.

.
Topics :

Label 7

moto
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Latest Post

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banki. Pokaż wszystkie posty

Lokaty w SKOK-ach będą objęte gwarancjami jak w bankach

Written By Anna Lesack on wtorek, 24 września 2013 | 01:10



Od listopada tego roku depozyty gromadzone w SKOK-ach zostaną objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Zmiana ta z jednej strony zwiększy zaufanie klientów, z drugiej – koszty działalności SKOK-ów. Oznacza to konieczność stworzenia nowych struktur do współpracy z nadzorem oraz zatrudniania nowych pracowników. Dla klientów Kas może wiązać się z większymi trudnościami z uzyskaniem pożyczki bądź kredytu.








Te zmiany pozytywnie wpływają na zaufanie klientów do SKOK-u – podkreśla Mariusz Gazda, prezes SKOK Wołomin. Nie spodziewa się jednak, że to wprost przełoży się na znaczący wzrost ich liczby. – Do SKOK-ów należy już ponad 2,5 mln Polaków, więc potencjalnie wielu więcej już się zapisać nie może.




Pozytywnie na wizerunek SKOK-ów wpłynęło również objęcie ich nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego w październiku ub.r. Komisja zyskała takie instrumenty, jak kontrola dokumentów sprawozdawczych czy wydawanie rekomendacji dotyczących dobrych praktyk zarządzania Kasą. Ustawodawca dał SKOK-om 18 miesięcy na dostosowanie się do nowych wymogów, co oznacza dla nich dodatkowe koszty.




– Koszt wzrośnie, ponieważ musimy się przeorganizować – tłumaczy prezes SKOK Wołomin. – Na pewno trzeba stworzyć nowe komórki organizacyjne, które będą dedykowane do współpracy z KNF, z nowym nadzorcą. Dojdzie też składka, jaką będziemy odprowadzać na Bankowy Fundusz Gwarancyjny – wymienia.




W miarę dostosowywania się SKOK–ów do nowego prawa, będzie się zwiększać również liczba pracowników zatrudnionych w tych instytucjach.
Dla klientów nowe wymogi nadzoru mogą oznaczać większe trudności z uzyskaniem pożyczki bądź kredytu.





– Niestety będziemy musieli w tej chwili bardziej dokumentować zdolność kredytową klientów, co spowoduje, że częściej któryś z klientów odejdzie z kwitkiem od okienka – mówi Mariusz Gazda.



Jak podkreśla, obecnie tym, co wyróżnia SKOK-i na rynku instytucji finansowych, jest atrakcyjne oprocentowanie depozytów. Na lokacie można zarobić 6 proc., podczas gdy w największych bankach premia jest nawet trzykrotnie niższa. Mariusz Gazda tłumaczy, że wynika to z niższych kosztów w porównaniu do tych, które ponoszą banki.




– SKOK-i nie mogą pozyskiwać środków na akcję pożyczkowo–kredytową z rynku międzybankowego. Pozyskują je z depozytów członkowskich. Lepsza oferta wynika zarówno z niższych kosztów działalności, jak i z tego, że Kasa nie wypłaca dywidendy. SKOK nie ma kilku większościowych właścicieli, których interesuje maksymalizacja zysku. Każdy, kto zapisze się do Kasy, staje się jej współwłaścicielem, zamiast dywidendy może liczyć na najlepszą ofertę zarówno po stronie lokat, jak i pożyczek – wyjaśnia prezes SKOK Wołomin.
| Newseria |
#end.






Banków nie stać już na prowadzenie darmowych kont

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 23 września 2013 | 01:40



– Banki już nie mogą sobie pozwolić na zupełnie darmową ofertę dla klientów – uważa Tomasz Bogus, prezes Banku Pocztowego. Od 1 września również w tym banku zostały wprowadzone opłaty za prowadzenie rachunków oszczędnościowych. Prezes zapewnia, że zmiana – choć niekorzystna dla klientów, z których większość to emeryci – spotkała się z ich zrozumieniem.








Darmowe konta, karty, przelewy czy wypłata ze wszystkich bankomatów – coraz częściej banki decydują się na wprowadzenie opłat za podstawowe usługi. Tomasz Bogus uważa, że darmowa oferta w bankach należy już do przeszłości. Nie widzi również szans na powrót banków do prowadzenia ROR-ów na tak preferencyjnych warunkach jak jeszcze kilka lat temu.





– To, co było charakterystyczne dla okresu, kiedy jako kraj rozwijający się mieliśmy relatywnie duże możliwości pozyskiwania wyniku odsetkowego oraz innych źródeł dochodów, pozwalało na finansowanie akwizycji, finansowanie oraz pozyskiwanie klientów poprzez zupełnie darmowe oferty. Dzisiaj ten okres się już skończył i w mojej ocenie będzie bardzo trudno do niego wrócić w przyszłości – tłumaczy prezes Banku Pocztowego.





Opłata miesięczna za prowadzenie rachunku w Banku Pocztowym od 1 września wynosi 5 zł. Istnieje jednak możliwość dalszego korzystania z konta za darmo, jeśli klient zdecyduje się na kartę debetową. Jak podkreśla prezes banku, nie ma obaw, że klienci przejdą do konkurencji.




– Robiliśmy badania fokusowe przed podjęciem decyzji o wprowadzeniu opłat właśnie po to, żeby się zorientować, w jaki sposób klienci będą reagować na tę zmianę – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Tomasz Bogus. – Byliśmy bardzo zaskoczeni, kiedy się okazało, że opłata nie jest jakimś istotnym problemem w korzystaniu w konta. Tak że nie boimy się takiej sytuacji, że rozczarujemy klientów. Okazało się, że starsze osoby doskonale wiedzą, że we wszystkich innych bankach jest opłata za prowadzenie konta.




Bank Pocztowy wprowadził ponadto dodatkową opłatę za kartę płatniczą (5 zł), z której zwolni klienta, jeśli ten wykona nią zakupy za minimum 200 zł (w przypadku Konta Nestor), a także 5 zł opłaty za dostarczanie pieniędzy przez listonosza. Ta usługa jest bezpłatna przy jednorazowej wypłacie do 300 zł, raz w miesiącu; każda kolejna wypłata jest płatna. Bez zmian pozostała natomiast możliwość opłacania rachunków za darmo.




Bank Pocztowy ma obecnie blisko 850 tys. otwartych ROR-ów, ale do końca tego roku chce zwiększyć ich liczbę do miliona. | Newseria | #end.






Czekają nas kolejne fuzje w sektorze bankowym

Written By Anna Lesack on wtorek, 27 sierpnia 2013 | 15:06



Można się spodziewać dalszej konsolidacji sektora bankowego w Polsce. Nie można wykluczyć, że po przejęciu Nordea Bank Polska przez PKO BP dojdzie do kolejnych fuzji.






Nasz sektor uznawany jest za największy i najstabilniejszy w Europie Środkowo-Wschodniej. Udało mu się wyjść, obronną ręką z kryzysu gospodarczego, a polskie banki wciąż należą do najbardziej rentownych w Europie. Najniższy jest za to wskaźnik konsolidacji rynku, który określa procentowy udział dziesięciu, największych graczy w jego całości. W Polsce wynosi on 60 proc. Średnia dla regionu jest wyższa o 1/4.



Zdaniem dr Marcina Jałowieckiego wciąż jest miejsce na kolejne fuzje, których w najbliższym czasie nie można wykluczyć. Tym bardziej, że jak pokazuje historia, banki, które wcześniej zdecydowały się na przejęcia swoich dotychczasowych konkurentów na tym nie straciły. Wręcz przeciwnie, zyskały finansowo.



– Po konsolidacji wyniki tych banków się polepszyły. Z reguły ten okres już po konsolidacji pokazuje typowe oszczędności. Patrząc na bilans, jest on pozytywny – mówi dr Marcin Jałowiecki, wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu, pracujący na co dzień w wydziale zamiejscowym tej placówki, w Chorzowie.



Pozytywny, również dla klientów. Zwykle zyskują oni na łączeniu banków. Szersza jest oferta produktowa, łatwiejszy dostęp do niektórych usług. Znacznie szybciej przebiegają poszczególne operacje, m.in. przelewy.



– Zawsze przy połączeniu zwiększa się pula klientów, a także pula tzw. kapitału, który posiadają – tłumaczy Jałowiecki.



Kapitału, który może być wykorzystany na akcję kredytową. W opinii dużej części ekonomistów, w najbliższym czasie banki będą dużo chętniej udzielały kredytów. Zwłaszcza kredytów konsumenckich.



Fuzje i przejęcia poszczególnych central bankowych to także szansa na ich unowocześnianie. Widać to na przykładzie fuzji Kredyt Banku i BZ WBK. Klienci uzyskali dostęp do szeregu nowych usług. Poprawiła się dostępność placówek i bankomatów.



Teraz zmian mogą oczekiwać klienci Nordea Bank.



– Trzeba zwrócić uwagę, że PKO BP wprowadza swój system płatnościowy i on bardzo dużo zmienił na rynku płatności mobilnych – zauważa dr Marcin Jałowiecki, dodając, iż nie można wykluczyć, że i w tym sektorze dojdzie do konsolidacji. – Widać, że lider szuka rozwiązań lepszych niż VISA i MasterCard, czyli dwaj główni gracze na rynku. /Newseria/ #end.










Bankowy tytuł egzekucyjny do likwidacji



W Sejmie podjęto pracę nad projektem nowelizacji Prawa Bankowego przewidującym min. zniesienie bankowego tytułu egzekucyjnego.








Bankowy tytuł egzekucyjny to relikt minionych czasów. Rozwiązania dotyczące egzekucji zawarte w Prawie bankowym są korzystne wyłącznie dla sektora finansowego. Zawierając umowę kredytową z bankiem musimy również podpisać klauzulę dotyczącą poddaniu się dobrowolnej egzekucji. W praktyce oznacza to, że gdy przestaniemy terminowo spłacać zadłużenie, kredytobiorca ma prawo wystawić przeciwko nam tytuł egzekucyjny, będący podstawą do wszczęcia procesu egzekucji komorniczej.



Bankowy tytuł egzekucyjny to dokument wystawiany wyłącznie przez banki, stanowiący zabezpieczenie dla instytucji, który przyjmuje formę oświadczenia stwierdzającego istnienie wierzytelności instytucji wobec klienta, który zaciągnął kredyt lub ustanowił na jej rzecz zabezpieczenie wierzytelności.



Konieczność likwidacji bankowego tytułu egzekucyjnego podyktowana jest jego nadużywaniem przez instytucje finansowe. Bankowi wygodniej jest wszcząć egzekucje niż prowadzić postępowanie ugodowe z kredytobiorcą. Egzekucja nie jest czasem jedynym skutecznym rozwiązaniem nie tylko, że zwiększa po przez koszty i karne odsetki zadłużenia to jeszcze prowadzi do bankructwa.Korzystanie przez banki z tej procedury spowodowało upadłość wielu polskich przedsiębiorstw a prywatne osoby doprowadziło do bankructwa.



Zawarcie umowy kredytowej to nic innego jak świadczenie usługi finansowej przez bank, strony umowy winny mieć równe prawa i obowiązki wobec siebie. Niestety od lat sektor bankowy, który jest w dużej części już sprywatyzowany, korzysta z różnego rodzaju przywilejów. Traktuje swoich klientów drugorzędnie stawiając im często zaporowe warunki, na które niestety czasem się musza się zgodzić będą w złej kondycji finansowej. Bankowy tytuł egzekucyjny pomaga bankom utrzymywać dalej pozycje dominującą na rynku.



Bankowy tytuł egzekucyjny do likwidacji, koniec z przywilejami – jak wolny rynek – to wolny rynek – i równe prawa dla wszystkich jego uczestników.



Tomasz Błeszyński Doradca Rynku Nieruchomości #end.











Polacy pokazują bankom figę - pieniądze trzymają w domu, zamiast na lokatach

Written By Anna Lesack on czwartek, 22 sierpnia 2013 | 11:52



Spada wartość depozytów w bankach. Klienci szukają innych niż lokaty sposobów oszczędzania. Wielu trzyma pieniądze w gotówce. W najbliższych miesiącach oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych nie powinno się zmienić, bo nie wzrosną stopy procentowe, a bankom nie opłaca się dopłacać do depozytów.








Spadek oprocentowania lokat spowodował bardzo duże zmiany na rynku. Wielu Polaków nie bardzo wie, co w tej sytuacji zrobić – mówi Jarosław Sadowski, analityk firmy Expander. – Część wypłaca pieniądze z lokat bankowych, niektórzy decydują się na różnego rodzaju inwestycje, część wstrzymuje się i czeka, trzyma te pieniądze np. na kontach oszczędnościowych, na ROR-ach, niektórzy w gotówce.



Jak podaje NBP w pierwszym kwartale tego roku o ponad 4 mld zł zwiększyła się wartość gotówki, którą Polacy trzymają w domu. Według analityków w kolejnych miesiącach lokaty nie zyskiwały na popularności.



Do umieszczania pieniędzy na lokatach oprócz niskiego oprocentowania zniechęca brak możliwości bezprowizyjnej wypłaty pieniędzy w każdej chwili.



– To potrafi być prowizja rzędu 10 złotych w kilku bankach, a rekordzista nalicza 20 złotych prowizji przy drugiej czy kolejnej wypłacie w miesiącu, więc jak ktoś chciałby wypłacić cztery razy w miesiącu, to tutaj już w tej sytuacji pierwsza wypłata będzie darmowa. Kolejne trzy po 20 złotych to mamy 60 złotych prowizji – wylicza Sadowski.



Takie opłaty trudno dziś pokryć z zysku z oprocentowania lokaty, bo jest ono bardzo niskie. Obecnie wynosi ok. 3 proc. w skali roku, w zależności od zgromadzonego kapitału czy wysokości miesięcznych wpłat. Zależy wprost od wysokości stóp procentowych NBP, a te pozostają na niskim poziomie. Stopa referencyjna to 2,5 proc.



– W tej chwili raczej prognozy są takie, że ani w tym roku, ani być może nawet w przyszłym roku nie zobaczymy żadnych zmian w zakresie stóp procentowych. Niestety musimy się przyzwyczaić do tych poziomów oprocentowania lokat czy też kont oszczędnościowych. Raczej musimy się oswoić z tym, że 4 proc. jest niedostępne przy standardowych ofertach, jedynie przy takich długoterminowych lokatach, dwuletnich, ale w nielicznych bankach – ocenia analityk.



Według niego nie można też liczyć na to, że banki zechcą zachęcać do deponowania w nich pieniędzy, bo jeśli znaczną podnosić oprocentowanie to będą musiały do depozytów dopłacać.



– Mieliśmy czasami takie wojny depozytowe między bankami. Teraz banki wykorzystały ten moment, kiedy spadały stopy procentowe i często okazuje się, że to oprocentowanie depozytów spadło nawet bardziej niż te oficjalne stopy procentowe – mówi Sadowski. – Teoretycznie może się wydawać, że banki zarabiają mniej, ale z drugiej strony one teraz nie przepłacają za te depozyty. Nie mogą sobie teraz na to pozwolić. /Newseria/#end.












Usługi bankowe, z których nie warto korzystać

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 15 lipca 2013 | 03:05

W ofercie banków znajduje się wiele usług, z których korzystanie nie zawsze będzie dla nas korzystne. Jak radzi Expander, jeśli po zagranicznych wakacjach w kieszeni zostaną nam monety obcej waluty, nie wpłacajmy ich do banku. Prowizja wyniesie bowiem aż 60% ich wartości. Lepiej nie płacić także bankowi rat kredytu walutowego w złotych oraz nie wypłacać gotówki z karty kredytowej.

Pierwszym przykładem na to, czego nie warto robić, może być wpłata do banku waluty obcej w bilonie. Jeśli po powrocie z zagranicznych wakacji zostaną nam monety i będziemy chcieli je wpłacić na konto, to prowizja z tego tytułu może wynieść nawet 60%. Oznacza to, że jeśli zostanie nam np. 10 euro w pięciu monetach po 2 euro, to bank zaksięguje nam na koncie jedynie równowartość 4 euro.



Zwykle nie warto również składać dyspozycji w oddziale banku jeśli założyliśmy w nim konto internetowe. Dla przykładu posiadacze „Konta z Lwem Direct” w ING Banku Śląskim za wpłatę gotówki w kasie banku muszą zapłacić aż 9 zł. Tymczasem posiadacze innych kont w tym banku nie płacą z tego tytułu żadnej prowizji.



Usługa, z której nie warto korzystać, to także wypłata gotówki z bankomatu za pomocą karty kredytowej. Takie karty ofertują tzw. okres bezodsetkowy. Nie dotyczy on jednak wypłat gotówki, a jedynie płatności kartą w sklepach czy innych punktach, które je akceptują. Jeśli wypłacimy pieniądze z karty kredytowej w bankomacie to od razu będą nam naliczane odsetki. Tymczasem oprocentowania takich kart nie należy do najniższych. Ponadto zapłacimy jeszcze ok. 3% prowizji za wypłatę pieniędzy z bankomatu. Co istotne, ta opłata zostanie naliczona nawet, jeśli skorzystamy z bankomaty swojego banku.



Kolejny przykład usług, z których nie opłaca się korzystać, to wpłacanie złotych na poczet rat kredytów we frankach czy euro. Niestety, bankowe kursy po jakich dokonują one przeliczenia waluty na spłatę rat zwykle są dość istotnie zawyżone, a więc zwiększają też kwotę raty. Zamiast spłacać raty w złotych, lepiej podpisać bezpłatny aneks do umowy kredytowej, a walutę potrzebną do spłaty, kupować samodzielnie, tam gdzie kurs jest korzystny. Dzięki temu, można rocznie zaoszczędzić ponad 1000 zł.



Dość powszechnym sposobem, na dawanie bankowi pieniędzy w prezencie, jest również trzymanie dużych kwot na podstawowym, nieoprocentowanym rachunku. W skali kilku milionów klientów banki zyskują ogromne sumy, od których nie muszą płacić odsetek. Tymczasem, możemy otrzymać odsetki od swoich pieniędzy, bez konieczności zamrażania ich na lokacie. Wystarczy otworzyć konto oszczędnościowe. Zwykle jego oprocentowanie jest zbliżone do tego, jakie można uzyskać na lokatach. Pieniądze można jednak wypłacić w każdej chwili, bez utraty należnych odsetek./Jarosław Sadowski, Główny Analityk firmy Expander/

Oszukać bankomat? Hakerzy wiedzą jak!

Written By Anna Lesack on czwartek, 20 czerwca 2013 | 03:38



Jedni znają fach, inni sztukę oszukiwania bankomatów i podrabiania kart. Ci pierwsi wpadają najczęściej - tak twierdzą skimmerzy, z którymi udało nam się porozmawiać o... metodach oszukiwania bankomatów. A jest ich wiele, co potwierdzają policjanci z Komendy Głównej Policji w Warszawie.



 









magazyn businessman.com - skimming, banki

Zrobili go sami, do złudzenia przypominał prawdziwy. Skąd wzięli obudowę? Mówią, że znaleźli na złomowisku. Przez kilka godzin działał w centrum Wrocławia. Bankomat. Skimerska maestria, choć sztuka na raz. Gdy wyszło na jaw, że maszyna skanuje karty zamiast wydawać pieniądze, wpadło kilku naraz. Właśnie próbowali przenieść bankomat w inne miejsce. "Podbieracze”- wpadają najczęściej.



Podbieracze, czyli skimmerzy, potrafią wyciągnąć numer PIN twojej karty kredytowej i dane zapisane na jej pasku magnetycznym. A potem, gdzieś w Londynie lub Kijowie, z bankomatu przy pubie czy na stacji benzynowej również pieniądze z twojego konta. Ich broń to mikrokamera z minimalnym zasilaniem, czytnik kart, klawiatura. I dwustronna taśma przylepna. Kamerka lub klawiatura rejestrują cyfry wbijanego pinu, czytnik kart skanuje pasek karty. Wszystko razem za niewiele ponad 100 zł z najbliższego sklepu z elektroniką. Jedyny trud to zrobienie listwy, która rażąco nie odbiega od wyglądu bankomatu. Do niej mocuje się mikrokamerę. 








- Nakładki często montowane są nie w samym bankomacie, ale przy drzwiach do pomieszczenia, w którym się znajduje. Kamerka sprawdza ruch palców na klawiaturze, która też może być fałszywa, doklejona na prawdziwą. Jednak zazwyczaj są to kamerki – mówi nadkomisarz Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji w Warszawie. Samo zamontowanie całego zestawu na bankomacie trwa, wbrew pozorom, moment.





- Wystarczy kilkadziesiąt sekund. Listwę z kamerą przylepia się na taśmę dwustronną. Niekiedy kamera schowana jest np.: w stojaku na ulotki – dodaje Hajdas.



Da się to zrobić mimo kamery bankomatowej. Bo Podbieracze wiedzą, że rejestruje ruch przy bankomacie, ale nie samą klawiaturę. Widać człowieka, ale nie jego palce. Dane z kamery i czytnika magnetycznego są przekazywane, niekiedy drogą radiową, wifi lub poprzez sms, do „klonów”. To kumple podbieraczy, którzy za pomocą prostego urządzenia nagrywają otrzymane dane na karty z paskiem magnetycznym np. miejską czy jedną z tych bezpłatnie otrzymywanych w różnego rodzaju promocjach. Lub kupowanych za grosze w Internecie. I znowu podbieracze ruszają na miasto. Z lewymi kartami, po kasę. A że karty nie znają granic, więc mogą to zrobić wszędzie.







Oryginalna klawiatura bankomatuNakładka na klawiaturę



- Dlatego tak trudno oszacować skalę skimmerskiej roboty. Rocznie odnotowujemy kilkanaście przypadków skimmingu w Polsce, przy czym jest pewna prawidłowość. Otóż, karty skanowane na zachodzie Europy, np.: w Wielkiej Brytanii są realizowane w Polsce, znacznie rzadziej natomiast skanowane są w Polsce a realizowane zagranicą – mówi Hajdas.

Podbieracze to głównie obcokrajowcy.



- Jak dotąd zatrzymaliśmy jednego Polaka a rozbiliśmy kilka grup Rumunów, Węgrów i Bułgarów, którzy realizowali karty zeskanowane na




zachodzie – dodaje Hajdas.







Magazyn Businessman.com - skimming





Oryginalna i fałszywa wsuwnia kart



Zwłaszcza Rumuni pokochali nasze bankomaty. Ale nie tylko. W zeszłym roku, na lotnisku Okęcie zatrzymano obywatela Wenezueli, byłego pracownika firmy produkującej bankomaty, który na podstawie lewych kart oskubał ponad 80 bankomatów, głównie w Warszawie. Czy działał w pojedynkę? Mógł choć zazwyczaj podbieracze działają w grupach



- W których jest ścisły podział ról. Jedni produkują urządzenia, inni instalują je w bankomatach, kolejni produkują karty, które jeszcze inni realizują. Często jest tak, że nie znają się między sobą – mówi Hajdas.



A słyszał o metodzie „na blaszkę”?



- To znaczy?



Wkłada się niewielką blaszkę w otwór wydający gotówkę. Gdy bankomat ma ją wypłacić, włącza się tryb awaryjny i wyświetla komunikat o błędzie. Gdy klient odchodzi wkurzony sądząc, że bankomat się zepsuł, podbieracz podchodzi, wyciąga blaszkę i pieniądze.

Metoda prosta jak drut. Dla niektórych za prosta. Hackerzy znają inne. Ciekawsze



Nie powiem nic


 

Wśród hackerów krąży dowcip o tym, jak zhackować bankomat. Potrzebny jest laptop i młotek. Podchodzimy do bankomatu i walimy młotkiem do skutku. Więc, po co laptop? A co to za hacker bez laptopa? W Sosnowcu, najpierw włamywali się do budynku, w którym był bankomat, potem palnikiem wycięli dziurę w bankomacie. Uciekając, zabrali laptopa ze sklepu w którym był bankomat.



- No i gdzie tu finezja? – pyta Gandalf znany w światku hackerskim z zamiłowania do bankomatów, do którego dotarliśmy poprzez użytkowników jednego z forum dla hackerów. Krąży o nim mit, że potrafi wyciągnąć z maszyny dane za pomocą zwykłej empetrójki.



- Nie jestem specem od bankomatów, lecz od łamania lub wynajdywania luk w systemach zabezpieczeń urządzeń elektroniczno-mechanicznych – poprawia Gandalf.



Dziwny gość, niezbyt młody, niezbyt zadbany, niezbyt przystojny nawet nie nazbyt miły ani rozmowny. Większość pytań zbywa milczeniem lub półsłówkiem. Trudno wydobyć z niego konkrety. Te co ciekawsze.



- Nie powiem ci nic ciekawego, nie licz na to – zastrzegł na początku.



A jednak.



Na serwisanta


 

Gandalf „zrobił” kilkanaście bankomatów. Mówi, że z żadnego kasy jednak nie wziął, choć mógł, bo wystarczyła satysfakcja. Po każdej akcji powiadamiał informatyków banku, do którego należał bankomat, informując ich o wadzie zabezpieczenia. Tak mówi, choć jego Acer Ferrari 1100 z dyskiem wielkim jak Torwar chyba nie z pensji.








Magazyn Businessman.com - skimming





- Po kilku dniach wracam, robie to samo i co się okazuje, nikt nawet palcem nie ruszył żeby sprawę załatać. Wtedy naprawdę mam ochotę opróżnić taki bankomat do gołej deski – mówi Gandalf.



Może i jest idealistą, hackerem Don Kichotem? A może najzwyczajniej ściemnia.



- Zdziwiłbyś się gdybyś wiedział ile jest sposobów na oszukanie bankomatu. Bo maszyna, choć inteligentna, nie myśli, łatwo jej wmówić, co ma robić. I robi. Gliniarze znają raptem kilka, tych najprostszych sposobów jak podkładki czy klawiaturki. To sztuczka dla dresów. Prawdziwa sztuka polega na „poproszeniu” bankomatu żeby sam nam dał, czego potrzebujemy, ale do tego trzeba ludzkiej głupoty oraz lat spędzonych nad książkami i schematami – mówi Gandalf.

Twierdzi, że na tym właśnie uleciała mu młodość.



- Gdy inni czytali komiksy ja czytałem specyfikacje kart kredytowych ISO/IEC 7812-1 i ANSI X4, procedury serwisowe i manuale ATM – mówi.



Dlatego dzisiaj ponoć wie jak „rozmawiać” z bankomatem.



- Bankomat sam w sobie jest łatwym celem. Mechanizm wydający pieniądze reaguje na polecenia wewnętrznego komputera w bankomacie, który łatwiej oszukać niż rozpruć blachę. We wnętrzu tego komputera tkwi to samo, co w większości PC-tów na całym świecie – system operacyjny Windows. W starszych maszynach to jest Windows 2000, w nowszych Windows XP. I to wystarczy. W obu są dziury – mówi hacker.




Które łatwo wykorzystać i oszukać mechanizm bankomatu. Sposobów jest wiele. Najprostszym jest ten „na serwisanta:



- Wystarczy, że wklepiesz na klawiaturze, zamiast kodu PIN, sekwencję cyfr będących domyślnym kodem administracyjnym, który zna każdy serwisant. Niedawno znalazłem taki kod w jednym z oficjalnych podręczników serwisowych. System rozpoznaje cię, jako serwisanta i staje się jak młode ciało - pozwala robić ze sobą, co zechcesz. Możesz tak przeprogramować mechanizm wydający banknoty, że dziesięciozłotowe będzie traktował jak stuzłotowe i zamiast dziesiątek zacznie wydawać setki –mówi Gandalf.



Sposobów na „ogłupienie” bankomatu jest ponoć więcej. O wszystkich Gandalf nie mówi



- Przy okazji, nie każdy wie o ciekawej funkcji klawiatury niektórych bankomatów. Otóż, jak się wsadzi kartę do bankomatu i wpisze kod pin, ale od końca lub przestawiając cyfry (, zamiast informacji dotyczącej salda, do banku idzie informacja o napadzie i konto jest blokowane. W niektórych krajach automatycznie powiadamiana jest także policja – mówi Gandalf.



A metoda „na blaszkę”?



- Zapytaj dresów nie hackera. Ale w skrócie powiem ci tylko, że chodzi o oszukanie czujników sterujących funkcją „reversal” odpowiedzialną za wciąganie z powrotem do kasety wewnętrznej banknotów niepodjętych w odpowiednim czasie. Maszyna zamiast je wciągać, wydaje je – mówi hacker.



Gandalf twierdzi, że shakować można wszystko, nie tylko bankomaty, ale też budki telefoniczne, parkometry, nawet klimatyzatory.



- Hakerzy długo nie mogli znaleźć sposobu na komputery Wall Street. Może dlatego, że do ich zabezpieczenia wynajęto innych hackerów. Ci jednak pominęli z pozoru błaha rzecz. Mianowicie, że system klimatyzacji sterowany jest komputerowo. Więc shakowali klimatyzatory i dzięki temu dostali się do systemu informatycznego. A jak już do niego weszli to nie było mocnych. Podobnie jest z bankomatami. Tyle, że nad ich ochrona nie pracują hakerzy – mówi Gandalf.



A jak to było z tą empetrójką? Bujda to czy coś jest na rzeczy?



- Jasne, że bujda, choć swego czasu dużo szumu narobił pewien Anglik, skimmer, który wykorzystał odtwarzacz MP3 do zczytywania danych kart płatniczych w chwili, gdy były transmitowane do banku. Potem wykorzystywał je do klonowania kart. W sumie, nic nowego, bo tzw pishing ma się świetnie także w przypadku bankomatów, ale gość zaskoczył wszystkich pomysłowością i narzędziem – mówi Gandalf.









Nie daj się podbieraczowi:



-
Wstukując kod PIN na klawiaturze, zawsze zasłaniaj ją ręka, zarówno w
bankomacie jak i w sklepie. Zdarzały się przypadki, że kamery
instalowano w sklepach i na stacjach benzynowych

- Aby przekonać
się czy na klawiaturze jest zainstalowana nakładka, sprawdź czy ta co
jest nie wystaje zbytnio ponad pulpit lub spróbuj podważyć ją palcem.
Nie powinna się odkleić.




Kilka tygodni temu, aresztowano w Turcji mistrza skimmingu – trzydziestoletniego faceta o pseudonimie Chaoo. Znaleziono przy nim kilka odtwarzaczy mp3 i sklonowane karty jednego z banków. Dwukrotnie odwiedzał Polskę.














Wypłaty z bankomatów przestaną być darmowe

Written By Anna Lesack on czwartek, 13 czerwca 2013 | 01:31



Polskie banki oraz instytucje finansowe zamierzają w najbliższym czasie podpisać dwustronne porozumienia, które mają zagrozić pozycji VISY i MasterCardu na rynku transakcji gotówkowych, donosi portal www.gazetaprawna.pl . Oznaczać to może koniec darmowych bankomatów dla wszystkich użytkowników oraz wzrost prowizji za korzystanie z bankomatów nie należących do banku niż ten, który wydał kartę płatniczą.



 








Zawarciem bankomatowego sojuszu zainteresowane są między innymi Bank Zachodni WBK oraz PKO BP. Jak mówią przedstawiciele tych instytucji, już w przeszłości zawierane były porozumienia zawierane między bankami oraz niezależnymi operatorami bankomatów. Jako przykład podają umowy zawarte między niektórymi bankami oraz siecią EURONET. Dzięki swoim rozwiązaniom sieć nie tylko może pochwalic się zwiększoną liczbą klientów, ale także oszczędza między innymi na prowizjach odprowadzanych do Visy oraz MasterCardu za każdą zrealizowaną wypłatę gotówki.




Dzięki bezpośredniemu połączeniu systemów Euronetu i tych instytucji wypłaty gotówki przez klientów tych banków nie przechodzą przez organizacje płatnicze, a Euronet może zaoferować BRE specjalne stawki prowizyjne. W zamian z maszyn Euronetu korzysta zwiększona liczba klientów - podaje "Dziennik Gazeta Prawna




Klienci instytucji, które nie zdecydują się na podpisanie porozumień mogą zostać obciążeni wysokimi prowizjami, zniechęcającymi do korzystania z bankomatów innych sieci. Zdaniem analityków działania związane ze zwiększaniem wpływów z prowizji to obecnie jedna z ostatnich desek ratunku dla banków borykających się z wieloma trudnościami. Warto dodać, iż na niekorzyść banków wpływają także decyzje Visy i MasterCardu w sprawie obniżki intercharge od transakcji gotówkowych. Os stycznia 2013 obie instytucje obnizyły opłaty z progu 1,6 / 1,7 procent do 1,1 / 1,3 procent. Oznaczać to może między innymi spadek przychodów wydawców kart płatniczych nawet o 300 milionów zł w skali roku./H. Mikulska / Kredito24.pl/ 


 










Stypułkowski: przyszłość bankowości będzie skromniejsza

Written By Anna Lesack on czwartek, 6 czerwca 2013 | 02:21



Zdaniem prezesa BRE Banku obecne czasy nie należą do łatwych dla bankowości. I chociaż branża w Polsce dobrze sobie radzi – czasy największej świetności już minęły. Bankowość mogą ożywić nowoczesne usługi – jak przelewy natychmiastowe, czy też programy rządowe – jak Mieszkanie dla Młodych czy gwarancje de minimis. Dzięki temu wzrośnie popyt wewnętrzny i zapotrzebowanie na kredyty.



 








– Czasami mówię: "glory is gone". Przyszłość bankowości będzie skromniejsza, co nie znaczy, że w ogóle jej nie będzie – mówi  Cezary Stypułkowski, prezes BRE Banku.



Banki mają dziś rosnącą konkurencję, choćby supermarkety oferujące np. karty kredytowe swoim klientom czy instytucje parabankowe, specjalizujące się w pożyczkach. Według Stypułkowskiego nie są one jednak poważnym zagrożeniem dla banków, które w usługach finansowych się specjalizują.



– Kluczowa rzecz to jest zapewnienie transakcyjności. Tak długo, jak banki będą rozumiały swoją rolę jako tych, którzy sprawnie przesyłają pieniądze, dbają o nie, potrafią doradzić klientowi, jak z nimi postępować, to przyszłość bankowości jest zapewniona – mówi Stypułkowski.



Bankowość internetowa i przelewy błyskawiczne



Współczesna bankowość to coraz częściej bankowośc internetowa. Klienci nie chcą chodzić do oddziałów, skoro prawie wszystko mogą załatwić przez internet.



– Wygląda na to, że my jesteśmy jako bankowcy w szpicy internetowych zmian. Usługi bankowe się przeniosły do internetu. Choć nie mamy silnej sieci oddziałów, przyciągamy wciąż nowych klientów, bo oni już nie chcą chodzić do oddziałów i są przyzwyczajeni do internetu – przekonuje Stypułkowski.



Coraz większą popularność zdobywa też opcja przelewów błyskawicznych. BRE jest pierwszym bankiem, który umożliwił firmom i klientom korporacyjnym zlecanie i odbieranie przelewów natychmiastowych za pośrednictwem dwóch systemów: Express ELIXIR i BlueCash.



– Na pewno jest to coś, co dla klienta, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych, jest bardzo atrakcyjne – mówi prezes BRE Banku.



Z badań przeprowadzonych na zlecenie Krajowej Izby Rozliczeniowej S.A oraz Związku Banków Polskich wynika, że blisko 60 proc. Polaków uważa, iż możliwość natychmiastowego przelewania pieniędzy między kontami przydałaby im się na co dzień. Najczęściej korzystaliby z takiej możliwości przy opłacaniu rachunków za energię, wodę, gaz czy telefon (29 proc. ankietowanych) lub aby pilnie przekazać pieniądze na konto bliskiej osoby (27 proc.)



Pomogą programy rządowe i ożywienie gospodarcze



Od 1 stycznia 2014 r. ma ruszyć program Mieszkanie dla Młodych, w ramach którego rząd udzieli dopłat do kredytów hipotecznych dla osób do 35 lat. Zdaniem Stypułkowskiego, program ten pomoże rynkowi bankowemu, choć nie od razu.



– Podaż kredytu hipotecznego i tak będzie mniejsza niż w latach 2006-2008 – twierdzi Stypułkowski. – Kryteria zostały zaostrzone, banki też wzięły lekcję pokory.



Prognozuje, że nadzieją dla rynku jest oczekiwana lekka poprawa stanu polskiej gospodarki w drugiej połowie roku.



– Tempo może nie jest w pełni satysfakcjonujące, ale wydaje się, że znowu przejdziemy stosunkowo łagodnie przez to spowolnienie. Ta inicjatywa mieszkaniowa czy gwarancje dla małych i średnich przedsiębiorstw powinny dać pewien efekt wzrostowy i przywrócić popyt krajowy – mówi prezes BRE Banku. Powinno to zwiększyć popyt krajowy i pomóc także bankom. /Newseria/




 










Chcesz kredyt w banku? Załóż profil na facebooku



Firmy pożyczkowe na całym świecie przed udzieleniem zgody na kredyt coraz częściej sprawdzają swoich klientów na portalach społecznościowych. Eksperci nie mają wątpliwości, że z czasem podobną praktykę będą stosowały także banki, a klient nieobecny w sieci będzie dla nich coraz mniej wiarygodny.



 







magazyn businessman.com - bank, kredyt

W Polsce oficjalnie sprawdza swoich klientów w internecie tylko firma Kredito24.pl, specjalizująca się w szybkich pożyczkach internetowych. Jej system automatycznie analizuje m.in. nasze statusy i komentarze na Facebooku czy grupy, do których należymy w serwisie Goldenline, ułatwiającym kontakty zawodowe i biznesowe. Te informacje pomagają Kredito24.pl podjąć decyzję, czy warto udzielić nam pożyczki - pisze Dziennik Polski.



- W sieci zostawiamy - często nieświadomie - coraz więcej informacji o sobie. Dla firm pożyczkowych to kopalnia niezwykle ważnych informacji - mówi Piotr Jaroszyński, analityk finansów osobistych.



- Sprawdzając nasz profil, firma może bardzo łatwo zweryfikować, czy nie nazmyślaliśmy czegoś we wniosku kredytowym, żeby w kilka minut dostać pieniądze - dodaje Jaroszyński.



Banki z takich praktyk dotąd nie korzystają. Już samo wspomnienie kilka miesięcy temu przez wiceprezesa Alior Banku o możliwości przeglądania Facebookowych profili swoich klientów wywołało ich wielkie oburzenie.



Zdaniem dr. Michała Kisiela, eksperta serwisu Bankier.pl, zajmującego się m.in. innowacjami finansowymi w internecie, banki mają wystarczająco dużo informacji o nas, by nie musieć sięgać po dodatkowe do serwisów społecznościowych.



- W tej chwili już nie radzą sobie z ich odpowiednią analizą, dlatego ciągle zalewają nas kompletnie nietrafionymi ofertami. Na razie nie potrzebują więcej - mówi analityk. /Dziennik Polski/ Więcej




 










Będzie mniej bankomatów. Euronet likwiduje nierentowne lokalizacje

Written By Anna Lesack on sobota, 11 maja 2013 | 04:43



Euronet planuje likwidację bankomatów w lokalizacjach, które nie przynoszą zysków. Zwłaszcza w małych miejscowościach



 








Euronet zlikwiduje część bankomatów. Plany dotyczą bankomatów w miejscach, gdzie liczba wypłat nie pokrywa kosztów instalacji i utrzymywania urządzenia. Rentowne są bankomaty, z których klienci miesięcznie dokonują od 3 do 3,5 tysiąca transakcji. Każda z nich to dziś mniej niż 1,3 zł zysku dla operatora bankomatu. Opłatę do tego poziomu obniżyły organizacje kartowe Visa i Mastercard. Na wprowadzenie prowizji od wypłat z bankomatów, która umożliwiłaby szybszy rozwój sieci, nie zgadza się jednak Ministerstwo Finansów.



W rozmowach z Ministerstwem Finansów Euronet argumentował, że prowizja od wypłat z bankomatów umożliwi rozwój sieci w małych miejscowościach. Ministerstwo wycofało się jednak z planu wprowadzenia dodatkowej opłaty.



– Stawianie bankomatów w mniej ruchliwych lokalizacjach nie jest opłacalne dla firm, które czerpią zyski z posiadania sieci bankomatów. To, co w tej chwili robimy, to relokujemy bankomaty z mniejszych miejscowości do dużych miast – mówi Marek Szafirski, prezes Euronet Polska.



Euronet i współpracujące z operatorem banki proponowały, by klient przed wypłatą z bankomatu uzyskiwał informację o tym, że może dokonać transakcji pod warunkiem dodatkowej opłaty. Klient musiałby taka opłatę zaakceptować. Dziś zysk operatorów to opłaty wynegocjowane z bankami i operatorami kart płatniczych.



Polacy coraz chętniej używają kart płatniczych, jednak wciąż większość obrotu sprzedaży detalicznej odbywa się przy pomocy gotówki. Mimo to sieć bankomatów jest słabo rozwinięta. Polacy mają do dyspozycji zaledwie 18 tysięcy urządzeń. To 458 bankomatów na milion mieszkańców, podczas gdy średnia europejska to 870 bankomatów.



Prezes Euronetu jest optymistą co do przyszłości rynku.



– Rynek będzie się rozwijał, zarówno rynek terminali płatniczych, jak i bankomatów – podkreśla Marek Szafirski. – Z rynkiem bankomatowym jest sytuacja o tyle bardziej skomplikowana, że aby przetrwać należy rozwijać nie tylko transakcje wypłaty gotówki.



I dodaje, że Euronet stawia na rozwój przez wprowadzenie nowych usług dostępnych w sieci bankomatów. Przed wakacjami w 220 bankomatach w Warszawie pojawi się możliwość wypłacenia banknotów euro. W kolejnych miesiącach usługa pojawi się w kolejnych urządzeniach na terenie całej Polski. Firma zapewnia, że wypłata euro nie będzie się wiązała z dodatkową opłata, a kurs ma być atrakcyjniejszy od tego w kantorach.



Euronet oferuje też klientom Przekazy Bankomatowe, czyli usługę wypłaty gotówki bez użycia karty płatniczej.



– Wprowadziliśmy też możliwość wpłaty gotówki do urządzeń przez wszystkich posiadaczy kart płatniczych w Polsce, niezależnie od tego, w jakim banku posiadają rachunek. Oprócz tego współpracujemy z kilkoma bankami, żeby ta usługa była bardziej dogodna. Już obecnie jesteśmy trzecią największą siecią wpłatomatów w Polsce, a zamierzamy tę usługę dalej rozwijać – zapowiada Marek Szafirski.















PKO BP chciałoby mieć w swoim portfelu Bank Millennium i Bank Pocztowy

Written By Anna Lesack on wtorek, 26 lutego 2013 | 05:07



Bank PKO BP rozważa kolejne fuzje i przejęcia, jeśli na polskim rynku usług finansowych pojawią się okazje korzystnych transakcji. Ze względu na strategiczne plany banku, który chce powiększyć portfel zamożnych klientów z dużych miast, dobrym kandydatem jest Bank Millennium. PKO BP złożył także nową ofertę Bankowi Pocztowemu.














 – PKO Bank Polski analizuje różne ścieżki rozwoju, ale oczywiście podstawowym scenariuszem naszego wzrostu jest dalsza realizacja strategii wzrostu organicznego, którą realizujemy w PKO Banku Polskim już od kilku lat. Natomiast biorąc pod uwagę szansę, które wynikają z okazji rynkowych, chcemy również zagrać wyraźną rolę na rynku fuzji i przejęć innych, mniejszych instytucji finansowych – mówi Agencji Informacyjnej Newseria wiceprezes banku, Jakub Papierski w wywiadzie udzielonym podczas konferencji "Wyzwania branży finansowej 2013" zorganizowanej przez Mondial Assistance i CMS Cameron McKenna.


Ze względu na strategiczne plany PKO BP, który chce powiększyć portfel zamożnych klientów z dużych miast, dobrym kandydatem do potencjalnego przejęcia jest więc bank Millennium.


– Millennium jest bankiem, który pozwoliłby naszemu bankowi wyraźnie wzmocnić swoją pozycję w centrach miast, we współpracy z klientami zarówno detalicznymi jak i korporacyjnymi. Wierzymy, że będzie to wyraźny element naszej strategii w najbliższych kwartałach – tłumaczy Papierski.


PKO BP złożył także kolejna ofertę Poczcie Polskiej w sprawie dokapitalizowania Banku Pocztowego. Bank chce wyłożyć na ten cel 290 milionów złotych. Poczta Polska miałaby zainwestować 90 milionów. Propozycja PKO BP zakłada również zwołanie walnego zgromadzenia akcjonariuszy, decyzji o emisji akcji i większego wpływu na proces podejmowania decyzji w Banku Pocztowym.


 – Wierzymy, że Poczta Polska wnikliwie rozważy tę ofertę i będzie skutkowała ona rzeczywistą współpracą naszych instytucji – podkreśla wiceprezes PKO BP.


Obecnie PKO BP posiada 25 procent akcji plus 1 akcję Banku Pocztowego. Właścicielem pozostałych 75 procent minus 1 akcja jest Poczta Polska. Bank Pocztowy jest jedną z najszybciej rozwijających się instytucji w Polsce. Jego rezerwy kapitałowe są jednak ograniczone, dlatego potrzebuje dokapitalizowania. Zgodnie z propozycją po emisji akcji PKO BP miałby 50 proc. minus 1 akcja. Pozostałe – Poczta Polska. Jeden z warunków to zmiana statutu Banku Pocztowego tak, by PKO BP miał prawo do czterech z 7 członków Rady Nadzorczej.


PKO BP zadeklarował chęć kupienia od Poczty Banku Pocztowego za 240 mln zł. W grudniu propozycja została odrzucona. (Newseria)





 
Support : Creating Website | Johny Template | Mas Template
Copyright © 2011. 2 - All Rights Reserved
Template Created by Creating Website Published by Mas Template
Proudly powered by Blogger