cecha - waleczność Odwiecznym rywalem Energizera jest Duracell. Agencja DDB Needham Worldwide opracowała więc dla Energizera spot reklamowy w którym bębniące różowe króliczki siłują się z różnymi zabawkami zasilanymi bateriami konkurenta. Wynik tej "potyczki" może być tylko jeden - króliczki Energizera zwyciężają, dowodząc tym samym wyższości jednych baterii nad drugimi.



Agencja Chiat/Day opracowała również serię reklamówek stanowiących parodie reklam innych produktów, przerywanych ujęciem żwawego, różowego królika, który idzie sobie pełen werwy... i siły dzięki bateriom Energizera. W sumie, ukazało się ponad 100 takich reklam w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Wśród młodych Amerykanów krąży nawet anegdota: jeden pyta drugiego: - "Jak się czujesz" - na co ten odpowiada - "like pink bunny".

Michelin Man



Kolejny "Man" w galerii najsłynniejszych wizerunków reklamowych mijającego stulecia. Narodził się w 1989 roku zupełnie przypadkowo, z połączenia wyobraźni i... opon.



Jego pomysłodawcą był jeden z braci Michelin - Douard. Kiedyś zauważył on, że odpowiednio ułożone opony samochodowe mogą tworzyć sylwetkę człowieka. Reszty dokonał plastyk, któremu również nie sposób odmówić wyobraźni - stworzył on bowiem szkic grubasa z uniesioną do góry ręką w której trzymał kufel piwa. Pod rysunkiem zaś widniał napis - Nunc est bibendum ( "Pora się napić").



Napis i kufel oczywiście usunięto, ale sylwetkę "gumowego człowieka.











Zarządzanie intuicją, Tajemnica (udanych) decyzji

Written By Anna Lesack on środa, 19 grudnia 2012 | 02:44


Gdyby w 1950 roku Frank McNamara nie znalazł się w restauracji bez portmonetki i nie mógł zapłacić za lunch gotówką, zapewne nie wpadłby na pomysł stworzenia Diners Club Card  - pierwszej karty kredytowej, która zmieniła oblicze handlu detalicznego na całym świecie.








Decyzje są esencją zarządzania. Nie oznacza to, że każda z decyzji jakie podejmuje manager jest ważna, a tym bardziej trafna. Większość z nich okazuje się z czasem... kompletnie nieistotna. Niewiele jest trafnych, a już rzadkością są decyzje o przełomowym znaczeniu dla firmy czy całej branży. Ale i takie się zdarzają. Podjęcie przez Andrew Cornegie decyzji o imporcie brytyjskiej stali i technologii jej przetwarzania do Ameryki, zapoczątkowało rozwój przemysłu ciężkiego w Stanach Zjednoczonych ( i fortunę rodziny Cornegie). Ray Kroc otwierając w 1955 roku na zasadzie franchisingu, swoją pierwszą restaurację McDonald i tworząc McDonald's Corporation zapoczątkował z czasem nowy, ogromny rynek fast food





Management stał się w XX wieku nauką. O tym jak podejmować trafne decyzje uczą się już studenci na wykładach z zarządzania. Studia managerskie są jednymi z najbardziej obleganych. Tymczasem większość, kluczowych dla współczesnych firm czy nawet całych gałęzi przemysłu, decyzji zapadało zanim jeszcze ktokolwiek słyszał o managerze, managemencie czy dyplomie MBA. Wiele z nich wpłynęło na oblicze współczesnego businessu.



Już 2000 lat temu, starożytni Egipcjanie budując piramidy w Giza wprowadzili podział pracy na faktorie. Od tego czasu, organizacja produkcji tylko w niewielkim stopniu uległa zmianie na lepsze.



W 1070 roku dwa miasta włoskie - Wenecja i Genua, zawarły umowę na wspólne organizowanie przewozu osób drogą morską do Ziemi Świętej. Wówczas nie nazywało się to jeszcze joint ventures.



Inkowie już w XV wieku mieli świadomość, że właściwa komunikacja i logistyka stanowią kluczowy element dużej, rozwijającej się organizacji. Świadczy o tym chociażby stworzona przez nich sieć centrów administracyjnych i magazynów żywności oraz tysiące kilometrów dróg.



O urokach sponsoringu przekonała się królowa Hiszpanii, Izabela wykładając pieniądze na wyprawę Krzysztofa Kolumba do Nowego Świata w 1492 roku. 



Utworzenie w 1540 roku przez Ignatiusa de Loyola Stowarzyszenia Jezusowego znanego jako zakon Jezuitów zapoczątkowało być może dzisiejszą organizację pracy zespołowej w ramach przedsiębiorstwa. W przeciwieństwie do istniejących zakonów, u Jezuitów główny nacisk kładziono na pracę a nie  kontemplację. Każdy zakonnik odpowiedzialny był za swój obszar obowiązków i z ich realizacji był rozliczany. Dzięki temu, Jezuici byli najprężniej rozwijającym się zakonem i zarazem jednym z najbogatszych.



Przykłady można mnożyć. Nawet Biblia zawiera szereg przykładów na to, że już wieki temu właściwe zarządzanie było sprawą niezwykle istotną choć nikt wówczas nie słyszał o terminie "zarządzanie" czy "manager".



Wiek XX stworzył z zarządzania dziedzinę nauki, profesję. Dzięki temu, podejmowanie trafionych decyzji w coraz mniejszym stopniu staje się dziełem przypadku.  Aczkolwiek, sukces nie zawsze bywa efektem wyłącznie mozolnej pracy czy wieloletniego wkuwania na najlepszych uczelniach. W jego osiągnięciu często pomaga przypadek. Wiele decyzji marketingowych o przełomowym znaczeniu zapadła nie w szerszym gronie ekspertów czy w trakcie "burzy mózgów" lecz zupełnie przypadkowo. Przynajmniej spora ich część.



Kto wie jak potoczyły by się losy wytwórni Walta Disneya gdyby ten, nie posłuchał w 1928 roku rady swojej żony Lillian i nie nazwał myszatej bohaterki swoich kreskówek Mickey, lecz tak jak zamierzał idąc za radą rzeszy ekspertów i doradców - Mortimer. 



Kto wie czy i kiedy pojawiłyby się pierwsze karty kredytowe gdyby nie anonimowy złodziej, któremu udało się zwędzić portfel Frankowi McNamarze. Ten, zorientował się że nie ma przy sobie gotówki dopiero w restauracji gdy kelner podał mu rachunek do zapłacenia. Tak narodziła się idea Diners Club Card - pierwszej karty kredytowej. Po roku działalności, jej posiadaczami było już przeszło 40 tysięcy osób. 



Możliwe, że o drukarkach Hewlett-Packarda  nikt by dzisiaj nie słyszał gdyby nie pewien anonimowy inżynier, który w 1979 roku zupełnie przypadkowo odkrył pewne specyficzne właściwości podgrzanego metalu. Właściwości te były kluczem do rozwoju nowej technologii drukowania, polegającej na rozpylaniu atramentu na kartkę a nie drukowania punktów. W 1984 roku pojawiła się w sprzedaży pierwsza drukarka HP typu inkjet. Udział firmy w amerykańskim rynku drukarek komputerowych wzrósł w ciągu jednej tylko dekady z 2 procent do... 55 procent. 



Niekiedy trafne decyzje są po prostu wynikiem trafnego instynktu. I choć obecnie krytykowane jest autorytatywne podejmowanie decyzji marketingowych, często właśnie upór i autorytaryzm stawały się źródłem sukcesu. Tak było w przypadku Marlboro czy Cable News Network. 



Gdy w 1955 roku agencja Leo Burnett Co. przedstawiła Philipowi Morrisowi propozycje wizerunków reklamowych, ten nie zastanawiał się długo wskazując bez namysłu postać kowboja zapalającego papierosa, choć nikt z jego otoczenia nie zwrócił nawet uwagi na poganiacza bydła. Wkrótce jednak okazało się, że to właśnie ów poganiacz bydła sprawił, iż Marlboro znane dotychczas z produkcji papierosów dla kobiet, stało się najbardziej męską wśród tytoniowych marek.. Kowboj Marlboro stał się wręcz synonimem marki. 






Jedyną naprawdę wartosciową rzeczą jest intuicja.

Albert Einstein





W 1980 roku, Ted Turner wbrew wszelkim radom i sugestiom płynącym z przeprowadzonych wcześniej analiz rynku, wiedziony wyłącznie własnym instynktem założył Cable News Network. Nikt oprócz niego nie wierzył, że kanał nadający przez 24 godziny na dobę wyłącznie wiadomości przetrwa choćby tydzień.  Dzisiaj, Turner jest jednym z najbogatszych ludzi świata a nawet pretendentem na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych.



W 1981 roku, Bill Gates zdecydował się udzielić IBM licencji na oprogramowanie MS/DOS, zachowując jednocześnie prawo do kontroli licencji na wszystkie pecety nie produkowane przez IBM. Wówczas była ich garstka, jednak z chwilą pojawienia się takich firm jak Compaq, Dell, Hewlett-Packard czy Gateway stało się jasne że dotychczasowa dominacja IBM w dziedzinie komputerów osobistych zakończyła się. Tak rozpoczął się gigantyczny sukces Microsoftu i początek kariery Billa Gatesa - najbogatszego dzisiaj człowieka świata.



Spryt nie jest może cechą z którą każdy manager chciałby być utożsamiany, bo sprytny jest cwaniak a za takiego nikt woli nie uchodzić. Nie przeszkadzało to jednak Henryemu Fordowi. W 1914 roku płacił on swoim pracownikom niezwykle wysoką jak na ówczesne warunki stawkę - 5 dolarów dziennie. Dzięki temu jednak, większość jego pracowników  stać było na montowane przez siebie Fordy co nie pozostawało bez znaczenia na wysokość sprzedaży.



Po tym jak w 1927 roku bracia Warner wyprodukowali pierwszy film dźwiękowy, zaczęło powstawać masę innych filmów tego typu. Studia Warner  Brothers, podobnie jak wszystkie inne w tym czasie, nie były dźwiękoszczelne stad praca nad filmem zabierała masę czasu. Trudno dzisiaj powiedzieć, który z braci wpadł na pomysł kręcenia filmów nocą gdy panowała niczym nie zmącona cisza. W każdym bądź razie, był to zabieg bardzo sprytny i efektywny. Wytwórnia Warner Brothers skróciła czas produkcji filmów zwiększając zrazem ich liczbę.  



W trakcie Drugiej Wojny Światowej, ówczesny prezes Coca-Coli, Robert Woodruff, postanowił sprzedawać żołnierzom Colę w niklowanych butelkach. Jak sam później mówił - lojalność klientów nigdy nie kosztowała go taniej. Motywem tej decyzji była również cena surowca - w tamtych czasach, nikiel był tańszy od szkła. 



W 1924 roku, Thomas Watson postanowił zmienić nazwę swojej firmy z Computing-Tabulating-Recording Company na International Business Machines. Firma nie prowadziła żadnych operacji zagranicznych, jednak określenie international w nazwie znacznie podkreślała jej ambicje a to znacznie ułatwiało prowadzenie interesów. Poza tym, nowa nazwa była znacznie łatwiejsza do zapamiętania.



Wiele decyzji o przełomowym znaczeniu dla firmy rodzi się pod wpływem nagłego impulsu, rozmowy, spostrzeżenia. Często bywają wynikiem obserwacji otoczenia. Rodzina Wilsonów z Memfis, często spędzała wakacje jeżdżąc po kraju i odwiedzając różne ciekawe miejsca. Problemem były jednak noclegi. Choć większych lub mniejszych moteli było wówczas w Stanach bez liku, przeważnie były one albo zbyt drogie albo niechlujne. Tych, które mogły stanowić choćby namiastkę domu było naprawdę niewiele. Kemmons Wilson postanowił więc założyć swój własny, niewielki hotel. Pierwszy Holiday Inn otwarto w Memfis w 1952 roku. 



Szef Sony, Akito Morita zauważył kiedyś, że młodym ludziom niemal zawsze towarzyszy muzyka - począwszy od nauki, po jazdę samochodem, spotkania z przyjaciółmi. Często widywał na ulicy młodzieńców słuchających muzyki z magnetofonów trzymanych na ramieniu, co wydawało mu się mało praktyczne. To podsunęło mu pomysł stworzenia poręcznego urządzenia, które pozwoli słuchać muzyki gdziekolwiek i kiedykolwiek. W 1980 powstał pierwszy przenośny odtwarzacz - Walkman. Jego pojawieniu się nie poprzedziło żadne badanie rynku. Morita tłumaczy to tak - "Ludziom nie przyszłoby nawet do głowy że coś takiego może powstać więc nie było sensu o to pytać. To nie oni wiedzą co jest możliwe, lecz my i to robimy".



Bywa i tak, że droga do wielkich osiągnięć bywa prozaiczna i żmudna a dopiero po latach można docenić doniosłość osiągnięć firmy i jej zarządu.



Tak było w przypadku Juliusa Reutera. W 1850 roku jego firma za pośrednictwem gołębi pocztowych dostarczała informacje o cenach akcji na odcinku pomiędzy końcem belgijskiej linii telegraficznej w Brukseli a początkiem niemieckiej w Aachen. Takie były początki słynnej dziś Agencji Reutera oferującą newsy i informacje.



W 1968 roku rodzina Carr, będąca właścicielem brytyjskiej gazety News of the World, obawiając się jej przejęcia przez Roberta Maxwella postanowiła przyjąć do spółki nieznanego w świecie mediów Australijczyka - Ruperta Murdocha. Plan powiódł się częściowo - Murdoch wykupił od rodziny Carr udziały i stworzył własne imperium - News Corporation.




Niekiedy podjęcie decyzji wymaga nie lada odwagi.

W 1948 roku, nieznana wówczas nikomu firma Polaroid zademonstrowała swój aparat fotograficzny Polaroid Landcamera Model 95. Jego cenę, ustalono na poziomie 89.75 dolarów podczas gdy aparat Kodaka - Baby Brown kosztował raptem... 2.75 dolary. Niebywała wręcz odwaga zarządu Polaroida szybko zaprocentowała - cała wstępna partia aparatów zniknęła z pólek sklepowych w ciągu pierwszego dnia sprzedaży. Klienci uznali bowiem, że nowatorskie rozwiązanie Polaroida warte jest tych pieniędzy. 



Przecieranie szlaków zawsze obarczone jest dużym ryzykiem. Nie bał się go zarząd brytyjskiej firmy Messrs Eugene Ltd. - twórcy technologii trwałego modelowania włosów. Aby zwrócic uwagę na swoje stanowisko na targach Hairdressing Fair of Fashion w Londynie w 1930 roku, postanowił nadać w telewizji targowej własne reklamy. Tak narodziła się reklama telewizyjna.



Również Michael Dell, twórca potęgi Dell Computer nie wahał się ominąć dystrybutorów i sprzedawców oferując bezpośrednio odbiorcom indywidualnym komputery i to składane na zamówienie. Dzisiaj każdy z producentów sprzętu komputerowego stara się naśladować strategie sprzedaży Della ale jest już za późno. 



Jeszcze większej odwagi a zarazem niezwykłej intuicji potrzeba w sytuacji gdy analizy rynku mówią zupełnie coś innego. Tak było w przypadku Teda Turnera i jego Cable News Network czy IBM. W 1962 roku, Thomas Watson zdecydował się przeznaczyć blisko 5 miliardów dolarów ( czyli więcej niż pochłonęły prace nad stworzeniem pierwszej bomby atomowej) na stworzenie i rozwinięcie rodziny komputerów System/360. Analizy rynku dowodziły iż w ciągu roku uda się sprzedać na całym świecie nie więcej niż 2 -3 takie komputery. Rzeczywistość okazała się inna. IBM jest po dziś dzień potentatem w dziedzinie komputerów klasy mainframe.



Intuicja nie zawiodła również Ernesta Thomke. W 1979 roku zaprezentował on kilku znajomym swój nietypowy, bo kolorowy i w dziwaczne wzorki, zegarek. I choć początkowo jego "wynalazek" wzbudzał kpiny i stawał się obiektem żartów że strony przyjaciół to jednak już wkrótce Swatch wyrwał z uśpienia cały szwajcarski przemysł zegarmistrzowski nastawiony dotychczas na bogatą klientelę. Swatch natomiast był propozycją dla ludzi młodych, niezamożnych, z fantazją. Od tej chwili, udział przemysłu szwajcarskiego w rynku wyrobów zegarmistrzowskich wzrósł z 15 do ponad... 50 procent!



Odwaga i stanowczość, jak również konsekwencja w podejmowaniu decyzji mogą tworzyć prawdziwie wybuchową mieszankę. 



W 1981 roku, Jan Carlzon, nowy szef linii lotniczych SAS wysłał na dwudniowe seminarium z zakresu obsługi klienta blisko 10 000 "liniowych" managerów oraz prawie 25 000 managerów niższego szczebla na  trzytygodniowe szkolenie z tego samego zakresu. Efekt? W ciągu czterech miesięcy, linie SAS stały się najbardziej punktualnymi spośród europejskich linii lotniczych zaś poziomem obsługi przewyższały nawet linie amerykańskie. Poprzednicy Carlzona nie mogli tego dokonać przez wiele lat.



Błędne decyzje

Decyzje są esencją zarządzania. Nie oznacza to, że każda z nich musi być ważna, o kluczowym znaczeniu dla organizacji. Des Dearlove, autor bestsellerowej książki "Key Management Decision" twierdzi nawet, że większość ważnych decyzji okazuje się z czasem mało znacząca, lub wręcz w ogóle nieistotna. A ponieważ na dobrą decyzje składa się wiele czynników jak chociażby fart, ciężka praca czy zdolność podejmowania ryzyka istnieje też spore ryzyko błędnych posunięć i porażek. Niekiedy, ich powody mogą być błahe.



Napoleon Bonaparte, mimo że podbił całą Europę i pokonał kilka armii silniejszych od francuskiej, poniósł sromotną klęskę w Rosji bowiem nie przewidział, że zimy są tu długie i srogie. Ten sam błąd popełnił ponad sto lat później Adolf Hitler. 



Niekiedy, błędy mogą wynikać z braku wyobraźni lub wizji rozwoju produktu. Tak było w przypadku Sony - twórcy standardu Betamax. Podjęta w latach 70-tych decyzja o nie udzielaniu licencji innym producentom sprawiła, że światowym standardem video stał się jakościowo gorszy VHS opracowany w tym samym czasie przez innego japońskiego giganta - Matsushita. Produkcji sprzętu zgodnego z tym standardem mógł podjąć się niemal każdy za małe pieniądze. Efekt - Betamax przeszedł do historii.



Kto wie czym byłby dzisiaj Microsoft, gdyby IBM przewidział rozwój komputerów klasy PC i nie zgodził się na udzielanie licencji na system operacyjny MS/DOS również innym producentom. Dzisiaj, IBM znany jest głównie z dużych stacji roboczych, choć wciąż marka pozostaje synonimem komputera osobistego.



Niekiedy jednak, błędne decyzje lub niesprzyjające okoliczności mogą również stać się źródłem... sukcesu.



Budowniczy XIII wiecznej wieży w Pizie zapewne celowo zbudowałby ją po raz drugi nieco inaczej niż nakazują to zasady sztuki budowlanej, gdyby wiedział jak olbrzymią atrakcję stanowi dziś dla turystów owa słynna "krzywa wieża". 



Po zakończeniu II Wojny Światowej, generał Douglas MacArthur w znacznym stopniu przyczynił się do odbudowy Japonii, sądząc że tym samym stworzy nowy rynek zbytu dla amerykańskiego przemysłu. Japonia zawdzięcza mu wiele. MacArthur nie przewidział jednak, że po 30 latach, to właśnie Japonia stanie się największym konkurentem gospodarczym Stanów Zjednoczonych i że to właśnie japoński businessman kupi symbol amerykańskiego businessu - gmach World Trade Rockefeller Center. Kto wie czym byłaby dzisiaj Japonia gdyby nie jej pogromca - Douglas MacArthur.



W 1982 roku Johnson&Johnson wycofał że sprzedaży Tylenol, w którym odkryto śladowe ilości związków trujących, lecz nieszkodliwych dla ludzkiego zdrowia. Dzięki otwartej polityce medialnej, ówczesny CEO Jim Burke nie dość, że uratował pozycje firmy na rynku to jeszcze sprawił, że klienci postrzegali Johnson&Johnson jako firmę która bardziej dba o ich bezpieczeństwo niż własne zyski. A Tylenol i tak sprzedawał się kiepsko.



Gdy w 1959 roku Honda rozpoczęła w Stanach Zjednoczonych sprzedaż swoich wielkich motocykli wzorowanych na potężnych maszynach Harleya Davidsona, Amerykanie odnieśli się do nich z dużą rezerwą i niechęcią. Prawdziwą furorę wywoływały natomiast niewielkie motory Supercub jakimi poruszali się po Stanach pracownicy Hondy. To wystarczyło aby wciągu zaledwie kilkunastu dni przestawić sprzedaż ciężkich motocykli na lekkie motory. Honda odniosła sukces.


 
Support : Creating Website | Johny Template | Mas Template
Copyright © 2011. 2 - All Rights Reserved
Template Created by Creating Website Published by Mas Template
Proudly powered by Blogger