.

.
Topics :

Label 7

moto
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Latest Post

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiskus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiskus. Pokaż wszystkie posty

Polski system podatkowy na 114. miejscu na świecie

Written By Anna Lesack on piątek, 9 sierpnia 2013 | 13:02



Polski system podatkowy może zniechęcać do prowadzenia biznesu w Polsce. Na rozprawienie się ze wszystkimi dokumentami podatkowymi każdy biznesmen w Polsce poświęca niemal 300 godzin rocznie. Pod tym względem lepiej mają nawet mieszkańcy Autonomii Palestyńskiej.






Polska znalazła się na 32. miejscu w Europie i 114. na świecie pod względem przyjazności systemu podatkowego, wynika z raportu Paying Taxes 2013 opracowanego przez PwC, Bank Światowy i Międzynarodową Korporację Finansową. W rankingu wzięto pod uwagę podatki i inne daniny, które muszą odprowadzać przedsiębiorcy.






(fot. WP.PL / Alicja Czerniawska)



Najlepsze w rankingu okazały się państwa znad Zatoki Perskiej oraz Azjatyckie Tygrysy. To właśnie one zajęły pięć pierwszych miejsc zestawienia. Najprzyjaźniejszy system podatkowy dla przedsiębiorców mają Zjednoczone Emiraty Arabskie, przed Katarem i Arabią Saudyjską. Na dwóch dalszych pozycjach znalazły się Hongkong i Singapur.



W tyle za Papuasami




Najwyżej spośród państw UE znalazły się Irlandia (6. miejsce), Dania (13. miejsce) i Luksemburg (14. miejsce). Z kolei spośród najbardziej wpływowych państw świata z grupy G8 najwyżej oceniono system podatkowy Kanady (8. pozycja).



Na tym tle bardzo słabo wypada Polska. Ze 114. miejscem nasz kraj znalazł się nie tylko za czołówką światowej gospodarki, ale nawet za takimi państwami, jak: Kazachstan, Rwanda, Botswana, Mongolia czy Papua-Nowa Gwinea. W rankingu lepiej wypadły od nas również państwa o tak niespokojnej sytuacji wewnętrznej, jak Afganistan, Irak, Syria i Autonomia Palestyńska.



W ogonie Europy




Nie jest jednak tak, że przyjaźniejszy system podatkowy od naszego mają tylko państwa egzotyczne i rynki wschodzące. Bardzo słabo Polska wypada na tle Europy. Spośród uwzględnionych w rankingu 41 państw kontynentu (wliczając Cypr) Polska znalazła się na 32. miejscu. W Unii Europejskiej gorzej od nas wypadły tylko Węgry, Czechy, Włochy i Rumunia.






(fot. WP.PL / Alicja Czerniawska)





To nie jest kraj dla przedsiębiorców



Sporym problemem w naszym kraju jest czas, który przedsiębiorca musi poświęcić, by poprawnie wypełnić deklaracje podatkowe. Zdaniem autorów raportu zajmuje to 286 godzin, co oznacza 132. miejsce na świecie. We Francji obowiązki podatkowe trwają ponad dwa razy krócej (132 godziny), w Irlandii ponad 3 razy (80 godzin), a w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przeszło 20 razy (12 godzin).



Oznacza to, że o ile w Dubaju załatwienie spraw podatkowych pochłania 1,5 dnia etatowego pracownika, o tyle w Polsce zajmuje ponad 7 tygodni roboczych!



116. pozycję zajęła Polska pod względem łącznej kwoty podatków i danin, które zapłacić musi przedsiębiorca. Według autorów raportu wynoszą one 43,8 proc. jego dochodów. Znacznie mniej podatków odprowadza biznes w Gruzji (16,5 proc.), Kosowie (15,4 proc.) i Macedonii (9,4 proc.), ale najlepiej na świecie wypada wyspiarskie Vanuatu, gdzie przedsiębiorcy płacą państwu tylko 8,4 proc. dochodu. /WP.pl/  #end.

















Kontrowersyjny pomysł Ministerstwa Finansów.

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 15 lipca 2013 | 15:09

MF chce aby Urząd skarbowy mógł nawet na trzy miesiące blokować konto bankowe przedsiębiorstwa, jeśli będzie miał choćby podejrzenie o zajściu przestępstwa skarbowego.

Zdaniem urzędników MF, zmiana w ustawie o kontroli skarbowej ma służyć walce z najcięższymi oszustwami skarbowymi, lecz nie przekonuje to ekspertów, którzy grzmią, że instytucja blokowania kont nie jest w polskim prawie znana, przez co jest niekonstytucyjna. Zgodnie z planem MF urzędy skarbowe mogłyby blokować nawet na trzy miesiące konta podejrzanych o oszustwo osób prawnych i fizycznych w wypadku m.in. niezapłacenia VAT-u, akcyzy czy wystąpienia o nienależny zwrot podatku.



Najbardziej kuriozalny w całym pomyśle wydaje się fakt, że organa skarbowe będą mogły dokonać prewencyjnej blokady konta, a dopiero potem sprawdzić, czy podejrzenia były uzasadnione. W wypadku pomyłki posądzeni nie mogą liczyć na żadną rekompensatę, odblokowanie zaś konta po czasie wynoszącym nawet 90 dni może oznaczać dla działalności przedsiębiorstwa już tylko łabędzi śpiew.



Ministerstwo Finansów po raz kolejny daje dowód na to, że w walce o przychody budżetowe nie będzie szło na żadne ugody. Obawy można mieć jednak co do tego, że środki, które resort zamierza w swojej batalii wykorzystać, mogą okazać się destrukcyjne dla niejednej firmy. Takie działanie sugeruje postawę po trupach do celu. A myliłby się ten, kto sądzi, że sprawa dotyczy tylko wielkich przedsiębiorstw, gdyż w Polsce samozatrudnionych są miliony osób. /Za:Gazeta Prawna/



Fiskus będzie rozliczać PIT-y za podatników

Written By Anna Lesack on środa, 26 czerwca 2013 | 06:13


Urząd skarbowy przyjazny podatnikowi, uproszczenie procedur i monitorowanie przepisów tak, by nie utrudniały życia podatnikom – to zmiany, które zapowiada Ministerstwo Finansów. Resort deklaruje, że podatnicy już wkrótce poczują się jak klienci, a nie jak petenci, a wizyty w urzędzie będą mogli ograniczyć do niezbędnego minimum. Z drugiej strony służby skarbowe będą bardziej konsekwentnie i skutecznie ścigać przestępców skarbowych. Urzędy skarbowe rozliczą także PIT za podatnika.














Korekta będzie oczywiście możliwa, ale nie podatnik będzie przygotowywał PIT. Dostanie ten PIT od urzędu skarbowego. Podatnik będzie więc zwolniony z tego obowiązku - zapowiada wiceminister finansów Janusz Cichoń.



Urzędy skarbowe rozliczaniem PIT-ów zajmą się od 2015 roku. Wtedy rozliczą deklaracje za 2014 rok.



To najbardziej spektakularna zmiana, która ma sprawić, że urzędy skarbowe będą bardziej przyjazne dla podatników.



– Chcemy, aby system podatkowy w większym stopniu był zorientowany na poprawę obsługi swoich klientów, aby był dla rzetelnego podatnika przyjazny i zorientowany na jego komfort, bezpieczeństwo i prostotę w kontaktach z urzędami skarbowymi – tłumaczy Janusz Cichoń.



W ramach resortu został powołany specjalny zespół ekspertów – Komisja ds. Przyjaznego Urzędu. Jego członkowie przejrzą istniejące procedury i przepisy pod kątem ułatwień dla podatników.



– Zadaniem tego zespołu będzie także przegląd wszystkich aktów prawnych pod kątem konsekwencji, jakie za sobą niosą. Dążymy do tego, aby z pewnym wyprzedzeniem przewidywać, jakie konsekwencje te zmiany będą miały dla podatnika. Chcemy w ten sposób uniknąć sytuacji, które będą dla niego nieprzyjazne – deklaruje wiceminister.



Podatnicy mogą się również spodziewać, że dzięki planowanym zmianom obsługa w urzędach skarbowych będzie szybsza. Choć Ministerstwo Finansów nie zamierza zwiększać zatrudnienia.



– Nasz zasadniczy cel to obsługa i praca urzędu skarbowego zorientowana na podatnika jako klienta. Chcielibyśmy, żeby czuł się jak VIP w urzędzie skarbowym, ale jednocześnie zmierzamy do tego, aby nie musiał zaglądać do urzędu, jeśli nie ma wyraźnej potrzeby – podkreśla Janusz Cichoń.



Pierwsze ułatwienia podatnicy mają zauważyć już w przyszłym roku. Resort deklaruje, że urzędy skarbowe staną się przyjacielem uczciwych podatników.



– Rzetelny podatnik będzie mógł liczyć na rzetelną, przyjazną obsługę urzędu skarbowego – mówi Janusz Cichoń.



Zmiany w ramach systemu podatkowego mają odczuć także ci nierzetelni podatnicy. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że rośnie liczba przestępstw skarbowych. Komisja ds. Surowego Urzędu, również powołana w ramach resortu, przygotuje zmiany procedur, które zwiększą wykrywalność i karanie nieuczciwych podatników.



– Ci, którzy naruszają reguły gry muszą być wyłapywani skuteczniej niż to robimy do tej pory. Temu ma służyć drugi zespół, który będzie zajmował się zarówno analizą systemu podatkowego w sensie prawnym, procedurami, ale także badaniem danych statystycznych dotyczących przestępstw podatkowych, przestępstw fiskalnych, tak aby w kategoriach strategicznych ukierunkowywać służby odpowiedzialne za ich ściganie. To w efekcie doprowadzi do poprawy skuteczności i efektywności wsparcia uczciwych podatników poprzez likwidację szarej strefy – dodaje wiceminister. /Newseria/









Polak przed podatkami nie ucieknie zagranicę? Będą zmiany w prawie.

Written By Anna Lesack on wtorek, 8 stycznia 2013 | 03:31



Kto planuje pójść w ślady Gerarda Depardieu i uciec przed podatkami zagranicę musi się spieszyć. Niedługo bowiem może to być trudne. Lub nieopłacalne. Ministerstwo Finansów szykuje bowiem zmiany w Ordynacji podatkowej, które mają lepiej chronić interesy fiskusa.








Wiceminister finansów Maciej Grabowski ujawnił, że resort pracuje nad zmianami w ordynacji podatkowej, która:

– musi podążać za zmianami życia gospodarczego, za nową funkcją, którą administracja podatkowa powinna pełnić wobec podatników, także będziemy postulować zmiany we własnym zakresie, również po to, by chronić interesy fiskalne państwa – mówi wiceminister Grabowski.


Resort finansów planuje zmiany np. w zakresie wykonywania decyzji podatkowych.


– Uważamy, że z jednej strony trzeba wzmacniać zaufanie organów podatkowych do podatników i jest kilka zmian, które z pewnością były dobrze przyjęte przez podatników, choćby nieostateczność wykonania decyzji podatkowych, czyli podatnik, dopóki nie dostanie ostatecznej decyzji podatkowej, nie musi płacić podatków – podkreśla wiceminister.


Ministerstwo Finansów chce także zmian w Ordynacji podatkowej w zakresie unikania podwójnego opodatkowania. Część tych kwestii jest obecnie regulowana w podpisanych przez Polskę umowach dotyczących podwójnego opodatkowania.


– Obserwujemy coraz bardziej agresywne metody planowania podatkowego, w szczególności poza granice kraju. Ordynacja podatkowa powinna uwzględniać zwiększoną integrację w ramach UE i globalizacji gospodarki tak, żeby interesy fiskusa były chronione – uważa Maciej Grabowski.


Chodzi tu o przepisy, które włączyłyby do Ordynacji podatkowej kwestie związane z wymianą informacji podatkowych pomiędzy Polską a innymi krajami.


Wiceminister Grabowski uważa, że część tych zmian należy wprowadzić szybko, w formie nowelizacji obecnej Ordynacji podatkowej, bo postulowane prace nad zmianą całej ordynacji będą trwać bardzo długo.


– Prace Komisji Kodyfikacyjnej nad zmianą całej Ordynacji podatkowej trwałyby kilka lat. Jeżeli celem takiej komisji byłoby napisane nowej Ordynacji podatkowej zupełnie od początku, to myślę, że łącznie z procesem legislacyjnym trzeba by to liczyć w latach, a nie w miesiącach. Natomiast trzeba jeszcze raz przeanalizować sytuację, którą mamy w tej chwili, zobaczyć, w jakich kierunkach takie prace mogłyby pójść i co już teraz należy zmienić – argumentuje wiceminister finansów.


Maciej Grabowski uważa, że prace Komisji Kodyfikacyjnej mają także zalety. – Na pewno prace komisji nie podlegają bieżącym sprawom, bieżącym naciskom politycznym, czy też konieczności załatwiania spraw bieżących i można tam w spokoju pracować nad lepszym aktem prawnym. (Newseria, SM)

Reportaż: Paragraf 20

Written By Anna Lesack on poniedziałek, 7 stycznia 2013 | 22:20



Urzędnicy chcą pieniędzy za użytkowanie dna przez statki, które nad nim pływają. Bo skoro woda jest własnością Skarbu Państwa, to wszystko, co jest pod nią również.











Zaczęło się od promu Świbno, który stał sobie w Gdańsku-Przegalino przy nabrzeżu. Prom jest Żeglugi Gdańskiej Ltd. Nabrzeże dzierżawione. Pewnego dnia, do armatora przyszła faktura. Na 2300 złotych. Ta niewielka kwota wzbudziła jednak wielkie emocje, które podgrzała kolejna faktura, tym razem na prawie 8000 złotych. Bo za cóż to przyszło płacić? Otóż Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku (RZGW), na podstawie wydanego przez siebie zarządzenia obciążył armatora za „bezcumowy postój” jego statku „na gruntach pokrytych wodami, stanowiących własność Skarbu Państwa”. Słowem, za użytkowanie dna. Dotychczas, RZGW pobierało opłaty za cumowanie do nabrzeża. Teraz, za stanie nad państwowym dnem. 50 groszy za dobę postoju metra kadłuba. Jak statek czy łódka „użytkują dno” domyśla się każdy, kto oglądał Titanica. Jednak nie o wraki chodzi, lecz jednostki pływające. A tych Żegluga Gdańska ma sporo. Każde, „użytkuje dno”, więc za każdy trzeba by zapłacić. A wtedy niewielka kwota zamieniłaby się w pokaźną, która zdaniem prezesa Żeglugi Gdańskiej pociągnęłaby jego firmę na dno. Tym razem dosłownie. Więc prezes się zaparł. Nie zapłaci. Nie tylko, dlatego że szkoda mu pieniędzy i ma dosyć kolejnych podatków. Twierdzi, że urzędnicy łamią prawo i żadne pieniądze im się nie należą.

- To samowola urzędnicza, która hamuje rozwój żeglugi śródlądowej będącej w naszym kraju w stanie agonalnym– twierdzi Jerzy Latała, Prezes Żeglugi Gdańskiej Ltd.

Czy ma rację?

Paragraf 20


 
Zanosi się na długotrwały spór, bo RZGW wcale nie myśli ustąpić z „opłat dennych”. Na stół kładzie paragrafy i przekonuje, że prawo jest po jego stronie. Pierwszy, to Prawo wodne, drugi, to ustawa o gospodarce nieruchomościami.

- W Prawie wodnym jest art. 20, który stanowi, że grunty pokryte wodami, stanowiące własność Skarbu Państwa, niezbędne do prowadzenia określonych przedsięwzięć, oddaje się w użytkowanie za opłatą roczną. Regulacją tego przepisu objęte jest również odpłatne oddanie w użytkowanie tych gruntów dla prowadzenia przedsięwzięć związanych z działalnością usługową służącą do innych celów, niż uprawianie rekreacji, turystyki, sportów wodnych czy amatorski połów ryb. Zdaniem RZGW postój statków Żeglugi Gdańskiej związany jest ściśle z prowadzoną przez nią działalnością, więc opłaty denne się należą. Stawki opłaty dennej wynikają z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 stycznia 2006 r. w sprawie wysokości opłat rocznych za oddanie w użytkowanie gruntów pokrytych wodami – argumentuje Igor Wierzbicki, radca prawny RZGW Gdańsk. Podobne stanowisko zajmuje Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej.

Art. 20 ustawy Prawo wodne nie jest jedynym, na którym RZGW odpiera swoje stanowisko. Twierdzi bowiem, że ustawa z 21 sierpnia 1997r. o gospodarce nieruchomościami zezwala mu na nakładanie opłat za „ potrzebę korzystania z urządzeń wodnych, w stosunku, do których dyrektor regionalnego zarządu wykonuje uprawnienia właścicielskie Skarbu Państwa”. RZGW twierdzi że stanowi to podstawę do wydania zarządzenia określającego ich wysokość.

Pod warunkiem jednak, że dno to „urządzenie wodne”. Sprawdziliśmy. Art. 18 Prawa wodnego nic o tym nie mówi. Dnem z pewnością nie jest „budowla i urządzenie hydrotechniczne”. Nie przypomina ono też studni, „wylotu urządzenia kanalizacyjnego” czy choćby nawet „urządzenia służącego do szczególnego korzystania z wód”, bo dla żeglarzy co jak co ale dno szczególnie nie zachęca do pływania. Więc dlaczego mieliby za nie płacić?

Kapitan nie odpuści

Jerzy Latała odrzuca argumenty RZGW mówiąc wprost:

- Podatek denny to bezprawie bronione przez urzędników ministerialnych

Ostro. Bo też i prezes ma swoje argumenty:

- RZGW obciążyło nas opłatami na podstawie wydanego przez siebie zarządzenia, tym czasem zarządzenie nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Nie można na jego podstawie nakładać na obywateli i firmy jakichkolwiek opłat czy podatków. To domena ustaw – przekonuje Latała.

A w ustawie Prawo wodne, w art. 92 ust 2 stoi jak byk, że Dyrektor RZGW ma uprawnienia do wydawania rozporządzeń. Słowem, nie zarządzenie a rozporządzenie.

- Zresztą, w sprawie opłat dennych nawet rozporządzenia nie mógłby wydać, bo nie ma ku temu podstaw prawnych. Ustawa przewiduje takie opłaty jedynie w przypadku gruntów przeznaczonych do oddawania w użytkowanie, a my przecież nie dzierżawimy od Państwa dna! Ustawa nic nie wspomina o opłatach za postój statków na gruntach Skarbu Państwa, które nie podlegają oddawaniu w użytkowanie jak również za bezumowne korzystanie z gruntów, które podlegają oddawaniu w użytkowanie - dowodzi Latała.

Prawnicy trzymają stronę prezesa Żeglugi Gdańskiej.

- Rzeczywiście, art. 20 Prawa wodnego stanowi na korzyść armatora. W mojej opinii nie ma podstaw prawnych do pobierania od Żeglugi Gdańskiej tzw. opłat dennych. W przeciwnym razie, każdy, nawet prywatne łódki, musiałyby płacić opłaty za pływanie nad dnem rzek i jezior co przecież sprowadza się do jakiegoś paradoksu – potwierdza adw. Barbara Ratnicka-Kiczka z Gdańska, specjalistka w prawie wodnym.

Co ciekawe, obie strony powołują się, na ten sam przepis w ustawie, interpretując go na swoją korzyść.

Sprawa zatacza już zresztą szersze kręgi, bo miesiąc temu na biurku Premiera Donalda Tuska znalazła się skarga prezesa Latały na opłaty denne. Ekspoze nie będzie, bo pismo trafiło pod rozwagę rządowych prawników.

- Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego spośród ośmiu istniejących w naszym kraju RZGW dwa lub trzy stosują ten podatek w różnej wysokości, pozostałe stosowały go w przeszłości, potem zaniechały, znowu wznawiały. To ma być prawo? – dziwi się prezes Latała.

Tak to bywa, gdy jeden przepis można interpretować na dwa sposoby.

Prezes Żeglugi Gdańskiej nie jest jedyny, który zżyma się z problemem „opłat dennych”. Podobne pismo od gdańskiego RZGW trafiło również do Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego w Tczewie. Firma została obciążona kwota 5 tys zł za cumowanie zimą jej lodołamaczy przy nabrzeżu nad Martwą Wisłą, na Wyspie Sobieszewskiej. Lodołamacze stoją tam, co roku, aby w razie konieczności szybko kruszyć lodowe zatory na Wiśle i zapobiec tym samym zalaniu Żuław. Być może wkrótce ich tam nie będzie.

Niestety, mimo naszych próśb MOŚ nie zajęło stanowiska w sprawie zasadności opłat dennych.

A gdyby tak…

zmodyfikować feralny przepis i w nowelizacji ustawy dopisać jeszcze jeden: wszystkie statki i jachty po wejściu na mieliznę podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości albo jeszcze odważniej - samolot lecący nad ziemią musi płacić opłatę „ziemną” gdyż leci nad terenem należącym do Skarbu Państwa. To żart. Choć z drugiej strony, Warszawiak czy Poznaniak jadąc nad morze płaci za oddychanie tamtejszym powietrzem, więc może jest to zwykłe dziennikarskie „czepianie się”? Jedno jest pewne, wyobraźnia, naszych urzędników, którzy wymyślili opłaty denne jest bezdenna. I chyba nie tylko ona.



Knajpa zapłaci

Obiekty pływające, ustawione w celu prowadzenia w nich działalności gospodarczej np.: gastronomicznej lub handlowej, płacą miesięcznie 2 zł (plus Vat) za każdy metr dna, nad którym stoją. Dotyczy to na przykład, pływających ogródków piwnych przy nabrzeżu kościuszkowskim w Warszawie. 2 zł to i tak niewiele w porównaniu z tym ile płacą rybacy za postój swoich kutrów – 8,5 zł za metr „zajętego” dna.



 
Support : Creating Website | Johny Template | Mas Template
Copyright © 2011. 2 - All Rights Reserved
Template Created by Creating Website Published by Mas Template
Proudly powered by Blogger