Latest Post
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Jak napisać biznes plan? 15 kroków [Infografika]
Written By Anna Lesack on piątek, 9 sierpnia 2013 | 01:18
5 transakcji, które można dokumentować w kosztach paragonem
Written By Anna Lesack on czwartek, 1 sierpnia 2013 | 03:04
„Wrzucanie w koszty” nie zawsze wymaga faktury VAT – w niektórych sytuacjach wystarczy tylko paragon.
Uzyskanie faktury lub rachunku czasami jest utrudnione – wymaga poświęcenia czasu, posiadania przy sobie danych firmowych, a czasami wręcz dodatkowej wizyty u sprzedawcy. Właśnie dlatego warto wiedzieć kiedy paragon wystarczy.
Poniżej znajdziecie 5 ciekawych przykładów, w których paragon wystarcza, do „wrzucenia wydatku w koszty”:
1. Paragon
zawierający NIP
W świetle nowych przepisów dotyczących kas fiskalnych kupujący może wymagać od sprzedawcy paragonu zawierającego NIP nabywcy. Co istotne, taki paragon może pełnić funkcję faktury uproszczonej, o ile łączna wartość sprzedaży na tym dokumencie nie przekracza 450 złotych lub 100 euro. Aby paragon pełnił rolę faktury uproszczonej, muszą znaleźć się na nim takie elementy jak:
- data wystawienia,
- NIP nabywcy,
- dane identyfikacyjne sprzedawcy,
- dane określające rodzaj dostarczonych towarów lub wykonanych usług,
- należny VAT lub dane potrzebne do jego obliczenia.
Jeśli zatem sprzedawca dysponuje kasą fiskalną drukującą numer NIP nabywcy, paragon ma szansę być równoznaczny z fakturą uproszczoną. Co za tym idzie, pozwala wówczas nie tylko ująć wydatek w kosztach, ale także odliczyć VAT.
2. Paragon
za przejazd autostradą
Paragony za przejazd autostradą są uznawane za faktury. Nie trzeba ich opisywać na odwrocie – nie ma konieczności zamieszczania na nich ani numeru NIP nabywcy, ani numeru rejestracyjnego samochodu. Przy czym taki paragon dokumentujący opłaty autostradowe musi zawierać:
nazwę i numer identyfikacji podatkowej sprzedawcy,
numer kolejny i datę wystawienia,
nazwę autostrady, za przejazd którą pobierana jest opłata,
kwotę należności wraz z podatkiem,
kwotę VAT.
Warto dodać, że dowód zapłaty za przejazd autostradą zawierający powyższe składniki pozwala także odliczyć VAT.
3. Paragon
za zakup środków czystości
Zakup środków czystości i detergentów także można dokumentować w KPiR wyłącznie paragonem. W przypadku zakupu środków czystości i produktów BHP należy pamiętać, że paragon, który ma stanowić potwierdzenie dokonania wydatku, musi być zaopatrzony w następujące dane:
datę i pieczątkę osoby wydającej paragon (z czytelną ilością, cenę jednostkową oraz wartością, na którą opiewa zakup),
dane firmy będącej nabywcą, w tym adres oraz rodzaj zakupionego towaru – zapisane ręcznie na odwrotcie paragonu.
4. Paragon
za zakup materiałów biurowych
W analogiczny sposób przedsiębiorca może zapisać w kosztach firmowych wydatki na zakup materiałów biurowych. Wydatki ponoszone na taki zakup mogą być udokumentowane paragonem lub pokwitowaniem zapłaty, pod warunkiem, że dokumenty te zawierają dane wystawcy, datę oraz określenie rodzaju i ilości zakupionego towaru, cenę jednostkową i wartość zakupu. Podobnie jak w przypadku środków czystości, na odwrocie paragonu należy umieścić dane kupującego oraz rodzaj towaru.
5. Paragon
będący biletem – dokumentujący podróż powyżej 50 km
Niekiedy zdarza się, że przewoźnicy wręczają paragony, które w praktyce pełnią rolę biletów (np. w autobusach). Jeśli taki paragon-bilet spełnia warunki opisane w przepisach, można go wykorzystać jako potwierdzenie wydatku i dzięki temu ująć w kosztach.
Warunków jest tutaj kilka – po pierwsze bilet musi dotyczyć trasy na ponad 50 km, a po drugie – zawierać przynajmniej takie dane:
- nazwę sprzedawcy i numer, za pomocą którego jest on zidentyfikowany dla podatku,
- numer i datę wystawienia biletu,
- informacje pozwalające na identyfikację rodzaju usługi,
- kwotę należności wraz z podatkiem,
- kwotę podatku.
Dokumentowanie transakcji wyłącznie paragonem to z pewnością wygodne rozwiązanie, ale jak widać – działa tylko w przypadku niektórych transakcji. Warto wiedzieć kiedy wystarczy tylko paragon, a kiedy nie obejdzie się bez faktury lub rachunku. Oczywiście, niezależnie od sposobu dokumentowania, rozliczając koszty należy zachować zdrowy rozsądek i ujmować w kosztach tylko te wydatki, które łączą się z prowadzoną działalnością gospodarczą. /InFakt/ #end
5 czynności, które przedsiębiorcy wykonują – mimo że nie muszą
Written By Anna Lesack on sobota, 20 lipca 2013 | 03:08
Rośnie lista czynności, które przedsiębiorcy wykonują… mimo że nie muszą. Oto 5 przykładów takich czynności, które przedsiębiorcy czasami robią, chociaż nie ma takiej potrzeby.
1. Podpisują faktury i przystawiają na nich pieczątki
Trudno ocenić jak liczna jest rzesza polskich firm, które nadal tracą czas na obrót papierowymi, podpisanymi i opieczętowanymi fakturami. Ale zapewne spora – zeszłoroczny raport „e-Faktura” (PDF) wspominał, że aż 90% nie korzysta z faktur elektronicznych.
Na wszelki wypadek warto wyjaśnić. Od wielu lat ani podpis, ani pieczątka na fakturze nie są konieczne. Na blogu inFaktu pisaliśmy o tym już w 2008 roku. Ponadto, faktury elektroniczne są jak najbardziej zgodne z prawem, a obrót nimi został w 2013 roku uproszczony (m.in. nie jest wymagane potwierdzenie akceptacji faktur elektronicznych przez nabywcę).
Co więcej, obecnie podpis na żadnej fakturze nie jest niezbędny, włączając w to korekty. Nie jest także potrzebny na nocie korygującej.
2. Drukują
faktury elektroniczne
Iloma segregatorami pełnymi faktur możecie się pochwalić? Niech zgadnę – wieloma :-) I zapewne są w nich także te faktury, których na papierze do kontrahenta nie wysyłaliście.
Warto wobec tego wiedzieć, że nie ma potrzeby drukowania faktur elektronicznych. Z powodzeniem można je przechowywać tak, jak zostały wystawione – w formie elektronicznej. Rozporządzenie fakturowe wspomina bowiem jedynie, że:
faktury należy przechowywać w podziale na okresy rozliczeniowe w sposób zapewniający łatwe ich odszukanie oraz autentyczność pochodzenia, integralność treści i czytelność tych faktur.
A w razie żądania organów podatkowych, trzeba je udostępnić.
3. Wystawiają „oryginał”
i „kopię” faktury
Z kwestią przechowywania faktur wiąże się też sprawa oryginału i kopii. Od 2011 r. nie ma potrzeby oznaczania faktur słowami „oryginał” i „kopia”, z których koniecznie pierwsza miała trafiać do nabywcy, a druga zostawać w dokumentacji sprzedawcy. Taki przepis jednak już nie istnieje. Wspomniane rozporządzenie mówi, że:
Faktury wystawia się co najmniej w dwóch egzemplarzach, z których jeden otrzymuje nabywca, a drugi zachowuje w swojej dokumentacji podatnik dokonujący sprzedaży.
Mimo tego wielu przedsiębiorców wciąż oznacza faktury w „tradycyjny” sposób
4. Przechowują potwierdzenia
zapłaty faktur kosztowych
W przeciwieństwie do poprzednich, tym razem mówimy o całkiem świeżej czynności wykonywanej „na wszelki wypadek”. Gromadzenie potwierdzeń zapłaty kosztów wiąże się z nową zasadą, która nakazuje zmniejszać koszty w wyniku zaksięgowanych, a nieopłaconych faktur zakupowych.
Tym samym, przedsiębiorca w razie potrzeby musi być w stanie udowodnić, że dany koszt opłacił. Co prawda przepisy nie mówią jak to udowodnić, ale jak łatwo się domyślić, poszerzenie przechowywanej dokumentacji o potwierdzenia zapłaty jest tutaj logicznym rozwiązaniem.
5. Wypełniają i przechowują
formularze PIT-5
Z podatkiem dochodowym wiąże się także formularz PIT-5. Od 2007 roku nie ma potrzeby wypełniania i składania deklaracji PIT-5 (L). Każdy przedsiębiorca we własnym zakresie wylicza i odprowadza zaliczki na podatek dochodowy (oczywiście, w tym celu może korzystać z pomocy księgowych). Co ciekawe, mimo braku konieczności składania, deklaracja PIT-5 wciąż jest na porządku dziennym. Przedsiębiorcy drukują ją i przechowują w dokumentacji „na wszelki wypadek”. W inFakcie także można ją wystawiać.
Dlaczego tak się dzieje?
Cóż, zapewne nieustanne drukowanie, podpisywanie, czy pieczętowanie rozmaitych dokumentów oraz inne czynności są wykonywane przez przedsiębiorców niekoniecznie z niewiedzy, a po prostu „na wszelki wypadek”. Kto bowiem miałby czas, aby śledzić, czy pieczątka jest niezbędna, czy może da się bez niej obejść, skoro można ją na wszelki wypadek przystawić na fakturze i po krzyku. Zresztą nic dziwnego, skoro zdarzało się w przeszłości, że sami urzędnicy nie znali przepisów dotyczących podpisywania faktur.
Zresztą przepisy zazwyczaj są skonstruowane w taki sposób, że te zbyteczne czynności w niczym nie szkodzą. Np. faktura opisana jako „oryginał” lub „kopia”, podpisana i opieczętowana, przechowywana w formie papierowej, może być jak najbardziej poprawna, o ile spełnia te warunki, które jednak SĄ niezbędne. Pytanie tylko, czy warto w ten sposób tracić czas, a tym samym pieniądze. /inFakt/ #end.
Z ITD można wygrać! Jak nie płacić mandatów
Written By Anna Lesack on środa, 10 lipca 2013 | 05:43
Otrzymanie mandatu z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego nie musi wiązać się z jego płaceniem przekonuje warszawski adwokat, który sądził się z GITD
Na polskich drogach trwa wojna pomiędzy Ministerstwem Finansów, Inspekcją Transportu Drogowego i policją z jednej strony a kierowcami z drugiej. Bój toczy się o pieniądze tych drugich, bo prawdziwym celem sieci fotoradarów jest zasilanie budżetu państwa pieniędzmi z mandatów za przekroczenie prędkości. Jednak w tej walce kierowcy nie są bezradni. I chociaż nie zachęcamy do niebezpiecznej jazdy i apelujemy o rozwagę za kierownicą, to jednak radzimy, jak uniknąć płacenia fotardarowego haraczu.
Większość kierowców wie, gdzie w ich okolicy, na trasach codziennych podróży, zastawiono fotoradarowe sidła. Nauczyli się nie wpadać w te pułapki. Problem pojawia się, gdy zdarzy się daleki wyjazd, np. na wczasy nad morzem, na Mazurach czy w Sudetach. Na nieznanej drodze łatwo „zarobić” błysk flesza, po którym otrzymuje się list z Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) lub straży gminnej z odległej miejscowości.
Jedziesz przez Polskę, wjeżdżasz do niewielkiego miasteczka, zwalniasz i bezpiecznie przejeżdżasz miejscowość. Mijasz ostatnie skrzyżowanie i przed tobą długa prosta droga, a po bokach łąki. Przyspieszasz i… błysk flesza. Tablica kończąca obszar zabudowany stoi jeszcze kilkadziesiąt metrów dalej.
Tracisz czas stojąc w korkach na rozkopanych warszawskich ulicach. Robi się luźniej. Na dwujezdniowej ulicy przyspieszasz, by wyprzedzić ślamazarę gadającego przez telefon komórkowy i… błysk flesza. Podobnych sytuacji jest mnóstwo.
Kto kierował?
Kilkanaście dni później właściciel sfotografowanego samochodu otrzymuje list. GITD lub straż gminna informuje gdzie i kiedy samochodem popełniono wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar. W kopercie są też trzy oświadczenia.
W pierwszym właściciel ma potwierdzić, że to on kierował samochodem, przyznaje się do popełnienia wykroczenia i podaje szczegółowe dane osobowe.
Drugie też ma wypełnić właściciel, jeżeli to nie on kierował. Wtedy obowiązany jest podać dane osoby, która siedziała za kierownicą. W piśmie przewodnim adresat straszony jest, że jeżeli nie poda danych kierującego, to zostanie ukarany za to, że na żądanie uprawnionego organu nie wskazał, komu powierzył pojazd do kierowania lub użytkowania. Jest to wykroczenie z art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń.
Trzecie oświadczenie także ma wypełnić właściciel pojazdu, w którym może napisać, że nie wie kto prowadził pojazd. Tu jest jednak luka prawna, która jest pierwszym sposobem na unikniecie płacenia mandatu.
Stare przepisy, a władza nowa
Przepis kodeksu wykroczeń pochodzi z czasów, gdy fotoradarów używała wyłącznie policja. Obecnie policjanci nie mają już tych urządzeń. System CANARD obsługuje Inspekcja Transportu Drogowego, a radary samorządowe są w gestii straży gminnych.
Zamiast więc wypełniać jedno z trzech oświadczeń najlepiej odręcznie napisać, że nie kierowało się wtedy samochodem, ale nie podawać też danych kierującego, dlatego że, mimo najszczerszych chęci, nie pamięta się, kto wtedy prowadził. Wtedy ITD (lub straż gminna) skieruje do sądu wniosek o ukaranie właściciela samochodu. Ale w sprawie o takie wykroczenie oskarżycielem publicznym może być tylko policja! ITD może występować w charakterze oskarżyciela publicznego tylko w sprawach przeciwko kierującym obwinionym o naruszenie przepisów ruchu drogowego. Niewskazanie kierującego nie jest naruszeniem przepisów ruchu drogowego, bo obowiązek ten nie wynika z prawa o ruchu drogowym.
ITD powinna więc wystąpić do policji, a dopiero policja ma prawo skierować wniosek do sądu. Jednak taka procedura byłaby zbyt praco- i czasochłonna. Dlatego ITD wnioski o ukaranie właściciela samochodu kieruje bezpośrednio do sądu. Tam obwiniony właściciel samochodu powołuje się na art. 17 par. 1, 3 i 4 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia i wykazuje, że ITD nie ma w tej sprawie uprawnień oskarżyciela publicznego. Sąd powinien więc oddalić wniosek i takich orzeczeń już zapadło wiele.
Ta sama zasada prawna dotyczy postępowania straży miejskiej.
Piszcie „na Berdyczów”
Jednak pomysłowi internauci znaleźli proste sposoby, jak uniknąć sądowej procedury. Jeden z nich to taki, że właściciel samochodu wpisuje w oświadczeniu, iż samochodem kierował jego daleki kuzyn z Ukrainy lub z Białorusi. Fotoradary ITD na ogół robią zdjęcia od tyłu, więc kierującego nie widać. Nawet dobre jakościowo zdjęcie z przodu nie jest dowodem, że za kierownicą siedział właściciel, a nie jego bardzo podobny krewny zza wschodniej granicy.
Trzeba w oświadczeniu nr 2 wpisać wschodnio brzmiące imię i nazwisko. Autentyczny adres ze Lwowa, Odessy czy Grodna łatwo znaleźć na dowolnej internetowej mapie. Ani ITD, ani straż gminna nie mają narzędzi prawnych, by egzekwować mandaty od osób z krajów spoza Unii Europejskiej i postępowanie zostanie umorzone.
Jest to oczywiście oszustwo, do którego nie wypada namawiać. Wielu internautów twierdzi jednak, że żyjemy w państwie okupowanym przez urzędników, którzy traktują nas, obywateli, jak ludność podbitą. Każde nieposłuszeństwo wobec okupanta może być więc usprawiedliwione. Tak więc jest to problem natury moralno-etycznej i każdy musi w swoim sumieniu rozstrzygnąć czy może użyć takiego wybiegu. Jest też drugi, ostatnio najczęściej używany przez kierowców sposób. Otóż pismo z GITD należy po prostu zignorować i nie odpisywać w ogóle. Wtedy cała procedura ulega zawieszeniu. – W aktualnym stanie prawnym, pomimo podejmowanych prób, możliwość faktycznego egzekwowania odpowiedzi od kierowców, którzy ignorują wezwania wysłane przez Inspekcję, jest znikome – mówią w biurze prasowym GITD. Urzędnicy próbują co prawda przeciwdziałać temu procederowi i po kilku monitach kierują sprawy do sądu, ale ten spraw nie podejmuje uważając, że GITD nie jest uprawnionym oskarżycielem.
Z ITD można wygrać
O tym, że otrzymanie mandatu z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego nie musi wiązać się z płaceniem za niego przekonuje Artur Wdowczyk, warszawski adwokat, który sądził się z GITD: – Kiedy dostałem mandat za przekroczenie prędkości, doszedłem do wniosku, że trzeba to wyjaśnić, więc pojechałem do GITD. Poprosiłem o zdjęcie z tego fotoradaru, nie pamiętałem bowiem, kto wtedy prowadził mój samochód, ponieważ było to kilka miesięcy temu. Na miejscu nikt nie chciał pokazać mi zdjęcia. Po długiej dyskusji wreszcie się udało. Tyle tylko, że było ono zupełnie nieczytelne, ciemne. Nie można było rozpoznać, kto siedzi za kierownicą. Nie mogłem więc wskazać kierowcy, który prowadził samochód w momencie popełnienia wykroczenia. Przecież nie będę kłamał. Inspektorzy chcieli mnie więc ukarać mandatem za odmowę wskazania kierowcy, który prowadził pojazd w momencie złamania przepisów. Do podania takiej informacji zobowiązuje kierowcę prawo o ruchu drogowym (art. 78 ust. 4). Z kolei art. 96 ust. 3 kodeksu wykroczeń przewiduje karę za odmowę wskazania kierowcy – maksymalnie 500 zł mandatu, a gdy kierowca odmówi jego przyjęcia, maksymalnie 5000 zł grzywny nakładanej przez sąd. Ja odmówiłem przyjęcia mandatu, bo nie rozumiem, dlaczego miałbym być ukarany za to, że czegoś nie wiem. Przecież to nienormalne, prawo jak za czasów stalinowskich. Sprawą zajął się Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa. Przeanalizował przepisy i wydał wyrok, że inspekcja nie ma uprawnień, by mnie karać, po czym umorzył sprawę.
Nielegalne fotoradary?
Jeżeli uważasz, że w chwili zrobienia zdjęcia jechałeś z dopuszczalną prędkością, to możesz dochodzić swoich racji w sądzie. Odmawiasz ITD zapłacenia mandatu i po skierowaniu sprawy do sądu oglądasz zdjęcie. Wcześniej nie zostanie ci ono okazane.
Jeśli na zdjęciu oprócz twojego samochodu jest choćby fragment innego pojazdu, to zgodnie z instrukcją każdego fotoradaru, zdjęcie nie jest dowodem wykroczenia.
Jeżeli zdjęcie zostało wykonane fotoradarem Fotorapid CM, to łatwo taki dowód obalić w sądzie. Otóż Fotorapidy CM uzyskały homologację Głównego Urzędu Miar w 2008 roku. Wtedy instalowano w nich Nikony D200. Od ponad dwóch lat w Fotorapidach CM montowane są Nikony D300s sprzedawane od 2009 r., ale nowej homologacji nie przeprowadzono.
Każdy egzemplarz fotoradaru jest legalizowany, ale jest to tylko kontrola poprawności działania fotoradaru, który musi być całkowicie zgodny ze świadectwem homologacji. Najnowsze Fotorapidy CM są inne niż przedstawiony do homologacji, bo mają inny aparat i zmienione, dostosowane do aparatu, oprogramowanie komputera.. Zdjęcie z urządzenia niezgodnego z homologacją nie może być podstawą do ukarania za wykroczenie.
Nieskuteczne widerejestratory
Policja nadal kontroluje prędkość. Używa do tego ręcznych radarów Iskra i wideorejestratorów. Łatwo można uniknąć kary za nagranie z wideorejestratora. Wystarczy grzecznie odmówić policjantom przyjęcia mandatu. Funkcjonariusze skierują wtedy do sądu wniosek o ukaranie, a sąd wyda wyrok w postępowaniu nakazowym. Kierowca otrzyma taki wyrok wraz z wnioskiem policji. W tym wniosku wpisane będzie, że dowodem wykroczenia jest nagranie. Będzie podany typ i numer rejestratora, data i godzina nagrania. Trzeba złożyć sprzeciw od takiego nakazu uzasadniając, że w danym miejscu i czasie jechało się z dopuszczalną prędkością.
Sprawa trafi do postępowania zwykłego. Rozprawa odbędzie się co najmniej pół roku od zarejestrowania wykroczenia. Obwiniony powinien przed sądem poprosić o okazanie dowodu wykroczenia, czyli zgodnie z wnioskiem policji – nagrania wideo. To nagranie będzie już dawno skasowane, a do wniosku dołączone będzie jedynie zdjęcie, tak zwana stop klatka. Jednak dowodem jest nagranie, a nie stop klatka. Wobec braku właściwego dowodu, sąd powinien oddalić wniosek.
Nie daj się fotografować
Opracowano też wiele systemów i sposobów unikania „pozowania” do kosztownych zdjęć.
Najpopularniejszym i bardzo skutecznym jest zainstalowanie w samochodzie CB-radia. Urządzenie kosztuje od 100 do 1500 zł. Kierowcy na trasie ostrzegają się o czynnych fotoradarach, patrolach policji i ITD, a także o korkach i wypadkach.
Yanosik kosztuje około 400 zł. Terminal kupuje się za 300 zł i niespełna 100 zł roczny abonament. W czasie promocji można zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. Urządzenie informuje o zbliżaniu się do fotoradaru, patrolu policji lub ITD, a także o korkach i wypadkach. Pozwala też na wyznaczenie najkorzystniejszej trasy podróży z uwzględnieniem aktualnych utrudnień – korków lub wypadków. Nawigacje GPS nie tylko nawigują po trasie, ale także przypominają o stacjonarnych fotoradarach. Kosztują od 100 do 2000 zł. Wszystkie te systemy są całkowicie legalne.
W Polsce nie wolno natomiast stosować dość popularnych wśród kierowców antyradarów. Nie polecamy też różnych sprayów odblaskowych. Są dość drogie, a spryskanie nimi tablic nie utrudnia odczytania numerów ze zdjęcia zrobionego z filtrem polaryzacyjnym lub wykonanego w podczerwieni.
Metod uniknięcia mandatu za zdjęcie z fotoradaru jest wiele, a dobry adwokat łatwo potrafi obronić kierowcę przed sądem. Czy jednak koniecznie musimy wchodzić na uciążliwą i kosztowną drogę prawną?
Nam wydaje się, że najskuteczniejszym rozwiązaniem jest wspomniany wcześniej sposób „na kuzyna cudzoziemca”. W razie wpadki wystarczy w oświadczeniu dla ITD wpisać, że samochodem kierował np. Grigoij Saakaszwili zamieszkały w Tibilisi…
Przede wszystkim jednak apelujemy o rozważną i bezpieczną jazdę./supernowosci24/
Businessman.com radzi: jak segregować odpady w domu?
Written By Anna Lesack on sobota, 6 lipca 2013 | 03:13
Podpowiadamy, jak łatwo, tanio i praktycznie stworzyć własny system segregacji odpadów w domu.
1Dowiedz się, jaki system segregowania odpadów obowiązuje w twojej gminie
Informacje na ten temat powinieneś znaleźć w swoim urzędzie gminy, a także u administratora budynku lub osiedla. Dowiesz się tam, na ile frakcji powinieneś sortować odpady oraz co powinno trafiać do poszczególnych pojemników. Taką instrukcję warto umieścić w widocznym miejscu i skrupulatnie jej przestrzegać
2Sprawdź, których odpadów produkujesz najwięcej
Zrób tygodniowy test. Dzięki niemu będziesz mógł nie tylko dobrać odpowiednią wielkość oraz rodzaj pojemników do poszczególnych typów odpadów, ale również zastanowić się jak ograniczyć ilość śmieci, których produkujesz najwięcej.
3Umieść system do segregowania odpadów, blisko miejsca w którym są one generowane
Najczęściej takim miejscem jest kuchnia (blisko zlewu). Warto więc umieścić tu kilka koszy na produkowane odpady: biodegradowalne, czyli odpadki kuchenne oraz resztki żywności, opakowania z tworzyw sztucznych, szkło czy makulaturę. Dzięki temu segregowanie odpadów będzie mniej czasochłonne i bardziej komfortowe.
4Wybierz odpowiednie pojemniki
Wielkość pojemników powinna być dopasowana do ilości odpadów, które produkujesz - a więc pojemniki na te odpady, których wyrzucasz najwięcej powinny być największe i łatwo dostępne.
Dodatkowo ze względów higienicznych, pojemniki przeznaczone na odpady biodegradowalne i nienadające się do przetworzenia powinny być wyposażone w pokrywki.
Warto też poszczególne kosze odpowiednio opisać, na przykład poprzez umieszczenie naklejek, aby wszyscy domownicy wiedzieli, które odpady gdzie wyrzucać.
5Segregować odpady można wszędzie
Co zrobić, gdy mamy zbyt małą kuchnię lub niewystarczającą ilość miejsca w szafce pod zlewem, aby umieścić kilka pojemników? Być może jesteśmy w stanie opróżnić jakąś inną szafkę i zorganizować w niej system do segregowania.
Odpady suche i czyste takie jak: makulatura, tworzywa sztuczne oraz szkło możesz przechowywać w torbach lub pojemnikach umieszczonych w szafie lub koszach przytwierdzonych do ściany. Rozwiązaniem są także systemy, które możemy postawić na podłodze, umieścić na balkonie, w korytarzu, przedpokoju lub w przypadku domu - w garażu lub pomieszczeniu gospodarczym.
Możesz też zdecydować się tylko na dwa pojemniki na odpady: zmieszane oraz surowce wtórne (papier, tektura, butelki PET, szkło, puszki aluminiowe itp.). W takiej sytuacji surowce wtórne podzielisz na odpowiednie fakcje w trakcie wyrzucania ich do kontenera.
6Zasady segregowania odpadów
Pamiętajmy, że przed wyrzuceniem opakowania należy je odpowiednio oczyścić. Makulatura nie powinna być zatłuszczona i zabrudzona - jeżeli jest zanieczyszczona powinna zostać umieszczona w pojemniku na odpady zmieszane. Czyste i suche odpady są nie tylko dużo bardziej wartościowe, ale przede wszystkim bezzapachowe, więc można je przechowywać w wielu miejscach i nie trzeba ich codziennie wyrzucać do kontenera.
Podczas segregowania odpadów należy oddzielać od siebie elementy wykonane z różnych materiałów - pusty słoik umieszczamy w pojemniku na szkło, a jego wieczko w koszu na tworzywa sztuczne i metal. Powinniśmy także odkręcać nakrętki z butelek PET (warto je osobno gromadzić, gdyż bardzo często fundusze pozyskiwane z ich zbiórki są przekazywane na cele charytatywne), a opakowania zgniatać, aby zajęły jak najmniej miejsca.
Odpady organiczne, takie jak resztki jedzenia, fusy od kawy czy herbaty, ze względów estetycznych i higienicznych należy wyrzucać codziennie. Aby pożytecznie wykorzystać te odpady, warto zakupić lub wybudować kompostownik, mając na uwadze, że do kompostowania nie nadaje się mięso i niektóre owoce cytrusowe. Kompostownik można założyć nie tylko w ogródku, ale także na balkonie, w piwnicy lub garażu.
Odpady niebezpieczne, czyli baterie, świetlówki czy zużyty sprzęt RTV/AGD muszą być wrzucane do specjalnie przygotowanych w tym celu pojemników. W sklepach IKEA możesz bezpłatnie zostawić te odpady. Firma zatroszczy się o to, aby zostały one przekazane podmiotom zajmującym się ich odzyskiem.
7Jeżeli masz wątpliwości, gdzie wyrzucić dane opakowanie, zastosuj zasadę: wiesz na pewno, że to surowiec wtórny - wyrzuć go do surowców wtórnych, nie masz pewności - umieść go w pojemniku na odpady zmieszane. Nic złego się nie stanie, a unikniesz zanieczyszczenia cennych surowców wtórnych.
>> Wybierz odpowiedni kosz do swojego domu
Informacje na ten temat powinieneś znaleźć w swoim urzędzie gminy, a także u administratora budynku lub osiedla. Dowiesz się tam, na ile frakcji powinieneś sortować odpady oraz co powinno trafiać do poszczególnych pojemników. Taką instrukcję warto umieścić w widocznym miejscu i skrupulatnie jej przestrzegać
2Sprawdź, których odpadów produkujesz najwięcej
Zrób tygodniowy test. Dzięki niemu będziesz mógł nie tylko dobrać odpowiednią wielkość oraz rodzaj pojemników do poszczególnych typów odpadów, ale również zastanowić się jak ograniczyć ilość śmieci, których produkujesz najwięcej.
3Umieść system do segregowania odpadów, blisko miejsca w którym są one generowane
Najczęściej takim miejscem jest kuchnia (blisko zlewu). Warto więc umieścić tu kilka koszy na produkowane odpady: biodegradowalne, czyli odpadki kuchenne oraz resztki żywności, opakowania z tworzyw sztucznych, szkło czy makulaturę. Dzięki temu segregowanie odpadów będzie mniej czasochłonne i bardziej komfortowe.
4Wybierz odpowiednie pojemniki
Wielkość pojemników powinna być dopasowana do ilości odpadów, które produkujesz - a więc pojemniki na te odpady, których wyrzucasz najwięcej powinny być największe i łatwo dostępne.
Dodatkowo ze względów higienicznych, pojemniki przeznaczone na odpady biodegradowalne i nienadające się do przetworzenia powinny być wyposażone w pokrywki.
Warto też poszczególne kosze odpowiednio opisać, na przykład poprzez umieszczenie naklejek, aby wszyscy domownicy wiedzieli, które odpady gdzie wyrzucać.
5Segregować odpady można wszędzie
Co zrobić, gdy mamy zbyt małą kuchnię lub niewystarczającą ilość miejsca w szafce pod zlewem, aby umieścić kilka pojemników? Być może jesteśmy w stanie opróżnić jakąś inną szafkę i zorganizować w niej system do segregowania.
Odpady suche i czyste takie jak: makulatura, tworzywa sztuczne oraz szkło możesz przechowywać w torbach lub pojemnikach umieszczonych w szafie lub koszach przytwierdzonych do ściany. Rozwiązaniem są także systemy, które możemy postawić na podłodze, umieścić na balkonie, w korytarzu, przedpokoju lub w przypadku domu - w garażu lub pomieszczeniu gospodarczym.
Możesz też zdecydować się tylko na dwa pojemniki na odpady: zmieszane oraz surowce wtórne (papier, tektura, butelki PET, szkło, puszki aluminiowe itp.). W takiej sytuacji surowce wtórne podzielisz na odpowiednie fakcje w trakcie wyrzucania ich do kontenera.
6Zasady segregowania odpadów
Pamiętajmy, że przed wyrzuceniem opakowania należy je odpowiednio oczyścić. Makulatura nie powinna być zatłuszczona i zabrudzona - jeżeli jest zanieczyszczona powinna zostać umieszczona w pojemniku na odpady zmieszane. Czyste i suche odpady są nie tylko dużo bardziej wartościowe, ale przede wszystkim bezzapachowe, więc można je przechowywać w wielu miejscach i nie trzeba ich codziennie wyrzucać do kontenera.
Podczas segregowania odpadów należy oddzielać od siebie elementy wykonane z różnych materiałów - pusty słoik umieszczamy w pojemniku na szkło, a jego wieczko w koszu na tworzywa sztuczne i metal. Powinniśmy także odkręcać nakrętki z butelek PET (warto je osobno gromadzić, gdyż bardzo często fundusze pozyskiwane z ich zbiórki są przekazywane na cele charytatywne), a opakowania zgniatać, aby zajęły jak najmniej miejsca.
Odpady organiczne, takie jak resztki jedzenia, fusy od kawy czy herbaty, ze względów estetycznych i higienicznych należy wyrzucać codziennie. Aby pożytecznie wykorzystać te odpady, warto zakupić lub wybudować kompostownik, mając na uwadze, że do kompostowania nie nadaje się mięso i niektóre owoce cytrusowe. Kompostownik można założyć nie tylko w ogródku, ale także na balkonie, w piwnicy lub garażu.
Odpady niebezpieczne, czyli baterie, świetlówki czy zużyty sprzęt RTV/AGD muszą być wrzucane do specjalnie przygotowanych w tym celu pojemników. W sklepach IKEA możesz bezpłatnie zostawić te odpady. Firma zatroszczy się o to, aby zostały one przekazane podmiotom zajmującym się ich odzyskiem.
7Jeżeli masz wątpliwości, gdzie wyrzucić dane opakowanie, zastosuj zasadę: wiesz na pewno, że to surowiec wtórny - wyrzuć go do surowców wtórnych, nie masz pewności - umieść go w pojemniku na odpady zmieszane. Nic złego się nie stanie, a unikniesz zanieczyszczenia cennych surowców wtórnych.
>> Wybierz odpowiedni kosz do swojego domu
Subskrybuj:
Posty (Atom)





