.

.
Topics :

Label 7

moto
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Latest Post

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

51 (alternatywnych) zastosowań Coca-Coli

Written By Anna Lesack on sobota, 28 września 2013 | 14:04



To, że kiedyś dystrybutory Coca-Coli technicy czyścili... coca-colą było tajemnicą poliszynela. To, że Cola nie tylko gasi pragnienie już nią nie jest.To najbardziej uniwersalny i 'magiczny' napój świata.








Coca-cola została wynaleziona przez J. S. Pembertona, aptekarza z Atlanty, w 1886 roku. Był to jego drugi napój na bazie liści koki (wysoce rafinowany ekstrakt z liści koki to kokaina) i orzechów koli (pierwszy nosił nazwę Pemberton’s French Wine Coca). Tylko kilku ludzi na Świecie zna wszystkie składniki Coca-Coli. Koncentrat produkowany jest w siedzibie głównej firmy, później rozsyłany dalej do rozlewni na całym świecie.
Kopia oryginalnej receptury przechowywana jest w skrytce SunTrust’s Bank w Atlancie.




Co ciekawe, Cola została wynaleziona jako... środek medyczny. Nic więc dziwnego, że w dzisiejszej medycynie wciąż znajduje szereg zastosowań lecząc lub łagodząc objawy szeregu dolegliwości. Ale nie tylko. Cola okazała się bowiem znacznie bardziej "magicznym" napojem niż sądził jej twórca. Dowód?




Oto 51 najczęstszych i sprawdzonych zastosowań Coca-Coli. Ile jest jeszcze? Któż to wie



1. Usuwa plamy tłuszczu z ubrań i tkanin. Kwaśny odczyn coli na poziomie (pH ok. 2,5 ) sprawia że jest ona wręcz idealnym środkiem do wywabiania plam. Dodaj do prania zawartość mniej więcej puszki (0,33ml) aby zlikwidować nawet uporczywe, trudne do uprania zaschnięte plamy. To działa!



2. Usuwa rdzę ( namocz kawałek tkaniny lub gąbkę w Coli i nakładaj na miejsce rdzy).



3. Usuwa plamy krwi z ubrań i tkanin.



4. Podstawowy składnik „lepkich” ciastek.



5. Usuwa plamy oleju z podłogi garażu (plamy należy wpierw namoczyć, następnie spłukać wodą).



6. Dodana do prania, neutralizuje nieprzyjemne zapachy z ubrań. Potrafi pozbyć się zapachu np. papierosów czy ryb po ich przyrządzaniu



7. Ułatwia odkręcanie zapieczonych śrub






8. Ułatwia usunięcie gumy do żucia zwłaszcza z włosów.



9. Zabija ślimaki oraz insekty (mała miska wypełniona Colą przyciąga je swoją słodyczą a kwaśny odczyn oraz zawartość dwutlenku węgla – zabijają, na śmierć!



10. Zroszenie trawnika Colą raz w miesiącu wpływa jego bujny i zielony wygląd. Kwas fosforowy z Coli jest bowiem ważnym składnikiem nawozów do roślin.



11. Zapobiegać atakom astmy! Podobno kofeina w dwóch puszkach Coli może zapobiec wystąpieniu ataku, gdyż rozszerza kanaliki oskrzelowe, co natomiast przynosi ulgę



12. Rozmrażać zamrożone szyby. Nakładać obficie i chwilę odczekać.



13. Czyści przypalone garnki.



14. Usuwa kamień z czajnika.



15. Neutralizuje jad meduzy oraz ukąszenie komara.



16. Czystość zaciski akumulatora samochodowego. Polej każdą z klem małą ilością Coli po czym odczekaj 15-20 minut.



17. Leczy nudności ( łyżeczka Coli co godzinę).



18. Łagodzi dolegliwości żołądkowe



19. Bawi i uczy. Przepis na wybuchająca fontannę: do dwulitrowej butelki Coli wrzucić jednego Mentosa. Szczelnie zamknąć i odczekać 20-30 minut. Po czym… dać komuś, aby otworzył butelkę. Nie stosować w pomieszczeniach zamkniętych np.: restauracjach.



20. Umożliwia pozbycie się czkawki. (płukać gardło dużym łykiem coli z lodem).



21. Wstrząsnąć puszkę i polać Colę na przednią szybę, aby usunąć insekty i inny zanieczyszczenia. Następnie przepłukać wodą



22. Użyj tej metody do czyszczenia zderzaków samochodowych oraz przyczep campingowych.



23. Oczyszcza silnik. Dystrybutory Coli były czyszczone za jej pomocą przez dziesięciolecia. Nieoficjalnie.



24. Kuchnia. Składnik słodkiego sosu BBQ. Wymieszać puszkę coli z keczupem i polej nią żeberka lub kurczaka.



25. Kuchnia. Podlej szynkę colą w trakcie pieczenia. Cukier skarmelizuje się a szynka będzie wilgotna.



26. Kuchnia. Aby pieczeń była krucha i nabrała ciekawego smaku należy dodać do niej zawartość jednej puszki Coli



27. Usuwa patynę i naloty z metali kolorowych np.: z monet.



28. Ułatwia kręcenie się włosów. (Zwilż długie włosy, odczekaj kilka minut, następnie spłucz).



29. Postarza papier i zdjęcia nadając im starodawny wygląd. (zmocz papier w coli i pozostaw do wyschnięcia)






30. Czyści fugi (polej colę na podłogę w kuchni, pozostawić na kilka minut, wytrzyj).



31. Składnik kompostu. Cola zwiększa kwasowość, dodaje cukry i mikroorganizmy.



32. Rozpuszcza ząb i kość. Umieść ząb w szczelnie zamkniętym pojemniku, bo to trwa wieki. Nie wiadomo po co komu to zastowanie, oprócz Hannibala Lectera



33. Niektóre kosmetyczki doradzają, dodawanie małej ilości coli do balsamu do ciała, dzięki czemu skóra ma być bardziej świecąca i wyglądająca zdrowiem



34. Składnik niskotłuszczowych ciasteczek.



35. Skuteczny środek na grypę żołądkową (należy wypić małymi łykami ok 1 litr odgazowanej coli).



36. Latem zostaw colę otwartą aby zwabiać do niej robaki i owady np. osy.



37. Usuń plamy ze szkła i porcelany. Środek do mycia luster.



38. Masz brudny basen? Dodaj dwie dwu-litrowe butelki z colą, aby usunąć z wody zanieczyszczenia organiczne.



39. Dodaj colę do prania, aby usunąć nieprzyjemne zapachy, zwłaszcza ryb.



40. Usuwa (lub zmniejsza) barwnik z włosów. (Stosować Diet Coke).



41. W przemyśle filmowym, colą moczy się podłogi na planach filmów aby zapobiec poślizgnięciu się aktorów.



42. Usuwa plamy z dywanów. (Cola, peeling, następnie czysta wodą z mydłem).



43. Czyszczenie toalety; polać wokół miski, zostawić na chwilę, wypłukać.



44. Wspomaga opalanie.



45. Picie 1/3 puszki coli każdego dnia zapobiega powstawaniu kamieni nerkowych.



46. Wspomaga rozrost azalii i gardenii.



47. Usuwa starą farbę ( namoczyć ręcznik w Coca-Coli, umieścić go na powierzchni na kilka dni. Ręcznik musi być wilgotny cały czas.)



48. Usuwa brzydkie przebarwienia z dna garnków.



49. Cola jest w stanie przerwać atak nadchodzącej migreny.



50. Dodaj do wódki, rumu, lub bourbona.



51. Podobno można też pić prosto z puszki dla orzeźwienia



Zobacz też: Co dzieje się w Twoim ciele przez 60 minut po wypiciu coli?





| Factweek.com |




Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.




#end.



Odkrywca ADHD wyznaje: to fikcyjna choroba

Written By Anna Lesack on wtorek, 24 września 2013 | 01:25



Amerykański psychiatra, który „stworzył” ADHD w 1968 roku wyznał przed śmiercią, że wymyślił tę chorobę aby zwiększyć sprzedaż leku








Leon Eisenberg zajmował znaczące stanowiska: w latach 2006-2009 zasiadał w Komisji do klasyfikacji chorób DSM V i ICD X Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, otrzymał nagrodę Ruane Prize za badania psychiatryczne dzieci i nastolatków. A przede wszystkim – był liderem w dziecięcej psychiatrii przez ponad 40 lat.




Może to brzmieć nieprawdopodobnie, ale „stworzyć” chorobę nie jest trudno – wystarczy sięgnąć do źródła, czyli do zespołu decydującego o klasyfikacji chorób (DSM – klasyfikacja zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego lub ICD – Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych). Na takiej klasyfikacji opiera się później reszta świata. Amerykańska psycholog Lisa Cosgrove odkryła finansowe powiązania między przemysłem farmaceutycznym a zespołem członkowskim, który miał decydować o klasyfikacji chorób DSM-IV. Według Lisy i jej współpracowników, 56% zasiadających w zespole członkowskim DSM miała owe powiązania, jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w przypadku zespołu do „Zaburzeń Nastroju” i „Schizofrenii i Innych Zaburzeń Psychicznych” – tu 100% członków czerpało korzyści finansowe ze współpracy z przemysłem farmaceutycznym. Powiązania są szczególnie wyraźne, gdy pierwszą „linią leczenia” są leki. W kolejnej edycji (DSM-V) sytuacja jest podobna.




Najpopularniejszym sposobem „leczenia” ADHD jest farmakoterapia z lekiem Ritalin na czele. Tylko w samych Niemczech sprzedaż leków na ADHD wzrosła z 34 kg (w 1993 roku), do 1760 kg (w 2011 roku) – co oznacza 51 krotny wzrost sprzedaży. W Stanach Zjednoczonych co dziesiąty chłopiec wśród dziesięciolatków codziennie zażywa leki na ADHD. A jest to tendencja rosnąca.




Szwajcarska Narodowa Komisja Doradcza w sprawie Bioetyki* (NEK) skrytykowała użycie Ritalinu. W opinii NEK z 22 listopada 2011 roku czytamy, że środki farmakologiczne zmieniają zachowanie bez żadnego wkładu ze strony dziecka. Doprowadziło to do ingerencji w wolność i prawa człowieka, ponieważ środki farmakologiczne wywołują zmiany w zachowaniu, ale nie uczą dzieci jak samodzielnie osiągnąć te zmiany. W ten sposób dzieci są pozbawiane umiejętności uczenia się na doświadczeniu, ich wolność jest ograniczona, a rozwój zablokowany. Zadaniem psychologów, nauczycieli i lekarzy jest bycie mądrym przewodnikiem dla dziecka w jego naturalnym rozwoju.





ADHD (ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder) – zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, określany w literaturze także jako zaburzenia hiperkinetyczne. Termin ADHD obejmuje zarówno ADHD z zaburzeniami hiperaktywnymi, jak i bez nich u dorosłych i dzieci[1]. Można się spotkać także z terminem ADD (Attention-deficit disorder), który pojawił się jako nazwa zaburzenia jako pierwszy, a także AADD (Adult attention-deficit disorder), czy AADHD określające zaburzenie u osób dorosłych.




Jest to grupa zaburzeń charakteryzujących się wczesnym początkiem (zazwyczaj w pierwszych pięciu latach życia), brakiem wytrwałości w realizacji zadań wymagających zaangażowania poznawczego, tendencją do przechodzenia od jednej aktywności do drugiej bez ukończenia żadnej z nich oraz zdezorganizowaną, słabo kontrolowaną nadmierną aktywnością[2].




Uważa się, że ADHD występuje u 4-8% dzieci w wieku wczesnoszkolnym (6–9 lat), głównie chłopców, niezależnie od rasy i kultury. Następnie częstość występowania zmniejsza się o 50% na każde 5 lat, jednakże u 60% dorosłych utrzymują się niektóre lub wszystkie cechy zespołu (zwłaszcza dotyczące deficytów uwagi)

| WND |
#end.






'Nieśmiertelne' hamburgery z McDonald's

Written By Anna Lesack on wtorek, 17 września 2013 | 05:55



Hamburger znaleziony po kilkunastu latach wciąż wyglądał... jak świeży. Ani śladu pleśni czy rozkładu, mimo że nie leżał w lodówce! Czyżby jedzenie z McDonald’s było odporne na czas. Poznaj Wyniki eksperymentów dokonywanych na jedzeniu pochodzącym z sieci McDonald’s są zaskakujące.






David Whipple wybrał się w czerwcu 1999 roku do restauracji McDonald’s w Logan w stanie Utah. Kupił hamburgera, ale nie zamierzał go zjeść. Hamburgera potrzebował do eksperymentu związanego z programem odchudzającym. Miał zaprezentować, jak rozkłada się jedzenie. Hamburger z McDonald’s wydał mu się idealnym obiektem obserwacyjnym.




Po upływie miesiąca zaprezentował wyniki grupie znajomych. Okazało się, że niewiele w tym czasie się zmieniło. Mięso nie uległo zepsuciu, na bułce nie pojawiła się pleśń. Jedynie ogórek uległ rozkładowi, a sos wsiąkł w bułkę. David uznał eksperyment za zakończony, wpakował hamburgera do oryginalnej papierowej torby i schował do kieszeni płaszcza, a ten trafił do szafy.




Znaleziony po latach




Dwa lata później na znalezisko natknęła się żona Davida. - Hamburger wyglądał jak nowy - mówiła w wywiadach. - Zaczęliśmy się zastanawiać, jak długo jeszcze wytrzyma - dodała. Włożyli hamburgera ponownie do papierowej torby i zamknęli w kuchennej szafce. Przypomnieli sobie o nim w 2006 roku. Hamburger nadal wyglądał jak kupiony tego samego dnia.




Dzieci Davida postanowiły sprzedać 7-letniego hamburgera na eBayu, ale kiedy jego cena sięgnęła ponad 2 tys. dolarów, administratorzy zdjęli aukcję. I tak bułka została kolejnych siedem lat w rodzinie Whipple’ów. Dzisiaj hamburger liczy 14 lat i uznany został za najstarszy na świecie. Co ciekawe, mimo upływu lat, na hamburgerze nadal nie widać żadnych oznak zepsucia, chociaż nigdy nie był przechowywany w lodówce. Tym, którzy wątpią w wiek bułki, David na dowód pokazuje paragon.




Twarde jak plastik




Podobny eksperyment, choć na nieco mniejszą skalę, postanowiła przeprowadzić w 2010 roku Sally Davies, artystka z Manhattanu. Sally nie wiedziała jeszcze o istnieniu kilkuletniego hamburgera rodziny Whipple’ów, ale słyszała o eksperymencie amerykańskiej nauczycielki Karen Hanrahan. W 2008 roku Karen opublikowała na swoim blogu zdjęcie hamburgera, który przez niespełna 12 lat służył jej jako rekwizyt do nauki o zdrowym odżywianiu. Nauczycielka przez lata pokazywała dzieciom cały czas ten sam hamburger kupiony w McDonald’s, który, pomimo upływu lat, nie notował żadnych oznak zepsucia.




Artystka z Manhattanu postanowiła sprawdzić, czy rzeczywiście jest to możliwe. Kupiła w restauracji McDonald’s zestaw Happy Meal i codziennie przez pół roku śledziła, jak działa na niego czas. Swój obiekt obserwacji: hamburger i frytki przechowywała na półce w salonie i, podobnie jak David z Utah, nigdy nie włożyła ich do lodówki. Wyniki eksperymentu zaskoczyły samą artystkę. I to już po pierwszym dniu. - Po przyniesieniu zestawu do domu, mój apartament wypełnił piękny zapach jedzenia, który całkowicie wyparował w niespełna 24 godziny. Mam dwa psy i kilkukrotnie podsuwałam im pod nos zestaw, żaden nie był zainteresowany - pisała na swoim blogu. Jeszcze większe zaskoczenie wywołał stan jedzenia po upływie sześciu miesięcy. Ani na hamburgerze, ani na frytkach nie było widać żadnych oznak zepsucia. - Na jedzeniu nie pojawiła się pleśń. Mięso i frytki stały się natomiast bardzo twarde, jakby plastikowe - podsumowała eksperyment artystka.




Dobrze zakonserwowane




Jak wyjaśnić tak długą żywotność jedzenia? - Żywność typu fast-food, to w większości przypadków żywność wysoko przetworzona, o bardzo małej wartości odżywczej (pozbawiona witamin i składników mineralnych), wysokokaloryczna (puste kalorie), z dużą ilością dodatków w tym konserwantów, barwników, emulgatorów, substancji smakowo-zapachowych - wymienia Marta Stępień, dietetyk medyczny. Można przypuszczać, że to one utrzymują żywność w tak świetnej kondycji przez lata.




>> Czego McDonald's nie ujawnia swoim klientom?




Przedstawiciele McDonald’s proszeni o skomentowanie stanu 14-letniego hamburgera zapewnili, że kotlety wykonane są ze 100-procentowej wołowiny, doprawiane solą, pieprzem, bez konserwantów i wypełniaczy. Natomiast bułki produkowane są z mąki pszennej, także bez dodatków konserwantów. McDonald’s zapewnił, że są to te same produkty, które ludzie kupują na co dzień w lokalnych sklepach. | David Whipple, Onet | #end.













Uwaga na kosmetyki... szkodliwe dla zdrowia!

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 16 września 2013 | 05:09



Kosmetyki zawierające jedną z 17 substancji wskazanych przez Komisję Europejską są szkodliwe dla zdrowia, gdyż zaburzają gospodarkę hormonalną organizmu.








Komisja Europejska opublikowała listę 553 substancji, które wykazały* działanie zakłócające prawidłowe działanie układu hormonalnego. Lista ta jest podzielona na kategorie: W kategorii 1 znajduje się 194 substancji. Są to składniki produktów, które w badaniach na zwierzętach wykazały powodowanie zaburzeń endokrynologicznych (czyli zakłócających gospodarkę hormonalną). Wpis na listę nie jest jeszcze ostatecznym dowodem na to, iż dana substancja będzie miała taki sam wpływ na organizm człowieka. Wyniki eksperymentów na zwierzętach pozwalają jednak stwierdzić, że substancje te są podejrzewane o powodowanie zaburzeń gospodarki hormonalnej również u ludzi.




Oto lista 17 substancjach z kategorii 1 ze względu na ich obecność w produktach kosmetycznych.












/optivita nutrition/
#end.













Uwaga na Paracetamol: może doprowadzić do śmierci

Written By Anna Lesack on czwartek, 5 września 2013 | 00:20



Food and Drug Administration wydała ostrzeżenie, że Tylenol firmy Johnson&Johnson, zawierający paracetamol może wywoływać wysypki i inne poważne objawy skórne. Ostrzeżenie dotyczy także innych leków przeciwbólowych, w tym niesteroidowych leków przeciwzapalnych.








W swoim raporcie FDA opisuje niekorzystne zdarzenia rzadkich reakcji na paracetamol, który doprowadził do wielu hospitalizacji a nawet zgonów. Jak oświadczyła FDA, w każdym przypadku czynnikiem wywołującym reakcję (także skórną) był paracetamol.



Dlatego FDA wymaga aby wszystkie leki zawierające paracetamol były wydawane na podstawie recepty. Wymagania dotyczą także innych leków przeciwbólowych, w tym niesteroidowych leków przeciwzapalnych, takich jak Advil firmy Pfizer, i Aleve firmy Bayer. Agencja dodaje, że wszystkie osoby, u których pojawiła się wysypka w trakcie zażywania paracetamolu lub po jego odstawieniu, powinny skontaktować się z lekarzem.



FDA dodaje, że paracetamol jest jednym z najczęściej stosowanych leków w USA i obecnie występuje jako składnik ponad 600 leków. Zarazem FDA informuje, że J&J obniżył maksymalną zalecaną dawkę paracetamolu w Tylenolu, począwszy od roku 2011, ze względu na notowane przypadki przedawkowania i uszkodzenia wątroby.



W podsumowaniu komunikatu FDA przypomniała, że od 1969 do 2012 r. odnotowano przynajmniej 107 przypadków trzech rodzajów chorób skóry, które zaowocowały 67 hospitalizacjami i 12 zgonami z powodu nadużycia paracetamolu. W efekcie producentom został postawiony wymóg stosowania dodatkowych ostrzeżeń, a dawka paracetamolu w jednej tabletce powinna wynosić do 325 miligramów./Termedia/ #end.


















Nowy, grożny narkotyk zalewa rynek. Jest już w Polsce!



Nazywa się Yaba, ma smak czekolady lub truskawek, i jest mieszanką 30% metaamfetaminy i kofeiny. Narkotyk po raz pierwszy pojawił się w Tajlandii, ale już trafił do Europy. Zagrożone są przede wszystkim dzieci i młodzież









Yaba (Ya ba) w języku tajskim oznacza "szalone lekarstwo". Narkotyk produkowany jest w południowej i wschodniej Azji. Ma postać niewielkiej tabletki koloru czerwonego, pomarańczowego lub zielonego. Można ja rozpoznać po swoistym logo - literze R lub WY. Tabletki mogą być połykane lub inhalowane po uprzednim rozgrzaniu na aluminiowej folii. Sproszkowane, mogą być rozpuszczane w wodzie i połykane.



Narkotyk adresowany jest do młodzieży, którą ma przyciągnąć truskawkowy, czekoladowy lub mleczny smak. Na czarnym rynku w Tajlandii, producenci dodali do niego cukier, żeby zniwelować naturalny gorzki smak.



Zapewne gorzki smak metamfetaminy, który dotąd odstraszał niektórych konsumentów, przestanie już być przeszkodą w jego zażywaniu. Osłodzone i zmodyfikowane smakowo narkotyki wyniszczają układ nerwowy, pozostawiając nieodwracalne szkody w mózgu, nawet po półrocznym odwyku. Ten syntetyczny narkotyk wywołuje zresztą najszybsze uzależnienie w porównaniu do innych, dlatego władze i organizacje zwalczające narkomanię ostrzegają rodziców przed nową wersją „kryształu”.



Większość metamfetaminy na tajlandzkim rynku, sprzedawanej pod nazwą Ice i Yaba pochodzi ze wschodniej Birmy, stamtąd przemycana jest przez północną granicę Tajlandii. Jej dystrybucja odbywa się częstokroć w internecie, także przez Facebook. Dystrybucję Yaby ułatwia to, że swoim wyglądem i smakiem przypomina słodycze.



Laboratoria produkujące Yabę zmodyfikowały metamfetaminę, zwiększając jej oddziaływanie na układ nerwowy, jak wyjaśnia Viroj Verachai, dyrektor Narodowego Instytutu Leczenia Narkomanii./unodc.org, National Drug Intelligence Center/

 #end.













Firmy farmaceutyczne 'promują' cholesterol? Bo mają na niego leki!

Written By Anna Lesack on piątek, 23 sierpnia 2013 | 01:10



Amerykańscy naukowcy, którzy przebadali 140 tyś pacjentów przyjętych do szpitali z zawałem serca, wykazali, iż blisko 75% z nich miało „normalny” poziom cholesterolu. Tymczasem firmy farmaceutyczne zapewniają, że to właśnie cholesterol jest najczęstszym powodem zawałów. I zarabiają na lekach na jego obniżenie.








Firmy farmaceutyczne, ukrywają fakt, iż cholesterol wcale nie jest tak niebezpieczny dla zdrowia jak to się powszechnie uważa. Nie informują też, że produkowanym przez nie lekom na obniżenie poziomu cholesterolu zawierającym statyny towarzyszy długa lista skutków ubocznych – od upośledzenia funkcjonowania układu krwionośnego, zagrożenia utratą pamięci po zmiany w wątrobie. Badania opublikowane w „American Heart Journal” (w styczniu 2009 r.), podczas których przebadano 137 000 pacjentów przyjętych do szpitali w Stanach Zjednoczonych z zawałem serca, pokazały, iż blisko 75% z nich miało „normalny” poziom cholesterolu.



Statyny, ukryta trucizna?



Dlaczego firmy farmaceutyczne ukrywają informacje na temat skutków ubocznych

powodowanych przez zawarte w ich lekach statyny? Gdyż wyszłoby na jaw, że leki, które powodują obniżenie poziomu cholesterolu, tak naprawdę wcale nie chronią  przed chorobami serca. To nie jedyny powód. Niedawno wydana we Francji niezwykła książka kardiologa Michela de Lorgerila na temat naturalnych sposobów zapobiegania zawałom serca, została całkowicie pominięta przez środowisko lekarskie, gdyż głosiła ona teorie zbyt przeszkadzające światu medycyny.



Michel de Lorgeril jest badaczem CNRS (Centre national da la recherche scientifique) i napisał setki artykułów do największych magazynów naukowych. Jego książka zawiera wszystkie informacje najistotniejsze dla nowego kierunku badań, jak również niezliczoną ilość porad zdrowotnych dla osób, które martwią się o swoje serce i tętnice.



Biorąc pod uwagę, przydatność tych informacji dla milionów chorych, milczenie mediów jest niewytłumaczalne.



Z drugiej strony, medycyna stała się, niestety, wielką machiną do zarabiania pieniędzy. A więc, jeżeli nie brałbyś lekarstw… samodzielnie leczyłbyś choroby lub skutecznie im zapobiegał… żadna z tych firm nie zarobiłaby ani złotówki.



Suplementy, o których nikt Ci nie powie



Pośród niepożądanych skutków ubocznych statyn jednym z najbardziej zgubnych jest to, że Twój organizm jest w znaczący sposób pozbawiany ze swoich zapasów koenzymu Q10 (CoQ10).



Najwięcej CoQ10 znajduje się w mitochondriach, które z kolei są mikroskopijnymi centrami energetycznymi wytwarzającymi energię w Twoich komórkach. Szczególnie dużo mitochondriów występuje w komórkach mięśnia sercowego.



A czemu to takie ważne? Ponieważ najważniejszym mięśniem w Twoim organizmie, którego potrzebujesz, jest oczywiście Twoje serce.



CoQ10 jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania komórek mięśniowych Twojego serca.



Udawanie troski o Twoje serce, a jednocześnie zmniejszanie Twojego zapasu CoQ10 można porównać do sytuacji, w której fałszywy mechanik samochodowy, obiecując najlepsze osiągi, psuje Ci silnik w aucie lub wylewa za Twoimi plecami paliwo ze zbiornika!



Jeśli zażywasz leki obniżające Twój poziom CoQ10, a dzieje się tak w przypadku większości leków przeciw cholesterolowi, to koniecznie musisz uzupełniać dietę o suplementy zawierające ten koenzym.



To niedopuszczalne, że tak mało lekarzy informuje o tym swoich pacjentów!



Cholesterol jest dobry dla zdrowia?



Cholesterol jest bardzo często oczerniany przez naukowców i lekarzy. W rzeczywistości niski poziom cholesterolu wiąże się z problemami zdrowotnymi, zwłaszcza z wylewem krwi do mózgu (udarem).



Niski poziom cholesterolu zwiększa także ryzyko zachorowania na raka.



Związek pomiędzy zagrożeniem nowotworowym i cholesterolem został potwierdzony przez badania naukowe, i jest on na tyle znaczący, iż radość z niskiego poziomu cholesterolu należy uznać za absurd i niebezpieczeństwo oraz zaprzestać diety złożonej z niskotłuszczowych dań oraz leków.



Niektórzy naukowcy próbowali dowodzić, że związek pomiędzy niskim cholesterolem a podwyższoną śmiertelnością jest skutkiem „odwróconej przyczynowości”, inaczej mówiąc to ciężkie choroby, takie jak rak, miałyby powodować niski poziom cholesterolu, a nie odwrotnie (hipoteza Iribarrena).



Teza te została jednak odrzucona po wielu badaniach, które prowadzono przez długie lata (19 i 20 lat) na osobach o niskim poziomie cholesterolu2.



Cholesterol to właściwy poziom witaminy D



Być może bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem związku pomiedzy cholesterolem a rakiem jest fakt, iż rzeczony cholesterol zawiera witaminę D; jest ona w zasadzie cholesterolem, który pod wpływem promieni słonecznych ulega przemianom chemicznym.



Jest to z kolei ważne, ponieważ witamina D odgrywa kluczową rolę w dojrzewaniu i różnicowaniu się komórek. Chroniczny niedobór tego elementu w organizmie może przyczynić się do rozpadu lub degeneracji komórek, co w efekcie powoduje guzy nowotworowe.



Innym wskaźnikiem potwierdzającym, iż brak cholesterolu może wywoływać nowotwór, jest czteroletnie badanie, które wykazało, że mieszanka dwóch leków przeciwcholesterolowych, czyli Simvastatinum i Ezetimibum, wiąże się ze zwiększonym ryzykiem nowotworowym. Po trzech próbach, podczas których stosowano wyżej wymienioną mieszankę, ryzyko śmierci na skutek nowotworu wzrosło o 45%.



Ale wynik ten został odrzucony przez naukowców, którzy, o dziwo, uznali go za „przypadkowy”. /Optivitanutrition/ #end.




Źródła:(1). Ogólnopolskie Badanie Rozpowszechnienia Czynników Ryzyka
Chorób UkładuKrążenia NATPOL 2011(2). Alawi A, et al., Statins,
Low-Density Lipoprotein Cholesterol, and Risk ofCancer, „Journal of the
American College of Cardiologists”2008;52(14):1141-7.- Yang X, et al.,
Independent associations between low-density lipoproteincholesterol and
cancer among patients with type 2 diabetes mellitus, „CanadianMedical
Association Journal” 2008;179(5):427-437.- Schatzkin A, et al., Serum
cholesterol and cancer in the NHANES Iepidemiologic followup study,
„National Health and Nutrition ExaminationSurvey”, Lancet
1987;2:298-301.- Rossebo AB, et al., Intensive lipid lowering with
simvastatin and ezetimibe inaortic stenosis, „N Engl J Med.”,
2008;359(13):1343-56- Peto R, et al., Analyses of cancer data from three
ezetimibe trials, „N EnglJ Med.”, 2008;359(13):1357-66.








Newsy mogą być... szkodliwe dla zdrowia? Są na to dowody!

Written By Anna Lesack on czwartek, 22 sierpnia 2013 | 13:38

Doniesienia medialne o bieżących wydarzeniach, są szkodliwe dla zdrowia - twierdzi Rolph Dobelli, autor bestsellera 'The Art of Thinking Clearly'. Dlaczego? Bo wywołują poczucie strachu, budzą agresję, wpływają hamująco na kreatywność i zdolność myślenia. Są na to dowody.

Newsy są dla ludzkiego mózgu tym, czym słodkości dla ciała. Łatwo je „przełknąć”, przynoszą odrobinę przyjemności, nie wymagają wysiłku, ale w ostatecznym rozrachunku sprawiają, że gnuśniejesz. Zamiast dostarczać informacji, tylko przepełniają Ci głowę faktami, które nie znajdują żadnego praktycznego ani teoretycznego zastosowania w życiu. Nie masz na nie żadnego wpływu ani w żaden sposób Cię nie dotyczą.



W przeciwieństwie do książek, możesz wchłonąć wiele takich bieżących doniesień wpływających na Twoje samopoczucie podobnie jak kolorowe cukierki.



Newsy są toksyczne



Wyobraź sobie taką informację: samochód przejeżdża po moście, który nagle łamie się wpół. Jak przekaże Ci to prasa? Jeżeli kierowca nadal żyje, z pewnością będziesz słyszał o tym wypadku jeszcze przez najbliższe kilkanaście godzin. Dlaczego? Ponieważ czytelnicy ekscytują się przeżywaniem takich emocji, chcą poznać jak najwięcej szczegółów od świadków zdarzenia (na przykład dokąd jechał kierowca, o czym myślał, co czuł), a także dlatego, że jest to prosta, krótka wiadomość, którą dziennikarzowi łatwo przygotować. Dotarcie do informacji, które mogłyby być w takim przypadku dla Ciebie przydatne (takie jak konstrukcja mostu i jego wytrzymałość oraz wskazanie wszystkich miejsc, w których istnieje ryzyko podobnego zdarzenia), byłoby zbyt skomplikowane i kłopotliwe.



Takie podejście do informacji wiąże się z ogromnym niebezpieczeństwem utraty lub zafałszowania naszej zdolności do oceny ryzyka. Bardzo boimy się ataku terrorystycznego, ale nie doceniamy ryzyka zgonu spowodowanego przewlekłym stresem. Przeceniamy szczęście wynikające z bycia bogatym. W zamian za to nie doceniamy tego, jak bardzo można zniszczyć sobie życie, wybierając nieodpowiednią osobę jako małżonka.



Nadmiar newsów jest więc toksyczny dla Twojego mózgu, a jedynym sposobem na ochronę przed nim jest całkowite zaprzestanie czytania, ogladania i słuchania newsów.



Poza tym ciągły kontakt z mediami sprawia, że przestajesz myśleć racjonalnie. Kiedy widzisz drastyczne zdjęcia katastrofy lotniczej, zaczynasz uporczywie myśleć tylko o tym, jakie jest prawdopodobieństwo, że takie nieszczęście może przydarzyć się Tobie.



Nawet ludzie, którzy inwestują duże pieniądze, nie są w stanie oprzeć się takiemu wpływowi newsów. Często reagują na różne informacje zbyt emocjonalnie, podejmując decyzje, które mają wpływ na ich życie.



Newsy są bezużyteczne



„Spróbuj wymienić jeden z 10 000 newsów, które przeczytałeś w ciągu ostatniego roku, który – tylko dlatego, że go przeczytałeś – pozwolił Ci podjąć lepszą decyzję dotyczącą jakiejś ważnej kwestii związanej z Twoim życiem, karierą zawodową czy firmą” – prowokuje do przemyśleń Rolph Dobelli2.



Wniosek jest taki, że konsumowanie informacji nie ma żadnego praktycznego zastosowania. Twój mózg musi dokonać ogromnego wysiłku, aby przyswoić sobie to, co może okazać się przydatne. A samo pochłanianie newsów nie wymaga wysiłku.



Wydaje Ci się, że gromadzenie tysięcy informacji pozwala Ci lepiej zrozumieć otaczający Cię świat. Tymczasem jest dokładnie na odwrót. To nie newsy są ważne, lecz głębokie przemyślenia i mądrość, która z nich wynika. Odnosi się to zarówno do Twojego życia osobistego, jak i zawodowego. Gdyby bycie na bieżąco było kluczowe dla kariery, dziennikarze znajdowaliby się na samym szczycie piramidy zawodowej. Jednak wcale tak nie jest.



Wynika to stąd, że dziennikarskie newsy nie pozwalają na refleksję, a tylko wzmagają obawy. Myślenie wymaga bowiem nieprzerwanej koncentracji. Tymczasem newsy przygotowane są dokładnie w taki sposób, aby Ci przeszkadzać.



A jeśli coś Ci ciągle przeszkadza w rozmyślaniach, to przedmiot tych rozważań pozostaje jedynie w Twojej pamięci krótkotrwałej. Oznacza to, że nie ma on najmniejszych szans na przedostanie się do pamięci długotrwałej, zarezerwowanej dla przemyśleń.



Co ciekawe, przeszkadzać w przemyśleniach mogą nawet… hiperłącza, czyli linki.



Artykuły publikowane w Internecie pełne są linków, więc za każdym razem, kiedy je otwierasz, odrywasz się od głównego wątku. Naukowcy kanadyjscy stwierdzili, że już sama ich obecność w tekście obniża zdolność do zrozumienia go, ponieważ mózg ciągle koncentruje się na tym, czy kliknąć którykolwiek z nich, co odwraca uwagę od treści artykułu3.



Wyjaśnia to wrażenie utraty zdolności koncentracji i zapamiętywania, którego doświadcza wielu młodych ludzi.



Newsy są trucizną dla ciała



Newsy wpływają na układ limbiczny Twojego mózgu. Pełne dramatycznych doniesień nagłówki gazet, przekazy radiowe i telewizyjne powodują gwałtowne uwalnianie glikokortykosterydów (czyli kortyzolu). Zaburza to działanie układu odpornościowego i hamuje wydzielanie hormonu wzrostu – hormonu pozwalającego na regenerację organizmu. Newsy są w stanie doprowadzić osobę wiodącą spokojne życie do stanu przewlekłego stresu. Wysokie stężenie glikokortykosterydów zaburza procesy trawienia, hamuje wzrost komórek skóry, włosów i kości oraz sprawia, że osoba taka jest podenerwowana i bardziej podatna na infekcje. Może również odczuwać strach, agresję, a także zaburzenia pola widzenia.



Newsy działają jak narkotyk. Śledzisz (świadomie lub nie) niezliczoną liczbę spraw, poczynając od skandali z życia celebrytów, a kończąc na problemach komunistycznej Korei. Media nieustannie zachęcają Cię do bycia „na bieżąco”.



Naukowcy uważali kiedyś, że w mózgu dorosłej osoby znajduje się 100 miliardów neuronów połączonych w trwały sposób. Obecnie wiemy, że to nieprawda. Komórki nerwowe nieustannie zrywają stare połączenia, zastępując je nowymi. Czym więcej newsów czytasz, tym więcej połączeń tworzy się na potrzeby banalnych informacji, a tym mniej wykorzystujesz na sprawy naprawdę potrzebne, na przemyślenia i skupienie podczas czytania.



Większość konsumentów newsów, w tym również tych, którzy wydają się czytać najwięcej, utraciła zdolność do czytania ze zrozumieniem książek i długich artykułów. Po pierwszych czterech czy pięciu stronach nie potrafią się dalej skupić, mają ochotę gdzieś wyjść albo… zasypiają. I nie wynika to z tego, że się zestarzeli lub że mają ważniejsze rzeczy do roboty. Wynika to ze zmian, które zaszły w strukturze ich mózgu.



Szczególnie bolesny jest fakt, że zalewają Cię informacje o tragicznych zdarzeniach, na które nie masz żadnego wpływu. Robisz się więc pasywny, odczuwasz negatywne emocje, nabierasz pesymistycznego podejścia do życia, stajesz się fatalistą. Może Cię to nawet doprowadzić do całkowitego zaniku: emocji czy współczucia dla bliźnich, jak również entuzjazmu i optymizmu w myśleniu o przyszłości. A pierwszą niezamierzoną ofiarą newsów stanie się… Twoja kreatywność.



„Nie znam ani jednej kreatywnej osoby, która namiętnie czyta newsy. Nie ma wśród nich pisarzy, kompozytorów, matematyków, fizyków, naukowców, muzyków, projektantów, architektów czy malarzy. Z drugiej strony, znam mnóstwo ludzi wyzbytych kreatywności, którzy konsumują newsy na ogromną skalę” – zauważył Rolph Dobelli.



Oczywiście to wszystko nie oznacza, że nie potrzebujemy dziennikarzy. Wręcz przeciwnie. Są nam potrzebni, aby informować nas o ważnych wydarzeniach, które dotyczą naszej wspólnej przyszłości na poziomie lokalnym czy światowym. Jednakże lepszym sposobem na zrozumienie otaczającego świata byłaby zamiast newsów lektura artykułów lub książek pisanych przez dziennikarzy śledczych. /Jean-Marc Dupuis, Guardian/ #end.



Czego McDonald's nie ujawnia swoim klientom?

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 12 sierpnia 2013 | 07:47



Eric Schlosser ujawnia szokujące informacje na temat produkcji żywności. Jego książka "Fast Food Nation" przez cały rok nie schodziła z listy bestsellerów "The New York Times".










Za smacznie i niewinnie wyglądającą żywnością McDonald's kryje się zaawansowana do niewiarygodnego poziomu nauka, technologia, oraz marketing adresowany głównie do dzieci. Ci, którzy bezkrytycznie połykają korporacyjna propagandę McDonald's (przedstawiającą ich produkty za pożywne, a ich przybytki za wyśmienite miejsca spędzenia w gronie rodzinnym wolnego czasu), powinni zapiąć pasy bezpieczeństwa. Macie unikalną okazję dowiedzenia się dużo więcej niż McDonald's chce swoim klientom ujawniać. Smacznego.



McSmaczki



"Smażenie frytek było dla mnie prawie święte" - napisał w swojej autobiografii Ray Kroc, jeden z założycieli McDonald's. - "Przygotowanie było rygorystycznie powtarzanym rytuałem". Podczas wczesnych lat sieci McDonald's frytki były robione od zera każdego dnia. Ziemniaki typu Russet Burbanks były obierane, cięte na paski i smażone w kuchniach McDonald's. W połowie lat sześćdziesiątych, czyli kiedy sieć rozrosła się na całą Amerykę, postanowiono obniżyć koszta, zredukować ilość dostawców i sprawić, żeby frytki smakowały tak samo w każdym punkcie sieci.



McDonald's zaczął przerzucać się na mrożone frytki w 1966 roku i niewielu klientów zauważyło różnicę. Mimo to zmiana miała ogromny wpływ na rolnictwo i dietę Ameryki. Powszechna żywność została zamieniona na zaawansowany technicznie towar przemysłowy. Obecnie frytki McDonald's pochodzą z wielkich fabryk, które mogą obrać, pokroić, usmażyć i zamrozić milion kilogramów ziemniaków każdego dnia. Szybka ekspansja McDoanld's oraz popularność ich tanich, masowo produkowanych frytek zmieniła styl odżywiania się Amerykanów. W 1960 roku Amerykanie konsumowali średnio około 40 kg świeżych ziemniaków i 2 kg mrożonych frytek. W roku 2000 konsumowali oni średnio około 25 kg świeżych i 15 kg mrożonych frytek. Dzisiaj McDonald's jest największym kupcem ziemniaków w USA.



Smak frytek McDonald's odegrał ważną rolę w sukcesie tej sieci. Frytki przynoszą większy profit niż hamburgery i chwalone są przez klientów, konkurencję, a nawet krytyków. Ich wyróżniający się smak nie pochodzi jednak od rodzaju ziemniaków, które McDonald's kupuje, technologii, jakiej używa, czy urządzeń, które je smażą. Inne sieci również używają ziemniaków Russet Burbanks, kupują frytki od tych samych wielkich dostawców i mają podobne urządzenia w swoich kuchniach. Smak frytki jest w większości wyznaczony rodzajem używanego oleju. Przez dekady McDonald's smażył swoje frytki w mieszance oleju z nasion bawełny i 93% tłuszczu wołowego. Mieszanka dawała frytkom unikalny smak oraz więcej szkodliwego tłuszczu w każdym gramie produktu.



W roku 1990, pod ciężarem krytyki cholesterolu we frytkach, McDonald's przerzucił się na olej czysto warzywny. To jednak stworzyło kłopot: jak zrobić frytki, które smakują jak wołowina - ale bez smażenia ich w tłuszczu wołowym? Spojrzenie na składniki we frytkach McDonald's sugeruje, jak ten problem rozwiązano. Na końcu listy składników jest niepozorne, a mimo to wyglądające tajemniczo określenie: "smak naturalny" ("natural flavor"). Ten składnik pomaga wytłumaczyć nie tylko to, dlaczego frytki smakują tak dobrze, ale dlaczego większość szybkiej żywności (w rzeczy samej - większość żywności jaką je Ameryka) smakuje tak, jak smakuje.



Otwórz swoją lodówkę, zamrażalnik, spiżarnię - i spójrz na opakowania swojej żywności. Znajdziesz "naturalny smak" lub "sztuczny smak" na prawie każdej liście składników. Podobieństwa pomiędzy tymi dwiema szerokimi kategoriami są daleko bardziej znaczące niż różnice. Oba są dodatkami uzyskanymi przez człowieka, które nadają większości żywności określony smak. Ludzie na ogół kupują konkretną żywność po raz pierwszy ze względu na jej opakowanie lub wygląd. Smak na ogół decyduje o tym, czy kupią ją ponownie.



Około 90% pieniędzy, jakie Amerykanie obecnie wydają na żywność przypada na żywność technologicznie przetwarzaną.



Techniki puszkowania, mrożenia i odwadniania, używane przy przerabianiu, niszczą większość smaku żywności. W ten sposób w USA powstał wielki przemysł, mający na celu uczynienie żywności bardziej apetyczną. Bez tego przemysłu smakowego dzisiejsza szybka żywność po prostu nie istniałaby. Nazwy przodujących amerykańskich sieci szybkiej żywności, jak McDonald's czy Burger King, wrosły nie tylko w amerykańską rzeczywistość, ale stały się też niezwykle popularne na całym świecie. Mimo tego, niewielu jest w stanie wskazać przedsiębiorstwa które produkują smaki dla szybkiej żywności.



Przemysł smakowy jest okryty wielką tajemnicą. Wiodące firmy nie chcą ujawnić dokładnych receptur składników smakowych, ani też wskazać swoich klientów. Tajemnica jest uznawana za sprawę fundamentalną, mającą chronić reputację lubianych marek. Ma to służyć temu, aby sieci szybkiej żywności mogły nadal utrzymywać społeczeństwo w przekonaniu, że smak żywności którą sprzedają pochodzi z ich własnych kuchni, a nie z odległych fabryk prowadzonych przez inne firmy. Frytki McDonald's są jednym z niezliczonych rodzajów żywności, których smak jest tylko częścią skomplikowanego procesu produkcji. W rzeczywistości wygląd i smak tego co dzisiaj jemy jest złudą, i to celowo.



Korytarz smakowy




Na trasie autostrady New Jersey Turnpike znajduje się serce przemysłu smakowego - korytarz, w którym aż roi się od rafinerii i fabryk chemicznych. International Flavors & Fragrances (IFF), największa tego typu firma na świecie, ma fabrykę przy wyjeździe numer 8A w Dayton w New Jersey. Givaudan, druga największa na świecie firma smakowa, ma z kolei swoją fabrykę w położonym po sąsiedzku East Hanover. Haarmann & Reimer, największa niemiecka firma, posiada fabrykę w Teteboro - w cieniu Manhattanu, podobnie zresztą jak Tagasako, największa japońska firma smakowa. Flavor Dynamics posiada fabrykę w South Plainfield, a Frutarom zadomowiło się w North Bergen, na wysokości górnego Manhattanu. Elan Chemical jest zlokalizowany w Newark (w sąsiedztwie lądujących niedaleko samolotów z Polski - MK). Tuzin firm produkuje smaki w korytarzu pomiędzy Teaneck a South Brunswick. To właśnie w tym regionie wytwarzane jest około 2/3 dodatków smakowych sprzedawanych w USA.



Fabryka IFF w Dayton to wielki, jasnobłękitny budynek ze współczesnym kompleksem biur, dołączonym z przodu. Jest położona w rejonie fabrycznym, niedaleko fabryki plastików niemieckiego koncernu chemicznego BASF, a także fabryki Jolly French Toast i fabryki, która produkuje kosmetyki marki "Liz Claiborne". Tuziny ciężarówek parkowały przy rampie IFF tego popołudnia kiedy złożyłem tam wizytę, a z otworów wentylacyjnych na dachu unosiła się cienka chmura pary. Przed wejściem do fabryki podpisałem formularz mówiący o zakazie ujawniania nazw marek żywności, w których wykorzystane są smaki produkowane przez IFF. Miejsce przypominało mi fabrykę czekolady. W korytarzach unosiły się cudowne zapachy. Mężczyźni i kobiety w schludnych, białych fartuchach entuzjastycznie zajmowali się swoimi zadaniami, a na laboratoryjnych stołach i półkach stały setki małych butelek. Butelki te zawierały silne, ale wrażliwe na światło chemikalia smakowe. Chroniły je przed światłem brązowe szkło i szczelne nakrętki. Długie nazwy chemiczne na małych, białych nalepkach były dla mnie tak tajemnicze jak średniowieczna łacina. Owe substancje o dziwnie brzmiących nazwach będą zmieszane i przelane, a następnie zamienione w nowe substancje, niczym magiczne eliksiry.



Nie zostałem zaproszony do części fabryki IFF, gdzie odbywa się proces produkcyjny. Obawiano się, że mógłbym odkryć tajemnice handlowe. W zamian zwiedziłem różne laboratoria i kuchnie, gdzie smaki dobrze znanych marek są testowane lub poprawiane, i gdzie od podstaw tworzone są zupełnie nowe smaki. "Laboratorium przekąsek" jest odpowiedzialne za smak płatków ziemniaczanych i kukurydzianych, chlebów, krakersów i żywności dla zwierząt. "Laboratorium konfekcyjne" wymyśla smaki lodów, ciastek, cukierków, past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej i leków żołądkowych. Wszędzie, gdziekolwiek się zwróciłem, widziałem znane i szeroko reklamowane produkty, leżące na biurkach i półkach laboratoryjnych. Laboratorium płynów było pełne jasno kolorowych cieczy w przejrzystych butelkach. Wychodzą stąd m.in. smaki dla popularnych napojów, herbat, win i napojów wino podobnych, naturalnych soków, organicznych napojów z soi i piw. W jednej z kuchni spotkałem schludnego technologa żywności, mężczyznę w średnim wieku z eleganckim krawatem pod czystym fartuchem, który uważnie przygotowywał partie ciastek z białą polewą i różowo-białymi kropkami. W innej kuchni widziałem piec do pizzy, grill, maszynę do robienia napojów mlecznych typu "milk shake" i maszynę do smażenia frytek - identyczne z tymi, które widziałem w niezliczonych barach szybkiej żywności (McDonald's etc.).



IFF, poza tym że jest największą na świecie firmą smakową, produkuje także zapachy dla sześciu z dziesięciu najlepiej sprzedawanych w USA perfum, w tym: Estée Lauder - Beautiful, Clinique - Happy, Lancôme - Trésor oraz Calvin Klein - Eternity. Firma produkuje również zapachy dla produktów domowych (m.in. dezodoranty, płyny do naczyń, mydła, szampony, politury do mebli i podłóg). Tworzenie tych wszystkich aromatów opiera się w praktyce na tej samej zasadzie - odpowiedniej manipulacji lotnymi chemikaliami. Tajemnica kryjąca się za zapachami Twojego kremu do golenia jest dokładnie taka sama jak ta, która decyduje o smaku kolacji z zamrażarki supermarketu.



Naturalne i sztuczne



Naukowcy uważają, że ludzie nabyli zmysł smaku, aby mógł on chronić ich przed zatruciami. Jadalne rośliny na ogół smakują słodko, szkodliwe raczej cierpko.

Kubki smakowe na naszych językach mogą rozpoznać obecność paru podstawowych smaków, w tym słodkiego, kwaśnego, pikantnego, słonego i cierpkiego smaku umami odkrytego przez japońskich naukowców, który jest wyzwalany przez aminokwasy w żywności takiej, jak mięso, ryby, grzyby, ziemniaki i chwasty morskie. Jednak czujniki smaku na języku mają ograniczone możliwości w porównaniu ze systemem węchowym człowieka, który może wykryć tysiące różnych chemicznych aromatów. Czym jest odczuwany przez nas smak? - Jest głównie zapachem gazów, które są uwalniane przez substancje chemiczne, które właśnie włożyłeś do ust. To właśnie aromat żywności może w 90% być odpowiedzialny za jej smak.



Akt picia, ssania czy żucia substancji uwalnia gazy lotne. Przedostają się one z jamy ustnej i nosa (albo drogą z tyłu jamy ustnej) do cienkiej warstwy komórek nerwowych, nazywanych "olfactory epithelium", zlokalizowanych u podstawy Twojego nosa, pomiędzy oczami. Twój mózg łączy złożone sygnały zapachu pochodzące z nabłonka węchowego ("olfactory epithelium") z prostymi sygnałami smaku z Twojego języka, wyznacza smak dla tego co jest w Twojej jamie ustnej i decyduje dalej, .



Preferencje żywieniowe człowieka, podobnie jak charakter, są formowane w paru pierwszych latach życia poprzez proces socjalizacji. Noworodki od urodzenia preferują słodkie smaki i odrzucają cierpkie. Starsze dzieci można nauczyć, aby polubiły żywność pikantną, zwyczajną zdrową żywność albo szybką żywność - w zależności od tego, co jedzą ludzie wokół nich. Ludzki zmysł zapachu nie jest jeszcze w pełni zbadany. Wiemy jednak, że jest on bardzo uzależniony od czynników psychologicznych i oczekiwań.






Umysł celowo koncentruje się tylko na niektórych aromatach które nas otaczają, a odrzuca zdecydowaną większość. Ludzie mogą wychowywać się w przyzwyczajeniu do nieprzyjemnych albo miłych zapachów. Mogą też przestać zauważać coś, co kiedyś im przeszkadzało. Zapach i pamięć są ze sobą połączone. Zapach może niespodziewanie wydobyć z naszej pamięci dawno zapomnianą sytuację. Zapachy żywności z dzieciństwa pozostawiają trwały ślad i dorośli często powracają do nich, nie zawsze wiedząc dlaczego tak się dzieje. Owa "komfortowa żywność", której wspomnienie do nas powraca, staje się źródłem zadowolenia i poczucia bezpieczeństwa. Jest to fakt, który sieci szybkiej żywności skrupulatnie wykorzystują. Wspomnienie Happy Meals z dzieciństwa, które są podawane z frytkami, może przekładać się na częste wizyty w McDonald's w dorosłości. Średnio, Amerykanie jedzą obecnie frytki około 4 razy w tygodniu.



Ludzkie pożądanie smaku było w większości przypadków nie docenianą i nie zbadaną siłą w historii. Przez milenia imperia były budowane, nieznane lądy podbijane, a wielkie religie i filozofie zmienione na zawsze - a wszystko to przez handel przyprawami. W 1492 roku Krzysztof Kolumb wyruszył na poszukiwanie przypraw. Dzisiaj wpływ smaku na rynki światowe jest nie mniej skuteczny. Wzrost i upadek korporacyjnych imperiów, czyli firm od napojów "soft drink" (jak Coca Cola), suchych przekąsek (jak chipsy ziemniaczane) i sieci szybkiej żywności (jak McDonald's) są często wyznaczane tym, jak ich produkty smakują.



Historia krótka



Przemysł smakowy pojawił się w połowie dziewiętnastego wieku, kiedy to przetwarzana technologicznie żywność zaczęła być produkowana na masową skalę. Uznając potrzebę stosowania dodatków smakowych, wcześni producenci przetwarzanej żywności zwrócili się do producentów perfum, którzy od dłuższego czasu mieli doświadczenie z esencjami i aromatami lotnymi. Wielkie domy perfum z Anglii, Francji i Holandii produkowały wiele z pierwszych środków smakowych. Na początku dwudziestego wieku, dzięki silnemu przemysłowi chemicznemu, Niemcy przejęły prowadzenie techniczne w produkcji smaków. (przypis tłumacza: pierwsze zastosowanie gazu bojowego do masowego mordowania żołnierzy podczas I wojny światowej jest przykładem zaawansowania niemieckiego przemysłu chemicznego w tym okresie.) Jak wieść niesie, to niemiecki naukowiec odkrył methyl anthranilate (jeden z pierwszych sztucznych smaków) przez przypadek, podczas mieszania środków chemicznych w swoim laboratorium. Niespodziewanie laboratorium wypełniło się słodkim zapachem winogron. Później methyl anthranilate stał się głównym dodatkiem smakowym w winogronowym napoju marki Kool-Aid, obecnie jednym z najpopularniejszych w USA.






Po II wojnie światowej przemysł perfumeryjny przeniósł się z Europy do USA, osiadając w Nowym Jorku, w pobliżu rejonu odzieżowego i domów mody. Razem z nim przybył też przemysł smakowy, który w związku z rozbudową fabryk przeniósł się później do sąsiedniego stanu New Jersey. Wytwarzane przez człowieka dodatki smakowe były do lat pięćdziesiątych używane w większości wypadków w pieczonych wyrobach, cukierkach i wodach sodowych. Wtedy to sprzedaż przerabianej technicznie żywności zaczęła wzrastać. Wynalazek chromatografów i spektrometrów (maszyn, które mogą mierzyć gazy lotne w niewielkich ilościach) wielce zwiększył ilość smaków, które mogły być sztucznie uzyskiwane. Do lat sześćdziesiątych firmy smakowe dostarczały dodatki, dające smak dosłownie tysiącom nowych żywności.



Amerykański przemysł smakowy ma obecnie roczne dochody około 1,4 miliarda dolarów. Około 10 000 nowych technologicznie przerabianych produktów żywnościowych jest co roku wprowadzanych na rynek USA. Prawie wszystkie wymagają dodatków smakowych. Około dziewięć na dziesięć plajtuje. Najświeższe innowacje smakowe są ogłaszane w publikacjach takich, jak "Chemical Market Reporter", "Food Chemical News", "Food Engineering" i "Food Product Design". Rozwój IFF odzwierciedla rozwój całego przemysłu. IFF powstało w 1958 r. na skutek połączenia dwóch mniejszych firm. Ich roczne dochody wzrosły prawie 15-krotnie od początku lat siedemdziesiątych i obecnie firma posiada fabryki w 20 krajach.



Precyzja w big makach



Dzisiejsze precyzyjne spektrometry, chromatografy gazowe i analizatory oparów dostarczają szczegółowej informacji na temat komponentów smaku żywności, wykrywając chemiczne aromaty obecne w tak niskich ilościach, jak jedna część na miliard. Jednak ludzki nos jest jeszcze bardziej czuły. Może on wykryć aromaty obecne w ilościach kilku części na biliard, czyli około 0,000000000003 procenta. Złożone aromaty, jak te w kawie czy w pieczonym mięsie, składają się z gazów lotnych, pochodzących z prawie tysiąca różnych chemikaliów. Zapach truskawek pochodzi ze skrzyżowania około 350 chemikaliów, które są obecne w mikroskopijnych ilościach. To, czego ludzie najbardziej poszukują w żywności, czyli smak, jest na ogół obecny w ilościach mikroskopijnych, więc zdecydowanie za małych, aby mierzyć go w tradycyjnych jednostkach kulinarnych, jak gramy czy łyżeczki. Substancja która nadaje dominujący smak pieprzowi może być wyczuwana w ilościach tak niskich, jak 0,02 części na miliard. Jedna kropla wystarcza dla zmiany smaku pięciu średnich rozmiarów basenów pływackich. Dodatek smakowy najczęściej widnieje jako przedostatni na liście dodatków żywności przerabianej technicznie i często kosztuje mniej niż opakowanie. Napoje typu "soft drinks" (jak Pepsi Cola) zawierają większą proporcję dodatków smakowych niż inna żywność. Smak w typowej puszce Coca Coli kosztuje około pół centa (2 grosze).



Nie tylko smak, kolor również



Dodatki kolorujące w przetwarzanej technologicznie żywności są obecne w o wiele mniejszych ilościach niż związki smakowe. Wiele z powyżej wspomnianych firm produkujących smaki, produkuje również te koloryzatory, które mają sprawić, żeby żywność wyglądała świeżo i apetycznie. Barwienie żywności służy wielu tym samym dekoracyjnym celom, co kobieca szminka do ust, cień do powiek, czy tusz do rzęs, i często jest wykonane z tych samych pigmentów. Dwutlenek tytanu, na przykład, okazał się być minerałem o szczególnie szerokim zastosowaniu. Daje on wielu cukierkom i lukrowi ich jasno-biały kolor. Jest również popularnym składnikiem kobiecych kosmetyków. Jest także pigmentem używanym w wielu białych olejnych farbach artystycznych i farbach używanych do malowania ścian domowych. W Burger King, Wendy's i w McDonald's środki kolorujące zostały dodane do wielu napojów ,soft drink', sosów do sałatek, ciastek, słodkich bułeczek i składników dań drobiowych.



Badania naukowe wykazały, że kolor żywności może mieć ogromny wpływ na to, jak jej smak jest odbierany. Jasno-kolorowa żywność często wygląda na smakującą lepiej niż żywność wyglądająca zwyczajnie, nawet kiedy składniki smakowe są identyczne. Żywność, którą pozbawimy jej normalnego koloru, często wydaje się posiadać także i nienaturalny smak. Przez tysiące lat człowiek opierał się na wizualnych sugestiach dla dokonania wyboru co jest jadalne. Kolor owocu sugeruje, kiedy jest on dojrzały, a kolor mięsa - kiedy jest ono zepsute. Naukowcy od smaków czasami używają kolorowego oświetlenia dla poprawienia doznań smakowych konsumenta badanej żywności. Podczas jednego z takich eksperymentów na początku lat siedemdziesiątych badanym osobom podano nienaturalnie zabarwiony stek wołowy z frytkami, który wyglądał jednak normalnie przy kolorowym oświetleniu. Konsumenci tego dziwnego steku odbierali jego smak jako zupełnie normalny do momentu, kiedy zmieniono oświetlenie na właściwe. Kiedy okazało się, że stek był w rzeczywistości koloru niebieskiego, a frytki zielone, u części badanych osób pojawiły się objawy zatrucia pokarmowego



O ile smaki na ogół powstają z mieszanki wielu różnych lotnych chemikaliów, to często jeden związek dostarcza dominującego aromatu. Taki środek chemiczny, wąchany pojedynczo jest odbierany przez nasze powonienie jako zapach prawdziwego pokarmu. Na przykład ethyl-2-methyl butyrate pachnie dokładnie jak jabłko. Daje to wręcz nieograniczone możliwości w procesie technologicznej przeróbki żywności - po zastosowaniu odpowiedniego środka chemicznego można uzyskać absolutnie każdy pożądany smak. Dodajemy do przerabianej żywności methyl-2-pyridyl ketone - i ma ona smak prażonej kukurydzy. Dodajemy ethyl-3-hydroxy butanoate - i otrzymujemy smak polewy czekoladowej. Można tak eksperymentować w nieskończoność. Bez wpływania na wygląd czy wartość odżywczą technologicznie przetwarzanej żywności można jej dać zapachy zupełnie nietypowe dla pokarmu - np. po zastosowaniu hexanalu uzyska ona zapach świeżo ściętej trawy, a po użyciu 3-methyl butanoic acid - zapach odoru ciała ludzkiego.



Amerykańskie Ministerstwo Zdrowia (FDA) nie wymaga od firm ujawniania składników używanych przez nich barwników czy dodatków smakowych tak długo, jak wszystkie te chemikalia są uznawane przez urząd jako "generalnie bezpieczne". To pomaga firmom utrzymywać ich receptury w tajemnicy. Pomaga także ukryć fakt, że same związki smakowe często zawierają więcej składników niż żywność, której nadają smak. Określenie "sztuczny smak truskawek" ("artificial strawberry flavor") w niewielkim stopniu oddaje prawdziwe rozmiary chemicznego cudotwórstwa i zaawansowania, dzięki którym żywność poddana wysokiej obróbce technologicznej smakuje jak truskawki.




Typowy sztuczny smak truskawkowy, jak na przykład ten, który znajduje się w napoju "strawberry milk shake" firmy Burger King, zawiera następujące składniki (nazwy angielskie):



1. amyl acetate

2. amyl butyrate

3. amyl valerate

4. anethol

5. anisyl formate

6. benzyl acetate

7. benzyl isobutyrate

8. butyric acid

9. cinnamyl isobutyrate

10. cinnamyl valerate

11. cognac essential oil

12. diacetyl

13. dipropyl ketone

14. ethyl acetate

15. ethyl amyl ketone

16. ethyl butyrate

17. ethyl cinnamate

18. ethyl heptanoate

19. ethyl heptylate

20. ethyl lactate

21. ethyl methylphenylglycidate

22. ethyl nitrate

23. ethyl propionate

24. ethyl valerate

25. heliotropin

26. hydroxyphenyl-2-butanone (10% solution in alcohol)

27. a-ionone

28. isobutyl anthranilate

29. isobutyl butyrate

30. lemon essential oil

31. maltol

32. 4-methylacetophenone

33. methyl anthranilate

34. methyl benzoate

35. methyl cinnamate

36. methyl heptine carbonate

37. methyl naphthyl ketone

38. methyl salicylate

39. mint essential oil

40. neroli essential oil

41. nerolin

42. neryl isobutyrate

43. orris butter

44. phenethyl alcohol

45. rose

46. rum ether

47. g-undecalactone

48. vanillin

49. solvent



Lata sześćdziesiąte były złotymi latami dla producentów sztucznych smaków w USA. Sztuczne wersje środków smakowych nie były wprawdzie tak rozwinięte, ale i nie musiały takimi być, zważywszy na charakterystykę poddanej obróbce technologicznej żywności. Przez ostatnie dwadzieścia lat producenci żywności technologicznie przetwarzanej używali raczej tylko "naturalnych smaków" w swoich produktach. Wg amerykańskiego Ministerstwa Zdrowia muszą one pochodzić w całości z naturalnych źródeł: z ziół, przypraw, owoców, warzyw, wołowiny, kurczaków, drożdży, kory, korzeni, itp. Konsumenci preferują żywność która zawiera "naturalne smaki", sądząc, że są one bardziej zdrowe. Różnice pomiędzy naturalnymi i sztucznymi smakami mogą być subiektywne i po części absurdalne. Wynikają one bowiem w większym stopniu z tego, w jaki sposób dany smak został uzyskany, niż z tego, co w rzeczywistości zawiera.



- Naturalny smak jest smakiem uzyskanym przy użyciu przestarzałej technologii - twierdzi Terry Acree, profesor nauk żywnościowych na Cornell Univeristy.



Naturalne smaki i sztuczne smaki czasami zawierają dokładnie takie same chemikalia, ale wyprodukowane innymi metodami. Np. amyl acetate daje dominujący smak bananów. Kiedy jest destylowany z bananów przy użyciu rozcieńczalnika - jest "naturalnym smakiem". Kiedy jednak jest produkowany poprzez mieszanie octu z alkoholem amylowym i dodanie kwasu siarkowego jako katalizatora, amyl acetate jest "sztucznym smakiem". Uzyskany obiema metodami pachnie tak samo. "Naturalny smak" jest obecnie podawany na listach dodatków we wszystkich popularnych produktach na rynku amerykańskim.



"Naturalny smak" wcale nie jest zdrowszy lub czystszy niż "sztuczny smak". Kiedy zapach migdałów (aldehyd benzylowy) jest otrzymywany z naturalnych źródeł takich jak pestki brzoskwiń i moreli, to zawiera on szczątkowe ilości cyjanowodoru - śmiertelnej trucizny (przypis tłumacza: "Zyklon B" używany w KL Aushwitz to nazwa handlowa właśnie cyjanowodoru). Ale aldehyd benzylowy uzyskany poprzez mieszanie olejku goździkowego i octanu amylowego nie zawiera już cyjanowodoru. Mimo to jest on uznawany za "sztuczny smak" i sprzedaje się po dużo niższej cenie. Naturalne i sztuczne smaki są teraz produkowane w tych samych fabrykach, które mało kto kojarzyłby z Matką Naturą.



Profesjonalny nos, poetyckie wyczucie



Mała, elitarna grupa naukowców, którzy tworzą większość smaków żywności obecnie konsumowanej w USA, nazywa się "flavorists". W swojej pracy opierają się oni na wielu dyscyplinach: biologii, psychologii, fizjologii i chemii organicznej. Naukowiec taki jest chemikiem z wyszkolonym nosem i poetyckim wyczuciem. Smaki są tworzone poprzez mieszanie szeregu różnych chemikaliów w malutkich ilościach. Jest to proces rządzony pryncypiami naukowymi, ale wymagający dużej dozy prawdziwej sztuki. W czasach kiedy subtelne aromaty i kuchenki mikrofalowe nie są udanym połączeniem, praca naukowca od smaków polega na stworzeniu iluzji w przerabianej technologicznie żywności, oraz doprowadzeniu do tego, że konsumenci rzeczywiście polubią te produkty. Naukowcy, z którymi rozmawiałem byli dyskretni, zgodnie z wymaganiami swojego zawodu. Niezwykle mili, o kosmopolitycznym nastawieniu i z dużą dozą ironii, nie tylko uwielbiają dobre wina, ale potrafią nazwać chemikalia, które dają każdemu rodzajowi wina unikalny aromat. Jeden z nich porównał swoją pracę do komponowania muzyki - dobrze skomponowany związek smakowy będzie miał "wysoką nutę", po której często następuje "osuszenie" i "wyrównanie" z różnymi chemikaliami, odpowiedzialnymi za każdy stopień. Smak żywności może być radykalnie zmieniony przez mikroskopijne zmiany w smakowej kombinacji. "Drobny odór zajdzie daleko" - powiedział mi jeden z naukowców.



W celu nadania żywności przerabianej technologicznie smaku jaki konsumenci preferują, naukowiec musi zawsze brać pod uwagę "doznania smakowe", czyli unikalną kombinację budowy i chemicznych interakcji, które wpływają na to, w jaki sposób smak jest odbierany. Odczucie w jamie ustnej może być poprawione poprzez użycie różnych tłuszczy, gum, skrobi, emulsji i stabilizatorów. Aromatyczne chemikalia w żywności mogą być dokładnie analizowane, ale elementy, które składają się na odczuwanie smaku w jamie ustnej są dużo trudniejsze do zmierzenia. Jak można zmierzyć twardość precla albo chrupkość frytki? Technologowie żywności prowadzą obecnie podstawowe badania w reologii, dziale fizyki, który bada przepływ płynów i deformacje materiałów.



Wiele firm sprzedaje zaawansowane urządzenia, które próbują mierzyć odczucia w jamie ustnej. TA.XT2 i Texture Analyzer, produkowany przez Texture Technologies Corporation ze Scarsdale w stanie Nowy Jork, dokonuje kalkulacji, opierając się na danych uzyskanych aż z 250 różnych czujników. Praktycznie jest to mechaniczna buzia. Mierzy ona najważniejsze parametry fizyczne żywności jak: odbicie, deformacja, punkt pęknięcia, masa, chrupkość, żucie, rozciągliwość, wymiar, kleistość, sprężystość, śliskość, gładkość, miękkość, nawilżenie, soczystość, smarowanie, zwijanie i lepkość.



Niektóre z najważniejszych osiągnięć w produkcji smaków mają obecnie miejsce na polu biotechnologii. Złożone smaki powstają w wyniku reakcji enzymatycznych, procesów fermentacyjnych i pleśnienia. Wszystkie smaki tworzone tymi metodami (włączając te, do otrzymania których niezbędna jest pleśń) są przez Amerykańskie Ministerstwo Zdrowia uznawane za smaki naturalne. Nowe, bazujące na enzymach procesy technologiczne umożliwiają stworzenie w laboratorium smaków do złudzenia przypominających smaki prawdziwego nabiału. Jedna z firm oferuje obecnie nie tylko smak masła, ale również smak masła kremowego, serowego, mlecznego, topionego i super skoncentrowane masło w wersji płynnej i proszkowej. Rozwój nowych technologii fermentacyjnych połączony z nowymi technologiami podgrzewania mieszanek cukrów i aminokwasów doprowadził do stworzenia jeszcze bardziej realistycznych smaków mięsa.



McDonald's najprawdopodobniej wykorzystał ten postęp, kiedy wyeliminował tłuszcz wołowy ze swoich frytek. Firma nie chce ujawnić dokładnego pochodzenia naturalnego smaku dodawanego do swoich frytek. Jednak w odpowiedzi na zapytanie redakcji "Vegetarian Journal" McDonald's przyznał, że ich frytki otrzymują część charakterystycznego smaku ze "źródeł zwierzęcych". Bardzo prawdopodobnym źródłem jest wołowina, choć nie można tu wykluczyć innego rodzaju mięsa. We Francji, na przykład, frytki McDonald's są czasami smażone w tłuszczu kaczym lub końskim.



Inne popularne sieci szybkiej żywności uzyskują swój smak z zaskakujących czasami źródeł. Chicken McNuggets McDonalds'a zawierają ekstrakt z wołowiny, podobnie zresztą jak Grilled Chicken Sandwich sieci Wendy's. BK Broiler Chicken Breast Patty sieci Burger King zawiera "naturalny wędzony smak". Przedsiębiorstwo o nazwie Red Arrow Products specjalizuje się w wędzonych smakach, jakie są dodawane do sosów barbecue, suchych przekąsek i przerabianych technicznie mięs. Red Arrow produkuje "naturalny smak wędzony" poprzez spalanie trocin i wyłapywanie chemikaliów aromatycznych, jakie wydostają się podczas procesu spalania do powietrza. Dym jest wyłapywany w wodzie, a następnie butelkowany. Dzięki temu inne przedsiębiorstwa mogą sprzedawać swoją żywność, wyglądającą i pachnącą tak, jakby rzeczywiście była wędzona nad ogniem.



Niedawno organizacja społeczna Vegetarian Legal Action Network wystąpiła z wnioskiem do Ministerstwa Zdrowia o wydanie nowych przepisów oznakowania żywności zawierającej "naturalne smaki". Grupa ta chce żeby firmy przetwarzające żywność ujawniały na opakowaniach podstawowe pochodzenie swoich smaków. Obecnie wegetarianie często nie mają możliwości dowiedzenia się, czy dodatki smakowe przez nich używane nie zawierają wołowiny, wieprzowiny, drobiu lub ryb.



Koszenila, jeden z najszerzej używanych naturalnych barwników spożywczych, którego obecność jest często ukryta pod określeniem "kolor dodany", narusza wiele religijnych ograniczeń dietetycznych. Może powodować reakcje alergiczne u osób uczulonych i pochodzi z nietypowego źródła. Ekstrakt koszenili (znany również jako karmin) jest robiony z wysuszonych odwłoków Dactylopius Coccus Costa, małych insektów rodzaju żeńskiego zbieranych w Peru i na Wyspach Kanaryjskich. Insekty te żywią się głównie czerwonymi owocami kaktusa i ten kolor z jagód zbiera się w ich odwłokach i nie wyklutych larwach. Insekty są zbierane, suszone i mielone na proszek. Potrzeba ich około 70 000 dla wyprodukowania pół kilograma pigmentu karminu, który jest później używany do barwienia żywności przetwarzanej technologicznie na kolor różowy, czerwony lub fioletowy.



Jogurt truskawkowy firmy Dannon (w Polsce znanej jako Danone) bierze swój kolor z karminu, podobnie jak wiele mrożonych lizaków owocowych, cukierków, owocowych farszów do ciast, oraz popularny napój grejpfrutowy o kolorze różowym marki Ocean Spray.



W pokoju narad przedsiębiorstwa smakowego IFF, pan Brian Grainger pozwolił mi na przetestowanie niektóre smaki firmy. Było to nietypowe testowanie, ponieważ nie było tam żadnych próbek żywności.



Graingera, naukowca z ogromnym doświadczeniem i wiedzą na temat smaków, mówiącego z angielskim akcentem, można raczej zaliczyć do przedstawicieli starego, europejskiego stylu. Zasugerowałem mu, że zasada tajemnicy handlowej, której tak uparcie trzyma się firma IFF, odstaje od zasad współczesnej strategii masowego rynku. Zamiast wzbraniać się przed ujawnieniem marek niezliczonych produktów, zawierających dodatki smakowe IFF i przed dalszą ich promocją (na czym niewątpliwie bardzo korzystają inne firmy, przebojem zdobywające rynek i konsumenta), firma powinna umieścić własne logo na wszystkich produktach z ich smakami. Pan Grainger uprzejmie nie zgodził się ze mną, zapewniając, że taka rzecz nigdy nie będzie miała miejsca.



Brać chemików smakowych jest środowiskiem bardzo hermetycznym. Z powodu braku uznania publicznego są zmuszeni w swoim własnym, niewielkim gronie chwalić wzajemnie swoje osiągnięcia. Dokonując analizy receptury smaku danego produktu, pan Grainger bardzo często może powiedzieć, który z jego kolegów po fachu w konkurencyjnej firmie stworzył dany smak. Zawsze też zadowoleniem napełnia go widok półek w supermarketach wypełnionych produktami znanych marek, a zawierającymi smaki przez niego skomponowane.



Pan Grainger przyniósł z laboratorium tuzin małych szklanych butelek. Po otworzeniu, w każdej z nich zanurzyłem testujący sączek - długi biały pasek papieru, mający wchłaniać aromat chemikaliów bez zniekształcania zapachu. Przed każdym testem zamykałem oczy. Wtedy, głęboko wciągałem powietrze i przed oczyma mojej wyobraźni pojawiały się jedna po drugiej przeróżne potrawy, wyłaniające się ze szklanych butelek. Wąchałem świeże wiśnie, czarne oliwki, smażoną cebulę i krewetki. Jednak całkowicie zaskoczyła mnie najciekawsza kreacja p. Graingera. Po zamknięciu oczu poczułem zapach smażonego hamburgera. Aromat był nadzwyczajny i tak realistyczny, jakby ktoś w pokoju przewracał hamburgery na gorącym grillu. Kiedy jednak otworzyłem oczy, przede mną był cienki pasek białego papieru i uśmiechający się z zadowoleniem chemik. /Eric Schlosser, "Fast Food Nation"/#end.



Zobacz też: 51 (alternatywnych) zastosowań Coca-Coli












Coca-Cola: poznaj zaskakujące fakty i mity

Written By Anna Lesack on piątek, 9 sierpnia 2013 | 10:58



Ze względu na rozmaite właściwości Coca-Coli, pojawiają się liczne wiadomości dotyczące zastosowania tego napoju. jedne sa prawdziwe inne wyssane z palca. Które informacje na temat działania Coli są prawdziwe, a które to mity?






Tak  Coca – Cola zawierała kiedyś kokainę.



Popularny napój u swoich początków znany był jako lekarstwo. Zawierał wyciąg z liści koki i orzeszków kola. Nie wiadomo ile dokładnie kokainy znajdowało się we wczesnych wersjach napoju, jednak jakieś jej ilości tam były na pewno. Ponieważ dosyć szybko pojawiły się pełne niepokoju protesty przeciwko zawartości kokainy, do syropu z którego powstawał ostatecznie napój dodawano coraz mniej ekstraktów. Jednak aż do roku 1929 nie wyeliminowano ich z produkcji zupełnie. Wtedy zastąpiono kokainę kofeiną, napój opuścił apteki, a potem zaczęły go pić nawet dzieci. Jednak nawet na początku swojej kariery, Coca – Cola nigdy nie zawierała tyle kokainy, aby dać komuś odlot.



Nie  ząb pozostawiony w szklance Coca – Coli 

nie rozpuści się w ciągu nocy.



Większość ludzi kiedyś usłyszało, że Coca – Cola jest straszliwym zagrożeniem dla zębów. I to nie tylko ze względu na zawarty w napoju cukier. Dowodem miało być rozpuszczenie mlecznego zęba w ciągu kilku godzin. Krytycy napoju zapominają jednak o kilku faktach. Coca – cola zawiera pewne ilości kwasów, takich jak cytrynowy i fosforowy, które w pewnych warunkach są w stanie rozpuścić ząb, jednak nie stanie się to w ciągu kilku godzin. Kwasy zawierają jednak także inne pokarmy, takie jak sok pomarańczowy. Ząb pozostawiony na odpowiednio długi czas w soku pomarańczowym także się rozpuści! Poza tym nikt nie trzyma w ustach łyku napoju całymi godzinami. Omywa on tylko zęby, które są następnie płukane przez ślinę.



Nie  Coca – Cola nigdy 

nie była zielona.



To tylko kolejna miejska legenda. Oryginalna receptura Coca – Coli zawierała karmel, który odpowiedzialny jest za ciemnobrązowy kolor. Mimo że przepis na najpopularniejszy napój świata zmieniał się przez lata, żadna ze zmian nie miała wpływu na charakterystyczną barwę.



Nie  logo Coca – Coli nie zawiera ukrytego wizerunku osoby biorącej kokainę.



Niektórzy twierdzą, że po ustawieniu pionowo powszechnie znanego loga firmy w postaci napisu kursywą, można zauważyć w nim zarysy mężczyzny w kapeluszu wciągającego kokainę. Miałby to być dyskretny żart projektanta, odwołujący się do zawartości tego narkotyku w napoju. Wszelkie ukryte znaczenia należy jednak przypisać jedynie wyobraźni patrzącego. Pomijając spiskową teorię dziejów, logo to powstało w 1886 roku. W tych czasach w Stanach kokaina była dostępna legalnie. Nie występowała jednak w postaci białego proszku, lecz płynu. Trudno więc uwierzyć, że Frank Mason Robinson ukrył w swoim projekcie sposób przyjmowania narkotyku, który nie był znany w jego czasach. Z tego samego powodu nieprawdziwe jest twierdzenie, że w lustrzanym odbiciu loga można dopatrzyć się antyislamskiego wezwania „NIE dla Mahometa, NIE dla Mekki”.



Tak  jedna z reklam zawierała oczywiste

 „motywy seksualne”.



Na plakacie z kampanii reklamowej prowadzonej w Australii artysta – żartowniś umieścił wizerunek kobiety, która... no cóż, zajmuje się swoim mężczyzną. Ukryty pośród kostek lodu otaczających butelkę coli, pozostał niezauważony, aż jeden kierowca „odkrył” go na tylnych drzwiach ciężarówki. Wszystkie materiały reklamowe zostały wycofane, projektant zwolniony, a firma musiała wydać kolejne 200 000 dolarów na ponowny druk plakatów i ulotek.



Nie  Fanta nie została wynaleziona 

dla ani przez nazistów.



Takie pogłoski także się pojawiają. Fanta nie została jednak opracowana specjalnie dla Trzeciej Rzeszy. I to nie dlatego, że zdjęcie Hitlera z uśmiechem na ustach i puszką coli w ręku byłoby raczej kiepską reklamą. Fanta powstała w fabrykach należących do Coca – Coli, gdy wybuchła wojna i kontakt między niemieckim oddziałem firmy i centralą w Atlancie został przerwany. Syrop, z którego produkowana jest cola stał się właściwie niedostępny. Aby nie zamykać fabryk, Max Keith, ich zarządca postanowił produkować napój gazowany z produktów, które były w tamtym czasie dostępne. W ten sposób do napoju trafiła serwatka i wytłoczyny jabłkowe. Właściwie to, jakie owoce trafiały do butelek zmieniał się sezonowo w zależności od ich dostępności. Fanta sprzedawała się całkiem nieźle, fabryki nie przerywały pracy. Dzięki temu też tuż po zakończeniu wojny Coca – Cola niemal natychmiast mogła wrócić z produkcją swojego sztandarowego produktu. Tak więc fanta powstała dzięki niemieckiemu pracownikowi spółki, który jednak nigdy nie współpracował z rządem Trzeciej Rzeszy. Fanta jest wciąż produkowana, obecnie w 70 różnych smakach (nie wszystkie jednak są dostępne na wszystkich rynkach lokalnych).



Tak  Dwulitrowa butelka coli plus mentos

naprawdę równa się wielka fontanna.



Nie róbcie tego w domu



>> Co dzieje się w Twoim ciele przez 60 minut po wypiciu coli?



 #end







 
Support : Creating Website | Johny Template | Mas Template
Copyright © 2011. 2 - All Rights Reserved
Template Created by Creating Website Published by Mas Template
Proudly powered by Blogger